Rozmowy roślin

O czym plotkuje Twój filodendron?

Rozmowy roślin Hinduski botanik, Nisen Singh, nie mógł uwierzyć w to, co widział na własne oczy. Hodowane przez niego do badań sadzonki ryżu i tapioki były bardzo wrażliwymi... melomanami!

Fot. EAST NEWS


Od kiedy ustawił w laboratorium magnetofon i pracował przy dźwiękach muzyki sadzonki rosły szybciej i były bujniejsze. Różnice były tak duże, iż uczony postanowił przeprowadzić eksperyment kontrolowany w warunkach polowych.
Na plantacjach trzciny cukrowej, bawełny i palm kokosowych rozmieszczono megafony, przez które codziennie nadawano półgodzinne koncerty muzyki hinduskiej. Rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania. Wszystkie rośliny wyrosły bujniej niż zwykle, wykazały większą odporność na choroby wirusowe i przyniosły większe plony! Eksperyment powtarzano jeszcze kilka razy. Zawsze z tym samym rezultatem. Podobne doświadczenia przeprowadzono również w Japonii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. I wszędzie przy dźwiękach muzyki rośliny rozwijały się lepiej.

Okazało się też, że tolerują one jedynie te melodie, których dźwięki wytwarzają fale nie przekraczające 5 tysięcy drgań na sekundę. W 1978 roku Martin Monestier stwierdził, że kiełkowaniu roślin najbardziej sprzyja Marsz weselny Mendelssohna, kwitnieniu - Ave Maria Bacha a przyswajaniu wody - Rapsodia w zieleni Rogera! W Japonii w specjalnych sklepach można dostać bardzo drogi "Chleb Beethovenowski", do którego drożdże hodowane są przy akompaniamencie VI Symfonii oraz kluski pszenne ze zboża dojrzewającego przy Czterech porach roku Vivaldiego!

Słyszy i widzi

Z tym nieco anegdotycznym eksperymentem wiąże się jednak wiele pytań. Czy reakcja roślin na dźwięki oznacza, że dysponują one jakimś narządem słuchu? A jeśli potrafią słyszeć, to może również potrafią widzieć? Chcąc znaleźć odpowiedź na to pytanie brytyjski biolog Marcel Vogel przeprowadził ciekawy, choć nieco makabryczny, eksperyment. Otóż w toku badań wykrył, że rośliny potrafią swoje "emocje" wyrażać zmianą natężenia bioprądów. Można je zmierzyć za pomocą superczułego wykrywacza kłamstw. Eksperymentalnie umieścił więc w jednym pokoju dwa filodendrony rosnące w oddzielnych doniczkach. Jeden z nich podłączył do wykrywacza kłamstw. Potem do pomieszczenia zaczęli wchodzić ludzie. Kwiat z wykrywaczem był "spokojny". W pewnym momencie ktoś bez słowa podszedł do drugiego filodendrona, wyrwał go z korzeniami, połamał i podeptał. Ten z wykrywaczem zareagował na akt przemocy gwałtownym zwiększeniem natężenia bioprądów. Po jakimś czasie, kiedy kwiat się "uspokoił", do pomieszczenia znowu zaczęli wchodzić ludzie. Filodendron nie reagował dopóki nie "zobaczył mordercy". Na jego widok natychmiast zareagował podwyższonym natężeniem!

reklama

Widzi i pamięta

No dobrze, powiedzieli naukowcy. Skoro roślina potrafi słyszeć i widzieć, to sprawdźmy czy potrafi pamiętać? Tym razem przy doświadczalnym filodendronie badacze umieścili sporych rozmiarów kryształ górski. Za każdym razem, gdy go kładli obok doniczki drażnili kwiat prądem, na co reagował on zmianą natężenia swych bioprądów. Trwało to kilka dni. Potem zabrali minerał i dali filodendronowi odetchnąć. Po dwóch tygodniach znów położyli kryształ obok doniczki. I choć tym razem nie nękali rośliny prądem, na sam widok kryształu zaczynała się "denerwować." Ale kiedy położyli kawałek innego minerału, była spokojna. Natomiast tego, który skojarzył się z bólem nie zapomniała już nigdy!

Pamięta i czuje

Skoro więc rośliny potrafią pamiętać, widzieć, słyszeć i wyciągać wnioski z własnych doświadczeń, to czym różnią się chociażby od zwierząt? Oczywiście, brakiem umiejętności porozumiewania się między sobą. Tak przynajmniej sądzono. Do czasu kiedy to Peter Tompkins i Christopher Bird przeprowadzili kolejny eksperyment zainspirowani zadziwiającą opowieścią ciotki Petera.

Otóż któregoś dnia koleżanka wzięła od niej odnogę kaktusa i zasadziła ją w doniczce w swoim domu pod Londynem. Po jakimś czasie ciotka Petera zauważyła, że jej kaktus zaczął chorować. Jak się później okazało, rozchorował się w dniu, w którym u koleżanki ciotki rozbiła się doniczka z kaktusem posadzonym z odnogi. Jakim cudem jedna roślina z odległości kilkudziesięciu kilometrów powiadomiła drugą o swoim nieszczęściu? Oczywiście mógł to być przypadek, ale naukowcy postanowili to sprawdzić. Wykorzystali zdolność roślin do samoobrony przed pasożytami. Kiedy zaatakują liście którejś z nich, natychmiast zwiększa ona w swoim organizmie zawartość fenolu niestrawnego dla szkodników.

Do eksperymentu przeznaczyli jedenaście powojów rosnących w oddzielnych doniczkach. Rozstawili je w dużej hali w odseparowanych i szczelnych boksach. Jednej z roślin zaaplikowali bodźce przypominające agresję groźnej larwy. Roślina broniąc się przed atakiem, natychmiast zwiększyła zawartość fenolu w liściach. I jak się później okazało zawiadomiła o zagrożeniu pozostałe rośliny. Chociaż nie miały z nią żadnego kontaktu również zwiększyły zawartość fenolu. Nie wiadomo jaką drogą rozeszła się ta wiadomość. Ale dotarła i została odczytana!

Obraża się i dąsa

Okazało się więc, że rośliny nie tylko czują, słyszą i widzą. Nie tylko pamiętają, uczą się i porozumiewają między sobą. Jak wykazał Marcel Vogel mają też swoje kaprysy i nastroje. Indywidualne zalety i wady. Christopher Bird do tego stopnia uczulił hodowany przez siebie filodendron, iż ten obrażał się i dąsał, kiedy przyrodnik śmiał się z niego lub go wyzywał od najgorszych. Jack Schultz, biolog amerykański, podsumował wyniki wszystkich eksperymentów przeprowadzonych na roślinach. Na międzynarodowym sympozjum botaników w 1989 roku oświadczył: Biorąc pod uwagę wszystkie dane, jakimi dysponuje współczesna nauka o roślinach przyznać trzeba, że rośliny to jakby "wolniejsza" odmiana zwierząt. Zwierząt, które nie potrafią uciekać!


Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 1/2000
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020