Papież zna przyszłość śwata

Kardynałowie z otoczenia Jana Pawła II byli naprawdę zaskoczeni. Papież, wygłaszając orędzie "Urbi et orbi" 25 grudnia 2002 roku, nie poświęcił go - jak przypuszczali - problemom bezrobocia, chorób i głodu w Trzecim Świecie, a wyłącznie konfliktowi między Stanami Zjednoczonymi a Irakiem. A przecież jeszcze wtedy, przynajmniej oficjalnie, nic nie było do końca rozstrzygnięte. Trwały negocjacje, a ONZ wysyłało do Iraku kolejną misję rozbrojeniową.

Papież zna przyszłość śwata Orędzie papieża mówiło jednak bezpośrednio o wojnie i ogniu, który obejmie cały świat. Apelował, by się powstrzymać od użycia siły, bowiem to, co wydaje się kolejną wojną w Zatoce Perskiej, okaże się wojną dwóch światów. Szczególnie tajemniczo zabrzmiało ostrzeżenie, że konflikt ten obudzi tyrana zła, który właśnie z niego będzie czerpał swą siłę.

Nadzwyczajne spotkanie kardynałów

Kardynałowie przypuszczali początkowo, że Papież - podobnie jak w 1991 roku - spełnia swój rutynowy obowiązek! Nikt nie przewidywał, że tym razem Jan Paweł II tak bardzo się zaangażuje w negocjacje dotyczące przyszłej wojny. Dwa dni po wspomnianym wystąpieniu, w watykańskiej bibliotece zorganizował on nadzwyczajne zebranie jedenastu kardynałów. Trwało ponad trzy godziny. Bardzo długo, biorąc pod uwagę stan zdrowia papieża i fakt, iż wymagało przestawienia jego kalendarza spotkań. Kardynałowie wyszli z niego ogromnie zdenerwowani i prawie natychmiast rozjechali się po świecie. O czym mówili, tego nikt nie wie.

Zlot mężów stanu

Wkrótce w Watykanie zrobiło się tłoczno od mężów stanu: 7 lutego przybywa minister spraw zagranicznych Niemiec Joska Fiszer, 14 lutego - wicepremier Iraku Tarik Aziz. Dzień później dochodzi do niebywałego zdarzenia: w drogę wyrusza osobisty wysłannik papieża do spraw międzynarodowych kardynał Roger Etchegaray. Reprezentuje on głowę Kościoła tylko w naprawdę nagłych i groźnych sytuacjach. Dodajmy, że w czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej nie ruszył się ze swojej rezydencji. Potem pojawia się premier Wielkiej Brytanii Tony Blair i wreszcie szef rządu Hiszpanii Jose Maria Aznar, by... wytłumaczyć się, dlaczego popiera Stany Zjednoczone w dążeniu do wojny. Nikt nie wie, czego dowiedział się hiszpański mąż stanu od papieża, ale kiedy wrócił do kraju, jego entuzjazm w popieraniu wojny wyraźnie osłabł. Jan Paweł II nie zważa na fiasko swoich zabiegów. Jeszcze 3 marca, kiedy już wojska amerykańskie szykują się do ataku na Irak, wysyła do Waszyngtonu kardynała Rogera Etchegaray, by ten osobiście wręczył prezydentowi USA papieski odręczny list.

reklama

Uczennica Nostradamusa

Czemu przypisać tę nadzwyczajną w porównaniu z innymi światowymi konfliktami aktywność papieża? Dlaczego na przykład nie przejmował się tak bardzo konfliktem w Zatoce Perskiej w 1991 roku? Jak twierdzi jeden z kronikarzy watykańskich, ksiądz Alfonso Koradera, tajemnica tkwi w dwóch nakładających się na siebie przepowiedniach. Jedna - zdaniem papieża - już się spełniła! U Nostradamusa, prócz wizji wojen światowych, kataklizmów, nieszczęść, jakie czekają mieszkańców Ziemi, pojawia się dwóch potężnych dyktatorów, którzy w sposób znaczący zmienią bieg historii. Ze względu na pożogę wojenną, która ogarnie świat za ich sprawą, nazwał ich antychrystami.

