Każdy jest jasnowidzem

Krupierzy kasyna "Czarna Róża" w Monte Carlo nie kryli zdumienia. Po raz pierwszy widzieli gracza w kości, który przez trzy godziny z rzędu, w każdej kolejce wyrzucał taką liczbę punktów, jaka w danym momencie była mu potrzebna do wygranej. Choć zdawało się to nieprawdopodobne, wyglądało, jakby gość siłą woli kierował toczącymi się po stole kostkami.

Każdy jest jasnowidzemWłaściciel kasyna był przerażony. Jeszcze parę godzin takiej gry, a bank zostanie rozbity! Dyskretnie odwołał więc szczęściarza do swego gabinetu i poprosił, by zgodził się na dokładne obszukanie.

Szwajcar Robert Twarg, bo on był owym graczem, zgodził się na wszystko, przy czym nie wydawał się zaskoczony całym zamieszaniem. Utrzymywał, że przed każdym rzutem intensywnie myśli, ile punktów musi zdobyć. I... tyle wyrzuca. Kiedy nie znaleziono przy nim magnesów ani innych narzędzi oszustwa, wypłacono mu wygraną sumę i... zakazano wstępu do kasyna.

Jak się później okazało, nie było to pierwsze kasyno na świecie, które tak z nim postąpiło. Robert Twarg nie miał o to pretensji. Już dawno zauważył, że posiada jakąś dziwną umiejętność kierowania kośćmi do gry, która nie wszystkim się podoba.

Setki kilometrów na wschód od stolicy hazardu, w małym miasteczku Krasny na Ukrainie, Wacław Warsztyński, potomek polskiego zesłańca zabawiał swoich gości obracaniem za pomocą wzroku drewnianych klocków, na których naklejone były różne obrazki. Na życzenie kierował ściankę klocka w kierunku patrzących tym obrazkiem, który chcieli właśnie zobaczyć jego goście.

Zjawiska takie, jak dwa wyżej opisane i podobne stały się przedmiotem badań astrofizyka Johna Gribbina z Toronto. Doprowadziły go do wniosku, że jasnowidzenie, telekineza, telepatia i "zwykła" intuicja są... naturalnymi możliwościami naszego mózgu! Gribbin twierdził, że wszystko to dzieje się za sprawą obecnych we Wszechświecie cząstek materii zwanych neutrino, które nie posiadają masy i poruszają się z prędkością większą od prędkości światła. A co za tym idzie, nie mają umiejscowienia w czasie.

Oznacza to, z grubsza rzecz biorąc, że nie istnieje dla nich teraźniejszość, przyszłość ani przeszłość. Na zbadanie biegnących i przenikających Ziemię na wskroś neutrin wydano już miliardy dolarów. Jak na razie udało się je zobaczyć przez moment, spowalniając ich bieg w głębokich basenach wypełnionych wodą destylowaną. Ta magiczna cząstka - zdaniem naukowców - jest odpowiedzialna za wszelkie anomalia kosmiczne i stanowi podstawowy "wypełniacz" pustych przestrzeni Wszechświata.

reklama


Każdy jest jasnowidzemJohn Gribbin, obserwując popisy jasnowidzów, doszedł do wniosku, że ich zdolności mogą polegać na wykorzystaniu cząstek podobnych do neutrin. Praca ludzkiego mózgu jest wynikiem reakcji elektrochemicznych zachodzących w jego komórkach nerwowych. Gribbin porównał je do zwykłego kabla elektrycznego. Jak wiadomo, wokół przewodu, przez który przepływa prąd, tworzy się pole elektromagnetyczne, którego właściwości nie zostały do końca zbadane do dziś.

Podczas towarzyszących temu reakcji, prócz związków chemicznych wydziela się energia, np. pod postacią ciepła. Jeśli tak, rozumował astrofizyk, to wokół komórek nerwowych też musi się wytwarzać jakaś energia. Być może wypromieniowuje ona jakieś cząstki o właściwościach podobnych do neutrin. I właśnie one, pędząc z prędkością większą niż światło i nie podlegając wymiernemu czasowi, są odpowiedzialne za zjawiska paranormalne!

Teoria ta, choć szalona, znalazła częściowe potwierdzenie w badaniach fizyków angielskich. Nie mogąc przeprowadzić doświadczeń na neutrinach, zbadali inne cząstki - elektrony. I udowodnili, że elektrony w każdym eksperymencie zachowują się dokładnie tak, jak eksperymentator tego od nich oczekuje! Opierając się na tym Gribbin skonstruował swoją teorię.

Według niej produkowane przez nasz mózg homoneutriny potrafiące przenikać materię i nie liczące się z czasem, są odpowiedzialne za jasnowidzenie (mogą wybiegać w przyszłość i cofać się do przeszłości), za telepatię (przenikają przestrzeń i materię) oraz za kierowanie dziwnymi zjawiskami, jak np. zginanie łyżeczek czy rzut kośćmi do gry. I jeśli zjawiska te są konsekwencją prozaicznych reakcji fizyko-chemicznych zachodzących w ludzkim mózgu, to każdy ma szansę z nich korzystać.

Reszta jest tylko kwestią tego, czy świadomie lub podświadomie czegoś chcemy. A na tym przecież polega wsłuchiwanie się we własną intuicję. Jej wpływ na nasze zachowanie znalazł potwierdzenie w pewnej prawidłowości.

Otóż Gribbin wraz z ekipą naukowców przebadał komputerowo wszystkie wypadki kolejowe ostatnich trzydziestu pięciu lat. Okazało się, iż w 90 procentach przypadków pociągi, które uległy katastrofie, były mniej zapełnione w dniu tragedii niż zazwyczaj, a wagony, które najbardziej ucierpiały, były prawie puste. Zjawisko to wykracza daleko poza zwykłe wyniki statystyczne. Jedynym wytłumaczeniem mogą być właśnie owe homoneutriny produkowane przez nasz mózg. Przekraczając barierę czasu, widzą skutek i zmuszają naszą podświadomość do działań obronnych.

Być może więc mityczny wehikuł czasu, który od tak dawna staramy się skonstruować, został stworzony już miliard lat temu, kiedy to na naszym rdzeniu kręgowym wyrosła narośl zwana mózgiem?...


Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 6/1999
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019