Kocham cię, mamo

Ola ma 35 lat, męża, dwie córki, dobrą pracę. Świetnie ubrana, wykształcona, na pierwszy rzut oka pewna siebie, zorganizowana, sprawna. Pamięta dzieciństwo u dziadków w Łowiczu. Rodzice pracują w Warszawie, przyjeżdżają na weekendy. Gdy Ola widzi mamę, rozpiera ją radość, ale i strach, bo przecież zaraz wyjedzie i znów trzeba będzie czekać.

Kocham cię, mamo Każde wakacje z dziadkami, bo rodzice wyjeżdżają na urlop sami, bez niej. Długie podróże mamy na Daleki Wschód. Ola odmawia jedzenia, stale wymiotuje. Zanim skończy 5 lat, wie, czym jest gastroskopia i tygodnie w szpitalu. Gdy już mieszka z rodzicami w Warszawie, słyszy od mamy, że jest kłopotliwym dzieckiem.

Pamięta tamten skurcz w żołądku. Pisze w zeszycie pierwsze zdania i czasem kreska wychodzi poza linijkę. Sztywnieje, gdy mama mówi: „Jak mogłaś, przecież to takie proste!”. Pamięta strach, że coś pomiesza w szafie. Ciemne skarpetki trzeba oddzielać od jasnych. Bluzeczki układać w kosteczkę. Ola boi się, że mama znów się obrazi i nie będzie się do niej odzywać, bo ubrania w jej małych rączkach nie chcą zachować kąta prostego.

Pamięta pierwsze samodzielne zakupy. Niesie do domu ziemniaki, dumna, ma 8 lat. Ale dla matki ziemniaki są za mało okrągłe, nieładne, więc Ola musi je wymienić. Wraca do sklepu ze łzami w oczach. Panicznie boi się matki i wstydzi się, że musi wymienić ziemniaki.

Gdy Ola zdobywa tytuł mistrzyni Warszawy w pływaniu stylem klasycznym, mamy nie ma na zawodach. A potem okres dojrzewania. Mama jest nieustannie podenerwowana, rozdrażniona. Podczas rodzinnych spotkań śmieje się z Oli pryszczy i niedoskonałości figury. Jej córka jest taka niedoskonała – niekształtna, tyczkowata. Jak zjednać sobie mamę? Jak ją zadowolić?

reklama

– Teraz mama dziwi się, że mam męża, który mnie kocha – mówi Ola. – Za co właściwie ten mężczyzna mnie kocha, skoro jestem taka wybrakowana? Dla niej to cud, że mam stanowisko w dobrej firmie, udane dzieci.
Dla swoich małych córek Ola chce być najpiękniejsza i najlepsza. Widzi, że coraz bardziej upodabnia się do swojej matki. Całymi dniami pracuje. W soboty sprząta. Chce, ale nie umie być z córkami. Niedawno starsza powiedziała jej: „Mamusiu, chcę ułożyć ubranka w taką kosteczkę, jak ty”. Przeraziło ją to.

Ola marzy o rozmowie z matką. Usiądą i wszystko sobie wyjaśnią. Raz spróbowała. Mama pobladła. Nie przypuszczała, że Ola pamięta bolesne zdarzenia z dzieciństwa. Usłyszała, że jest egoistką, bo przecież ona – mama, tak ciężko się napracowała, żeby ją wychować. Co robić? – pyta Ola. Jak nauczyć się żyć bez cienia matki?

Ola pragnie porozmawiać z mamą. Opowiedzieć, jak bardzo tęskniła za nią, gdy była małą dziewczynką, jak bała się jej krytycznych spojrzeń, zniecierpliwienia, uwag. W 35-letniej kobiecie mieszka ciągle zalęknione dziecko, które domaga się troski, czasu, zauważenia, przyjęcia. Dziecko pragnie poczuć się kochane przez jedyną, najważniejszą kobietę – mamę. To nie może się udać. To się zwykle nie udaje. Ola już przecież próbowała, ale mama nie chce pamiętać, co trudnego wydarzyło się w dzieciństwie córki. Nie chce rozmawiać. Jest zdziwiona i oburzona, że córka „wymyśla niestworzone historie, które zrodziły się w jej chorej wyobraźni”. Ola po raz kolejny czuje się odrzucona, niechciana.

Olu! Mama nie przyjmie twoich skarg sprzed 30 lat, ponieważ nie chce o nich wiedzieć, nie chce być złą matką. Ona pamięta przeszłość inaczej. Ma swoją historię, swoją wizję tego, co było. A było jej po prostu ciężko, więc musiała oddać córeczkę do dziadków, musiała pracować, wyjeżdżać, aby przetrwać. Nie ma idealnych matek. Nie ma idealnych ludzi. Każdy z nas żyje najlepiej, jak umie. Dlatego trudno winić kogokolwiek. Skoro mamie było ciężko, cierpiała (a musiała cierpieć, skoro zachowywała się w taki sposób), to znaczy, że nie dostała wystarczająco dużo ciepła i miłości od swoich rodziców, a oni od swoich. Wszystkie pokolenia żyją w niespokojnych czasach. Więc kogo winić? Historię? Los? Boga? Najlepiej nikogo.

Ale co zrobić z tym wewnętrznym bólem i żalem? Co zrobić, aby być dla córek mamą czułą, kochającą i wspierającą, a nie skupioną na ubraniach ułożonych w kosteczkę? Najpierw pożegnać w sobie pragnienie tego, aby mama wreszcie zrozumiała, wysłuchała i przytuliła. To się już nie wydarzy. Dzieciństwo minęło bezpowrotnie.

Źródło: Wróżka nr 6/2007
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020