Toksyczne drzazgi przeszłości

Tamarze właściwie niczego nie brakowało do szczęścia: młoda i ładna miała świetną pracę, dobrego męża i czułą matkę. Kochała i była kochana. Tylko nie wiedzieć skąd nachodziło ją to poczucie dojmującego smutku, samotności, życiowej pustki i nie dawało spokoju. I ta natrętna myśl, zatruwająca jadem każdy dzień: odkręcić kurki, w kuchence gazowej włożyć głowę do piekarnika, skończyć z tym wszystkim...

Toksyczne drzazgi przeszłościNie! Nie mogę! Cofała się w ostatniej chwili. Z dnia na dzień popadała w coraz większą depresję. W takim stanie trafiła do mnie wraz z matką, zamartwiającą się stanem córki. Do psychoterapii włączyłam hipnozę - intuicja mi podpowiadała, że problem Tamary związany jest właśnie z jej matką. A hipnoza ujawnia tajemnice naszej podświadomości.

Podczas seansu moje medium Jessika cofnęło się do okresu, gdy matka dziewczyny była z nią w ciąży. Ukazał się przerażający obraz - rozpacz z powodu bicia i krzyków męża nie akceptującego ciąży i dziecka. I natrętna myśl udręczonej kobiety: odkręcić kurki z gazem i skończyć z tym wszystkim. Medium widzi rękę sięgającą do kuchenki, otwieraną klapę piekarnika!... Szloch matki podczas seansu był dowodem prawdziwości tych obrazów.

Stało się jasne, dlaczego Tamarą zawładnęła myśl o samobójstwie i dlaczego taką właśnie metodę wybrała. Nie tylko silne emocje matki zostały zakodowane w umyśle płodu. Już wtedy zagnieździł się w jego podświadomości sposób uporania się z nieszczęściem: samobójstwo, ale dokonane w ten właśnie sposób. Teraz już łatwo można było pomóc Tamarze - pokazać toksyczne drzazgi i usunąć je za pomocą hipnozy. Jej obsesja zniknęła i kobieta mogła zacząć normalne życie.

Czym jest hipnoza? Choć stosowano ją już w starożytności, dziś nadal jest przedmiotem badań. Stanowi nawet dyscyplinę naukową, zwaną hipnologią. Mimo to pozostaje kontrowersyjna i tajemnicza. Z medycznego punktu widzenia nie zdołano bowiem dotąd określić, czym jest właściwie stan hipnotyczny.

Mierzone elektroencefalografem fale mózgu hipnotyzowanej osoby wykazują identyczne rytmy (alfa), jak w stanie pełnej świadomości i różnią się wyraźnie od rytmu snu.

Jednak pogrążony w transie pacjent może mówić nieznanymi sobie dotąd językami albo jak dziecko ssać kciuki, płakać, odczuwać zdarzenia, w których uczestniczył w tym lub innym wcieleniu. Niektóre osoby, cofnięte do wczesnego dzieciństwa, potrafiły opisać zdarzenia z okresu, gdy jeszcze nie umiały mówić. Jedna z moich pacjentek, Marianna, widziała siebie nawet w życiu płodowym. Przyszła do mnie, bo od jakiegoś czasu prześladował ją irracjonalny strach przed upadkiem ze schodów. Tym bardziej ją dziwił, że nigdy wcześniej z nich nie spadła. Dopiero matka potwierdziła, że będąc z nią w ciąży miała taki wypadek.

reklama

W podświadomości nienarodzonego jeszcze dziecka zapisała się pamięć tamtego zdarzenia. Dzięki medium pogrążonemu w transie hipnotycznym mogę także docierać do żyjących w danym umyśle podosobowości. Bytują one w umyśle każdego z nas, poza czasem i przestrzenią. Działają jako twórcy, aktorzy, scenografowie i reżyserzy naszych snów, a czasem i jawy. Wiedzą i doznają więcej, niż nasze zmysły chcą nam objawiać. Skąd się biorą? Na tym właśnie polega praca psychologa i medium: na odkrywaniu źródeł tych podosobowości, szukaniu toksycznych drzazg przeszłości, demaskowaniu zatopionych w podświadomości zdarzeń, które są rzeczywistym motorem tego, co się z nami dzieje dzisiaj.

Kiedy pacjent zobaczy rzeczy nie takimi, jakie chciałby je widzieć, ale takimi, jakimi są, uwolni się od problemu.

Kamila była fotografką. Pewnego dnia na odbitce wyciąganej z kuwety zobaczyła, ku swojemu przerażeniu, ukrzyżowaną własną matkę! Dzień po dniu do jej umysłu przenosiły się kolejne fotografie z przerażającymi obrazami matki uśmiercanej w coraz bardziej wymyślny sposób: z głową obcinaną siekierą, ćwiartowaną, żywcem zakopywaną, paloną lub topioną. Te natrętne obrazy zaczęły wypełniać całe życia Kamili. Pochłaniała dziesiątki papierosów, wreszcie doszła do stu dziennie. Przestała jeść i spać. Matce zaniepokojonej jej stanem tłumaczyła, że potwornie boli ją głowa. Ale kobieta nie dała się zbić z tropu i rozpoczęła z nią wędrówkę po lekarzach. Badali i prześwietlali - przyczyny "bólu" głowy nie znaleźli.

Kamila trafiła do mnie. Podczas seansu medium zobaczyło, co się za tym kryje. Obraz był szokujący: matka Kamili w objęciach młodego mężczyzny. Był nim... narzeczony dziewczyny! Ta wizja ukierunkowała psychoterapię. Okazało się, że matka i chłopak Kamili mieli od dawna romans. Matka postanowiła utrzymać mężczyznę przy sobie i chcąc ukryć przed światem swą miłość, postanowiła wydać córkę za mąż za kochanka. Terapia odkryła sprytną intrygę.

Pozwoliła dziewczynie uświadomić sobie problem. Teraz nie musiała już za pomocą metafory oddawać matce podświadomie odczuwanej krzywdy. Bo tylko podświadomie czuła, co się dzieje, ale nie chciała rozwiązać problemu. Podjęła decyzję - uśmiercić siebie, zniknąć z życia kochanków. Właśnie dlatego popadła w anoreksję, paliła dziesiątki papierosów. Gdyby nie terapia, doszłoby do tragedii.

Nasz podświadomy umysł wie wszystko o naszych psychicznych relacjach z innymi ludźmi, bez względu na to, czy zdajemy sobie z nich sprawę, czy nie.

Negatywne relacje muszą wywołać negatywne reakcje. Niosą tragiczne zdarzenia, choroby, czasem śmierć. Poznawanie naszej podświadomości, mechanizmów rządzących naszymi relacjami z innym i ludźmi, jest zatem naszym obowiązkiem. Umiejętność radzenia sobie z własnym światem wewnętrznym powinna być wręcz przedmiotem wychowania szkolnego. Wystarczyłoby wprowadzić elementy tej nauki, na przykład podczas lekcji polskiego, kiedy analizuje się postawy bohaterów utworów literackich.

Chociażby na przykładzie księdza Robaka można udowodnić, że jako Jacek Soplica zabił Horeszkę celowo - w jego podświadomości tkwiła bowiem toksyczna drzazga wywołana odrzuceniem jego zalotów do Horeszkówny. Broń nie wypaliła sama, przypadkowo - była to realizacja podświadomego pragnienia Jacka, by stojący mu na drodze do szczęścia Stolnik zniknął z jego życia. Dlatego w duszy późniejszego Księdza Robaka tak mocno tkwiło poczucie winy. On bowiem uświadomił sobie własną chęć mordu, odkrył tę tragiczną prawdę, gdy sięgnął do podświadomości i przyznał się sam przed sobą, że zrobił to celowo.

Zwłaszcza dzieci mają poczucie winy umiejscowione niewłaściwie. Cierpią nie za swoje czyny. Niestety, w naszym kraju (w USA i Skandynawii poszerza się dziecięcą świadomość) rodzice nie mają pojęcia o psychice dziecka. O tym, że często kłopoty z jego wychowaniem to pokłosie ich niewłaściwego postępowania. To słowa i zachowania rodziców kreują leni, nieudaczników, ludzi, którzy boją się świata. Trzeba im potem poświęcić wiele pracy i wysiłku, by mogli zrozumieć istotę swego problemu. Czasem pomocna jest w tym psychoterapia z zastosowaniem hipnozy. Z pokorą jednak muszę przyznać, że nie zawsze mamy efekty. Zdarza się, iż do światów zamkniętych za murem świadomości nigdy nie docieramy. Ale to już temat na inny artykuł.


Helena Rajtar-Zubek

Źródło: Wróżka nr 10/2001
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020