Włodzimierz Lewin ratuje wzrok

Zamiast na operację, Zygmunt Witting trafił do Włodzimierza Lewina. Już po pierwszym seansie katarakta zaczęła ustępować.

Włodzimierz Lewin ratuje wzrokAndrzej Szewczyk nie wierzył w bioterapię. Opowieści o chorych, którym uratowała zdrowie, a czasem nawet życie, traktował z przymrużeniem oka. Dopóki jemu samemu nie zdarzył się cud. Wzrok pana Andrzeja od lat się pogarszał. Lekarze nie dawali żadnych szans. Nie mogła pomóc nawet operacja. Któregoś dnia miało się stać to, o czym bał się nawet pomyśleć.

Dzięki niemu widzę

- Obudziłem się wtedy wcześnie rano, zjadłem śniadanie, wypiłem kawę - wspomina. - Następnie spojrzałem w lustro i zebrało mi się na płacz. Uświadomiłem sobie, że muszę zapamiętać, jak wyglądam. Bo niebawem cały świat stanie się dla mnie mglisty, zamazany. A potem zapadnie ciemność. Przypomniałem sobie te wszystkie wizyty u okulistów, w szpitalach... Po raz pierwszy od dawna zacząłem się modlić.

Następnego dnia odwiedziła pana Andrzeja kuzynka.
- Jest ktoś, kto może ci pomóc - powiedziała. Nie zastanawiał się ani przez chwilę. Nie miał nic do stracenia. Tak trafił do Włodzimierza Lewina. Teraz mówi o nim "cudotwórca". - Bo to dzięki niemu widzę - uśmiecha się szczęśliwy.

Nie jestem cudotwórcą

- W żadnym wypadku - zastrzega się Włodzimierz Lewin. - Ja po prostu dość wcześnie zrozumiałem, że poza wiedzą, którą przekazuje się nam w szkole, jest jeszcze coś... Bo na przykład gdy chodziłem bosymi stopami po rozżarzonych węglach, powinienem się poparzyć. Tak mówiły książki. Tymczasem ja nie czułem bólu! To chyba dzięki tej energii, która przepełniała mnie od dziecka. Po wielu latach moje zdolności potwierdził kurs bioenergoterapii.

Z wykształcenia fizyk, miał dobre "podstawy". Znał chorych, którzy faszerowali się tabletkami, a ich przypadłości - zamiast minąć - wręcz się pogłębiały. Coraz częściej więc zadawał sobie pytanie, czy człowiek może czerpać siły ze swojego organizmu i pomóc sobie sam? Po latach badań opracował metodę leczenia wzroku. Wykorzystał w niej doświadczenia doktora Wiliama H. Batesa ze Stanów Zjednoczonych. Dlaczego zabrał się właśnie za wzrok?
- Myślę, że było to moim przeznaczeniem - odpowiada.

reklama

Poprawa po pierwszej wizycie


Na stałe mieszka w Jekatierinburgu. Co jakiś czas przyjeżdża do Poznania, do Instytutu Wiedzy Waleologicznej "Aura". Jego gabinet od rana do wieczora oblegają pacjenci. Twierdzą, że efekty są już po pierwszej wizycie. - Mam kataraktę - opowiada Zygmunt Witting. - Lekarze orzekli, że pomóc mi może tylko operacja. Ale odkładałem decyzję o poddaniu się jej.

Nie miałem też wielkiej nadziei przychodząc tutaj. Pan Włodzimierz na początku zbadał mi wzrok. Patrzyłem na tablicę i nie widziałem, co na niej jest. Litery, cyfry czy rysunki? A po seansie przeczytałem trzy rzędy liter! Tak znaczna była poprawa! Po kilku następnych wizytach zacząłem jeszcze lepiej widzieć, lepiej także rozróżniam kolory.

Terapia w stanie medytacji


Seans u Włodzimierza Lewina trwa godzinę. Ma na celu pobudzić organizm do samoleczenia. Terapeuta wprowadza pacjenta i siebie w stan medytacji. Tylko on leczy w Polsce taką metodą. Starszy pan siedzi na krześle, ale nie opiera się o nie. Plecy, szyję i głowę trzyma prosto. Ręce leżą na kolanach. Stopy złączone.

- Skup wzrok na dowolnym przedmiocie. Przez chwilę nie mrugaj. Teraz wolno zamknij oczy - Włodzimierz Lewin mówi cicho, spokojnie. - Poczuj swój oddech. Z każdym wdechem twoje ciało staje się coraz lżejsze. Czujesz? (pacjent kiwa głową). Powiedz sobie: odczuwam lekkość ciała. Terapeuta kładzie dłonie na potylicy pacjenta, w tym miejscu, gdzie znajdują się ośrodki wzroku. A potem na oczy. Mężczyzna mówi, że pod wpływem dotknięcia odczuwa silne ciepło. Gdy otwiera oczy... widzi lepiej.

Oczekuję współpracy


Jeśli ktoś się spodziewa, że bioterapeuta zaaplikuje mu cudowny specyfik, który natychmiast przywraca wzrok, myli się.
- Kuracja wymaga czasu, wysiłku i... dobrej woli. Podczas zabiegu pacjent musi ze mną współpracować. Sam nie mogę pobudzić jego organizmu do samoleczenia - wyjaśnia. - W ciele każdego z nas spoczywają ogromne pokłady energii. Wystarczy je uwolnić.
A przede wszystkim trzeba uwierzyć w siebie. W to, że można się wyleczyć.

- Mam 92-letniego pacjenta - opowiada Lewin. - Jest tak młody duchem, pełen wiary i żądny wiedzy, że efekty leczenia są wręcz znakomite. Podobnie jest z dziećmi - one potrafią się zrelaksować i uwierzyć.
Terapia Włodzimierza Lewina nie kończy się w jego gabinecie. Każdy pacjent musi w domu, dwa razy dziennie, wykonywać specjalne ćwiczenia.

- Cierpię na tak zwaną starczowzroczność - opowiada Anna Barankiewicz. - Każde okulary okazywały się "za słabe". Czytanie sprawiało mi trudność. Po pierwszej wizycie odczułam poprawę. Codziennie rano i wieczorem robię zalecone ćwiczenia. Czuję wtedy silne ciepło. Jedno oko jest już prawie zdrowe, z drugim jest trochę gorzej. A jak wygląda taki "domowy program" dla pacjenta? Rano robi się masaż szyi. Potem trening oczu i medytacja. Wieczorem masaż stóp i ćwiczenia z elementami gimnastyki chińskiej. I znowu medytacja.

Pacjenci Lewina twierdzą, że nie tylko lepiej widzą, ale ogólnie czują się lepiej.
- Choroba nie występuje bez przyczyny. Ma swe źródło w duszy - tłumaczy Włodzimierz Lewin. - A moje ćwiczenia leczą także duszę.


Anna Forecka

Fot. Stanisław Bankiewicz

Jak ratować przemęczone oczy?


Oto ćwiczenia, które działają profilaktycznie, chronią przemęczone oczy (np. pracą przy komputerze). Może je stosować każdy.

Rano
Przed przystąpieniem do gimnastyki zrób kilka ćwiczeń szyi: skłony i skręty głowy, podczas których wyraźnie napinają się mięśnie.
Ćwiczenia oczu:

  1. Usiądź prosto w odległości 3-4 m od ściany pokoju. Szybko mrugaj przez 1-2 minuty.
  2. Głowę trzymaj nieruchomo. Poruszają się tylko gałki oczu. Patrz w prawo, w lewo, do góry i na dół.
  3. Głowa nadal nieruchoma. Patrz na ścianę. Szybko przenoś wzrok z górnego lewego rogu na dolny prawy i odwrotnie. Następnie z dolnego lewego na prawy górny i odwrotnie.
  4. Wykonuj okrężne ruchy oczami w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, a następnie przeciwnym. Każdy ruch powtarzaj 10-15 razy.
  5. Przed przystąpieniem do tego ćwiczenia na szybie okna, nieco poniżej poziomu wzroku, naklej niewielki jaskrawy obrazek, najlepiej w kolorze zielonym. Stań w odległości 40-50 cm od niego. Przez 3-5 sekund patrz przez okno na jakiś przedmiot (np. drzewo), znajdujący się w dużej odległości. Przenoś wzrok na obrazek i przyglądaj mu się przez 2-5 sekund. Potem znów patrz na oddalony przedmiot i powtarzaj te czynności do 100 razy.
  6. Szeroko otwieraj oczy, a następnie zamykaj je, mocno zaciskając powieki na 3-5 sekund. Powtórz 10-40 razy.


Wieczorem

Zacznij od masażu stóp. Masuj przednią część stopy - najpierw lewą stopę prawą dłonią 36 razy, potem prawą stopę lewą dłonią również 36 razy, robiąc koliste ruchy od największego do najmniejszego palca.
Następnie stań w swobodny sposób, stopy rozstaw na szerokość ramion, język dotyka podniebienia. Myśl o swoich oczach. Potem usiądź, przymknij powieki. Oddychaj naturalnie, robiąc wdech przez nos, wydech przez usta. Na wdechu napinaj gałki oczne, na wydechu rozluźniaj je. Powtórz 36 razy.

Źródło: Wróżka nr 12/1999
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020