Nieświadomy superszpieg

Zdobyć niezawodnych szpiegów, całkowicie wiarygodnych dla wroga a zarazem bezgranicznie posłusznych i oddanych mocodawcom, którzy nimi kierują - to zawsze było najważniejszym zadaniem wywiadu.

Od czterech dziesięcioleci na zlecenie służb militarnych bardzo wielu krajów prowadzone są intensywne badania nad wykorzystaniem zjawisk parapsychologii w działaniach wojskowych.

Nieświadomy superszpiegWerbunek pod hipnozą

Z ujawnianych dokumentów wojskowych USA i byłego ZSRR wynika, że takie tajne badania nad użyciem hipnozy w pracach wywiadu są bardzo zaawansowane. Większość osób kojarzy trans hipnotyczny ze snem. Tak naprawdę ma on z nim niewiele wspólnego. Wykazuje to między innymi badanie prądów czynnościowych mózgu. Naukowcy stwierdzają, że podczas transu hipnotycznego świadomość człowieka zawęża się do odbioru sugestii hipnotyzera i podporządkowuje się im tym silniej, im głębszy jest trans. Nasuwa się więc pytanie, czy można wykorzystać ten stan do programowania zachowań ludzi.

Szczególnie gdyby dotyczyło to jeńców wojennych, ujętych szpiegów albo lojalnych obywateli wrogiego państwa, którzy chwilowo znaleźli się w zasięgu służb specjalnych i czy można bez ich wiedzy popracować nad ich "przeprogramowaniem". Ujawniony obecnie, a opracowany w 1972 roku dla DIA (Defense Intelligence Agency) w Waszyngtonie raport kpt. Johna D. LaMothe z Medical Service Corps US Army szczegółowo zajmuje się możliwościami wykorzystania hipnozy do celów militarnych.

Sprawdza się je w naukowym ośrodku nadzorowanym przez kapitana. Raport stwierdzał, że bezsensowne jest narzucanie pohipnotycznych sugestii, sprzecznych z przekonaniami i zasadami moralnymi danej osoby. Rozkazy mogłyby być przez nie odrzucone lub wykonane niewłaściwie.

Budowanie drugiej duszy

Natomiast bardzo obiecująca wydaje się inna droga: zbudowanie przy użyciu hipnozy drugiej, przeciwstawnej osobowości. Załóżmy, że ktoś jest komunistą z przekonania. Wprowadzenie go w hipnotyczny trans umożliwi jego "obróbkę" psychiczną: nauczy go oddania innej doktrynie i innemu państwu. Osobowość świadoma (główna) nie będzie nic wiedziała o istnieniu tej drugiej, stworzonej hipnotycznie. Natomiast ta druga będzie znała wszelkie informacje osobowości głównej, a więc będzie mogła, zgodnie z otrzymanymi wcześniej poleceniami hipnotycznymi, wykorzystać je: przekazać meldunki do centrali, podejmować akty dywersji itp.

Działania jej staną się tym bardziej skuteczne, że nie będzie sobie zdawała sprawy, iż jest wykorzystywana, np. jako szpieg, zachowując się naturalnie i przekonująco. Ktoś taki nie udaje oddania dla komunizmu, on naprawdę tak czuje. To utrudni jego zdemaskowanie. Jeżeli jednak ono nastąpi, ten ktoś będzie się bronił z całą siłą przekonania. Nawet wykrywacz kłamstw potwierdzi, że mówi on prawdę. Także tortury na nic się zdadzą, podobnie jak "rozmiękczanie" narkotykami.

Jedynie doświadczony hipnotyzer mógłby przełamać blokadę, uwalniając tę drugą osobowość. Ale kto wpadnie na to, by skorzystać z pomocy hipnotyzera? Inną możliwością wykorzystywania hipnozy - mówił raport - jest tworzenie nieświadomych zabójców.

reklama

Mordercy uruchamiani zapalniczką

Poddanym głębokiej hipnozie wybranym przedstawicielom przeciwnego obozu, np. jeńcom wojennym można dać polecenie dokonania zabójstwa określonej osoby wraz z opracowanym scenariuszem jak należy to zorganizować. Ale jak doprowadzić do tego, by u potencjalnego mordercy czy szpiega ujawniła się druga, narzucona hipnotycznie osobowość, gdy odzyska wolność on i powróci do swoich? Na to też są sposoby. Najprostszy to hipnotyczne polecenie, aby "przełączenie" osobowości nastąpiło w określonym dniu i godzinie. Albo hipnotyczna sugestia, by określony sygnał był hasłem do zapadnięcia w trans. Skuteczne okazywały się bodźce słuchowe, np. prosta melodia zagwizdana przez kogoś, kto nadzorował akcję i jej wykonawcę. Sygnałem mógł być także przedmiot. Ktoś pokazując, np. charakterystyczną zapalniczkę (tę z hipnotycznych seansów) dawał sygnał do ujawnienia się drugiej osobowości.

