Umysł rozkwita z ciszy

Trzy razy zabrzmiał dzwonek, nisko, dźwięcznie. Jego wibracje wniknęły głęboko w moją głowę. Chwilę później mniszka prowadząca medytację uderzyła w kołatkę, a nieduży pokój, w którym siedzieliśmy, wypełniła woń kadzidełka.

Umysł rozkwita z ciszy Dookoła pod ścianami leżały maty, na nich poduszki. Pośrodku był niewielki ołtarz z wizerunkiem Buddy, chociaż nie wszyscy, którzy tu przyszli, są wierni jego naukom. Niektórzy zjawili się z ciekawości, inni – aby znaleźć ukojenie, jeszcze inni – aby usłyszeć odpowiedzi na dręczące ich pytania. Jakakolwiek jednak byłaby nasza motywacja, spotkaliśmy się właśnie tutaj.

Teraz siedzimy na poduszkach, jak kto umie – w pozycji kwiatu lotosu, ze skrzyżowanymi nogami, na półklęcząco. Ważne, by kolanami dotykać ziemi, mieć w nich punkt podparcia. Można użyć dwóch poduszek, jeśli nogi nie są wystarczająco giętkie. Ręce składamy w mudrę. Palce lewej dłoni kładziemy na palcach prawej, kciuki się stykają. Z dłoni tworzy się okienko, które powinno znajdować się trzy palce pod pępkiem. Tu jest hara – ważny punkt energetyczny naszego ciała.

Plecy wyprostowane, ramiona swobodne, wzrok utkwiony w podłodze. Początkujący liczą oddechy: wdech raz, wydech dwa. Do dziesięciu. Jeśli się pomylisz, zaczynasz od nowa. Zaawansowani rozważają w myślach koan, czyli paradoksalne pytanie, na które próżno szukać odpowiedzi z pomocą rozumu. Na przykład: jaki jest dźwięk jednej klaszczącej dłoni?

Po co się nad tym zastanawiać? Aby zatrzymać bezustanny strumień myśli, który powoduje, że nie możemy dojrzeć świata takiego, jakim jest naprawdę, i sprawia, że gubimy gdzieś siebie.
Na początku tracisz rytm oddechu, bolą Cię plecy, nogi. Co chwilę wydaje Ci się, że coś Cię swędzi, uwiera.

reklama

– Nie skupiaj się na tym, to złudzenia – mówi mniszka. – Twój mózg, przyzwyczajony do życia pod ostrzałem ciągłych bodźców, głupieje bez nich i sam zaczyna wytwarzać różne ułudy.
Zanurzam się w oddechu. Głowę wciąż wypełnia mi zgiełk głosów: praca, sprawy do załatwienia, lista zakupów. Puszczam te myśli wolno. Nie zatrzymuję się na nich. Wdech raz, wydech dwa... Wreszcie głosy cichną. Jestem tylko sama ze sobą. To wielka ulga. Tak, jakbym była na wakacjach od myślenia. Znika gdzieś napięcie i stres. Pozbywam się niepokoju. Odpoczywam.

Medytacja nie musi być związana z religią, choć wywodzi się z wierzeń Wschodu: buddyzmu, zen, taoizmu, konfucjanizmu czy hinduizmu. I choć kojarzy się zwykle z zasuszonym mnichem siedzącym godzinami w pozycji kwiatu lotosu, dziś wielu ludzi uprawia ją dla higieny psychicznej, dla uspokojenia umysłu. Bo łagodzi stres i jest świetnym antidotum na choroby cywilizacyjne. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że medytacja to ucieczka. Ale ona nie znieczula na świat, lecz uczy, jak zachować w nim równowagę. To powrót do siebie. Niezwykły stan umysłu, w którym jesteśmy zrelaksowani, a jednocześnie bardzo skoncentrowani. Każdy z nas sam może się przekonać o jej dobroczynnym wpływie.

Medytacja poprawia koncentrację, łagodzi stres i stany lękowe, a także podnosi odporność. Jej działanie na nasz organizm jest tak wielkie, że zainteresowało naukowców.

W zeszłym roku na specjalne zaproszenie kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Neurobiologicznego przybył sam Dalajlama XIV, głowa buddyzmu tybetańskiego.
– Zarówno nauka, jak i buddyzm starają się zrozumieć rzeczywistość – mówił. – Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale odczuwamy wiele negatywnych emocji, które nam w tym przeszkadzają. Chciałbym, żebyśmy potrafili skuteczniej wyrzucać z siebie złe emocje, a skupiali się tylko na tych dobrych.

Podobnie myśli psycholog Daniel Goleman, autor głośnej książki „Inteligencja emocjonalna”. Naukowiec jest pewien, że medytacja może pomóc w przezwyciężaniu lęku i agresji. Jego zdaniem najlepszym na to dowodem są mnisi tybetańscy, znani z życia w harmonii i nieulegania złym emocjom. Aby odkryć sekret szczęśliwego życia, Goleman postanowił obejrzeć mózg buddysty za pomocą nowoczesnej aparatury: rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Eksperymentowi poddał się mnich pochodzący z Europy. Miał za zadanie medytować wewnątrz specjalnej kapsuły, a naukowcy przyglądali się, jak wpływa to na jego mózg. Wyniki były zaskakujące.

Źródło: Wróżka nr 3/2006
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020