Obu już mieliśmy "przyjemność" poznać - to Napoleon Bonaparte i Adolf Hitler. Zdawałoby się więc, że to, co najgorsze, mamy już za sobą. Że dokuczą nam "tylko" naturalne kataklizmy. Zupełnie niespodziewanie wyszła na jaw jeszcze jedna "wiadomość", którą przekazał nam Nostradamus. Brytyjska badaczka jego dzieł, psycholog i psychiatra, doktor Kristine Bedock, w czasie jednego z seansów psychoanalizy, wprowadziła swoją pacjentkę w regres hipnotyczny (cofnęła ją do wcześniejszych wcieleń). Ku swemu zdumieniu, dowiedziała się wówczas, iż kobieta była w jednym z wcieleń uczniem Nostradamusa. To ona właśnie, w hipnotycznym transie, pomogła pani Kristine rozszyfrować fragmenty notatek wizjonera dotyczące przełomu XX i XXI wieku.

Trzeci antychryst

Jak twierdzi badaczka, wyłania się z nich przerażający obraz. Można go interpretować w ten sposób, iż konflikt w Zatoce Perskiej stanie się rozłożonym w czasie początkiem trzeciej wojny światowej. Za wszystkimi konfliktami na Bliskim Wschodzie stoi u Nostradamusa jeden człowiek. Określany jest jako "trzeci antychryst". Człowiek ten urodził się 20 marca 1962 roku, ma więc dzisiaj 41 lat. Skończył wyższą uczelnię w Kairze, jest specjalistą od komputerów i międzynarodowego biznesu.

Jest też filozofem. To "wilk w owczej skórze", który w ciągu następnych dziesięciu lat doprowadzi do zaostrzenia się napięć wśród krajów islamu, a później rozpęta konflikt zbrojny, który szybko obejmie większość świata. Ten konflikt ma się składać z kilku faz, ale tylko druga daje szansę na powstrzymanie Przeznaczenia. Rozwój wypadków, które zaostrzą sytuację, poprzedzą cztery błędy. Piąty zaprowadzi świat na skraj przepaści. Zmagania potrwają prawie dwadzieścia lat i spowodują niespotykane zniszczenia. Dopiero po tym konflikcie spodziewać się należy odrodzenia i prawidłowego rozwoju duchowego i społecznego pozostałej przy życiu ludzkości.

Koniec poza ludzkością

Drugą przepowiednią, którą papież brał pod uwagę, była ostatnia, utajniona dotychczas przepowiednia z Fatimy. Kiedy prześledzimy rozwój wypadków od 1997 roku, kiedy to "trzeci antychryst" miał się objawić otwarcie jako zbawiciel, wszystko stanie się jasne! Oto - po zawartym wcześniej pokoju - wybucha druga wojna czeczeńska (pierwszy błąd), w 1991 roku - pierwsza wojna w Zatoce Perskiej (drugi błąd). Ta właśnie wojna miała szansę zmienić przeznaczenie, ale nie została doprowadzona do końca. 11 września 2001 roku dochodzi do zamachu na wieżowce WTC w Nowego Jorku (trzeci błąd).

W listopadzie 2002 roku Korea Północna wznawia program atomowy i wyrzuca inspektorów ONZ (czwarty błąd). I wreszcie 20 marca 2003 roku rozpoczyna się druga wojna w Zatoce Perskiej (piąty - decydujący błąd).  Wybuchła ona niejako wbrew planom koalicji, dwa tygodnie przed ustalonym terminem. Dziwnym zbiegiem okoliczności - w dniu urodzin "antychrysta"! Machina ruszyła... Jedynym pocieszeniem jest ostatnie stwierdzenie w przepowiedni Nostradamusa: "Nie bójcie się całkowitego końca świata, jest tak odległy, iż ludzkości nie będzie dotyczył".


Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 6/2003
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020