Prowadzono również próby nad zastosowaniem telepatycznych poleceń do wywołania na odległość hipnotycznego transu (o zastosowaniu telepatii dla potrzeb militarnych pisaliśmy w 11 numerze). Po dokonaniu morderstwa wykonawca miał, zgodnie z poleceniem, natychmiast powrócić do właściwej osobowości. Złapany na miejscu przestępstwa pewien swej niewinności zachowywałby się zgodnie z tym przekonaniem, z oburzeniem odpierając zarzuty. metoda tworzenia drugiej osobowości w hipnozie mogła być także używana przy szkoleniu własnych agentów. Zadania, które mieliby wykonywać, znałaby jedynie osobowość ukształtowana hipnotycznie. Zmniejszałoby to ryzyko zdradzenia się podczas ewentualnych przesłuchań przez wroga.

Wielu specjalistów badających zjawisko hipnozy twierdzi, że hipnotyczne polecenia sprzeczne z poczuciem moralności człowieka nie zostaną wykonane. Jest to zgodne z prawdą - ale nie do końca. Można ominąć te wewnętrzne zakazy. W hipnotycznym transie świadomość zostaje zawężona, niemożliwa jest więc obiektywna ocena rzeczywistości. Widzi się to, co narzuci hipnotyzer.

Podczas doświadczeń badana osoba, która świadomie nie potrafiłaby skrzywdzić muchy, jest gotowa do zabicia człowieka, ponieważ zgodnie z wolą hipnotyzera widzi nie człowieka, lecz atakującą bestię. W innych doświadczeniach zahipnotyzowany użył pistoletu (ze ślepymi nabojami) gdyż wmówiono mu, że to tylko zabawka. Można więc - stosując właściwe sugestie - zmusić człowieka do działań, których świadomie nie zaakceptowałby.

Trik z radarem

Na szczęście sama natura opowiedziała się przeciwko tym doświadczeniom. Około 10 proc. osób - jak oceniają naukowcy - w ogóle nie poddaje się hipnozie. Zaś z badań G. H. Estrabrooksa wynika, że zaledwie jeden na stu potrafi wejść w głęboki trans hipnotyczny, konieczny do wbudowania drugiej osobowości. Tragiczny przypadek podsunął naukowcom drogę ku właściwemu rozwiązaniu. W 1956 r. doszło do głośnego zderzenia dwóch statków, "Andrea Dorii" i "SS Stockholm", w wyniku którego "Andrea Doria" poszła na dno a kilkadziesiąt osób utopiło się. Stało się to mimo że operator radaru na "SS Stockholm" zauważył drugi statek, gdy dzieliła je znaczna odległość: 10 mil morskich. W 1959 r. w pobliżu wybrzeża New Jersey doszło do podobnej katastrofy: obsługa radaru na statku zauważyła przepływający tankowiec już z odległości 22 mil morskich. A mimo to jednostki zderzyły się!

Wyjaśnienie tych niezwykłych kolizji trwało kilka lat. Okazało się, że pewne częstotliwości radarowe wprowadzają pracujących w pobliżu ludzi w trans zawężający świadomość i paraliżujący działanie. Wpływ radaru na rytm fal mózgowych zauważyli również rosyjscy i japońscy naukowcy. Udało się ustalić, że można wprowadzać ludzi w głęboki trans hipnotyczny, przekazując do mózgu odpowiednie częstotliwości fal za pomocą elektrod przymocowanych do głowy. Amerykański inżynier elektronik Sidney A. Schneider poszedł o kilka kroków dalej.

Opracowana przez niego metoda nie wymaga unieruchomienia ciała i podłączania elektrod. Dobiera on częstotliwości impulsów świetlnych dokładnie do charakterystyki fal mózgowych poszczególnych osób. Z opublikowanych przez niego badań wynika, że przy użyciu tej metody udaje się wprowadzić w głębszy trans hipnotyczny 95 proc. osób.

Oślepianie zwiadowców

Badania nad wpływem błysków światła na zaburzenia świadomości ludzkiej wydawały się bardzo obiecujące dla potrzeb militarnych. Toteż i Amerykanie i Rosjanie poszukiwali dalszych zależności. Ustalono, że błyski światła o częstotliwości zbliżonej do fal mózgowych alfa, charakterystycznych dla stanu czuwania (10 Hz), wywołują hipnozę, utratę przytomności, bezsenność. Rytmiczne błyski o częstotliwościach od 3 do 5 Hz wywołują niepokój, stany lękowe, bóle głowy, tiki, np. drżenie powiek. Ustalono doświadczalnie częstotliwości, przy których dochodzi do ataków podobnych do epileptycznych, z zanikiem świadomości.

Zamknięte oczy nie uchronią człowieka przed działaniem błysków. Rosjanie już w latach 60. stosowali na okrętach wojennych rytmiczne rozbłyski świetlne, co obserwowali amerykańscy piloci podczas lotów zwiadowczych. Błyski wywoływały u nich dezorientację, a nawet przejściową ślepotę. Podobne działania miały miejsce w latach 70. w okolicy Morza Śródziemnego. Eksperci z Ministerstwa Obrony USA opracowali specjalne okulary z filtrami zmniejszającymi oddziaływanie rytmicznych błysków światła. Czy koniec zimnej wojny położył kres psychotronicznym badaniom skierowanym przeciwko ludziom? Odpowiedzi nie usłyszymy.


Inga

Źródło: Wróżka nr 12/1997
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube