Kto pokocha Piotrusia

Każde urodziny Piotrusia są uroczyście obchodzone. Wszyscy śpiewają mu "Sto lat", chociaż on nie słyszy. Zdmuchuje świeczki, których nie widzi. Cieszy się, kiedy dostaje zabawkę. Dotyka jej, obwąchuje i bierze do ust. Potem wszyscy przytulają chłopca, ściskają, całują. I dopiero wtedy jest naprawdę szczęśliwy. Bo najbardziej na świecie potrzebuje miłości...

Kto pokocha Piotrusia Żyć w normalnej rodzinie

Do Domu Małego Dziecka w Gnieźnie trafił ze swoją siostrą bliźniaczką. Nie było wówczas osoby, której nie poruszyłby los tych dzieci. Nie było też nikogo, kto potrafiłby rozwiązać problem dotyczący ich przyszłości. Siostra Piotrusia była zdrową, uroczą dziewczynką. Każdy marzy o takim dziecku. Ale jej brat nie widział, nie słyszał, nie mówił, nie chodził, nawet nie siedział. Rozdzielić bliźniaki czy czekać, aż znajdzie się ktoś, kto zechce adoptować obydwoje? Wtedy jeszcze czekano. Z każdym rokiem jednak malały szanse na adopcję. Nawet samej dziewczynki. Nie można było pozbawić jej możliwości życia w normalnej rodzinie. Dziś taką ma. Pozostał tylko Piotruś...

- Bliźniaki trafiły do nas 23 marca 1991 roku. Miały wtedy dwa i pół roku. Były potwornie zaniedbane, zwłaszcza Piotruś. Po prostu leżące dziecko na etapie rozwoju noworodka. Pochodziły z wielodzietnej rodziny. Ich matka zmarła na nowotwór. Ojciec zupełnie nie radził sobie z maluchami - wspomina Aurelia Mazurek-Hen, dyrektor Domu Małego Dziecka w Gnieźnie.

Ta ręka prowadzi go przez świat

Lekarze stwierdzili u Piotrusia całkowity zanik nerwu wzrokowego i słuchowego. Dlatego właśnie chłopiec nie mówi. Jest bardzo opóźniony w porównaniu z rówieśnikami. Ma natomiast doskonale wyczulony zmysł dotyku, smaku i węchu.

- Od początku chłopczyk był u nas otoczony indywidualną opieką - mówi pani Aurelia. - Gdy miał trzy lata zaczął chodzić. Udało się nam także narzucić mu określony rytm dnia. Wie, że rano zawsze najpierw jest mycie, ubieranie, potem śniadanie. Są godziny na spacer, zabawę, potrzeby fizjologiczne. Kiedy ten porządek zostaje zakłócony, Piotruś staje się niespokojny.

Najwięcej chyba zawdzięcza Małgosi - jednej z opiekunek ośrodka. To ona wypełniała jego dzień. Ze wszystkich pań w domu dziecka właśnie ją sobie upodobał. Kiedy jest w pobliżu, potrafi bezbłędnie ją wywąchać.

reklama

Gdy inne dzieci się bawią, Piotruś ściska jej rękę. To dzięki niej poznaje świat. Trzyma tę rękę, kiedy wychodzi na spacer. Ona daje mu chwile radości. Chłopczyk uśmiecha się, kiedy czuje na sobie ciepło promieni słonecznych, cieszy się, gdy morskie fale opłukują mu stopy, marszczy nos, gdy spadają na niego zimne krople deszczu.

- Piotruś jest szczęśliwy, kiedy się go przytula. Gdy czuje dotyk drugiej, bliskiej osoby - mówi Aurelia Mazurek-Hen. - Gdy zostaje sam robi się niespokojny, krzyczy, płacze. Dlatego staramy się, by ktoś przy nim był. A w nocy... Wystarczy spojrzeć na jego łóżeczko, całe obłożone przytulankami. Piotruś potrafi spośród nich wybrać te, które najbardziej lubi. Po zapachu, smaku, fakturze. Te właśnie tuli, kiedy zasypia.

Klepnij mnie na "tak"


Danuta Podleśna, psycholog z Poradni Rehabilitacji Niewidomych i Słabowidzących w Poznaniu: - Siedem lat temu dowiedzieliśmy się o tym chłopcu i natychmiast się nim zainteresowaliśmy. Rozpoczęliśmy żmudną pracę. W tej chwili Piotruś uczy się metod komunikowania się. Gdy dajemy mu do rączki piłeczkę, to oznacza, że idzie na ćwiczenia rehabilitacyjne. Kubek to picie, miseczka - jedzenie, bucik - wyjście na spacer. Klepnięcie rączką oznacza "tak", dwa klepnięcia - "nie". Pierwsze efekty już są. Chłopiec potrafi zasygnalizować niektóre potrzeby. Kiedy chce pić, siusiu, kiedy jest mu za ciepło albo za zimno.

Dwa lata uczęszczał do szkoły dla niewidzących i niesłyszących w Bydgoszczy. Zmiana otoczenia wpłynęła na niego tak fatalnie, że cofnął się w rozwoju. Przestał chodzić. Pół roku trwało, zanim udało się to wszystko nadrobić. W tej chwili Piotruś ma dziesięć lat. W świetle prawa jest za duży, żeby przebywać w domu małego dziecka. Najlepszym wyjściem byłoby znalezienie dla niego miejsca w domu pomocy, w którym zostałby już do końca życia. Tam jednak nie chcą go przyjąć, bo jest jeszcze za mały. Aurelia Mazurek-Hen: - Pisaliśmy już do wielu instytucji. Wciąż szukamy dla niego miejsca. Na nasze pisma nikt nie odpowiedział.

Nikt nie chce chłopca


A on, jakby wyczuwając sytuację, nie chce nawet na chwilę puścić ręki pani Małgosi. Czy zaakceptowałby w swojej inną dłoń? Tak, jeśli miłość, którą ktoś chciałby mu ofiarować, będzie prawdziwa i bardzo, bardzo wielka. Czasami maluchy z domu dziecka podchodzą do którejś wychowawczyni i pytają, kiedy w końcu przyjdzie po nie ta nowa, dobra mama. A "dobra mama" to taka, która nie głodzi i nie bije. Piotrusia nikt nigdy nie głodził, nie bił, a mimo to jest najbardziej doświadczony przez los.

Dwa miesiące temu udało się umieścić Piotrusia w szkole życia w Grabiu pod Toruniem prowadzonej przez zakonnice. Chłopiec na razie czuje się tam nieźle. Zamiast cioci Małgosi upodobał sobie inna panią. Ale ani ona, ani siostrzyczki zakonne nie zastąpią mu mamy i taty. Właśnie słowo "mama" powiedział niedawno Piotruś po raz pierwszy. I czeka. Może nawet bardziej niż inne dzieci...

Polskie prawo mówi, że chłopiec tak duży jak Piotruś nie może już przebywać w domu małego dziecka. Polskie prawo mówi, że chłopiec tak mały jak Piotruś nie może jeszcze przebywać w domu opieki. Polskie prawo po prostu nie przewidziało Piotrusia.


Michał Michalski

Fot. Paweł Szymkowiak


CO MÓWIĄ O PRZYSZŁOŚCI DZIECKA



Piotruś to wspaniałe dziecko. Jest numerologiczną Jedynką związaną ze Słońcem, które obdarza go energią i radością życia. Jego podświadomością rządzi Siódemka, co oznacza dużą emocjonalną dojrzałość jak na swój wiek.2000 rok nie będzie dla niego tak zły, jak się wydaje. Teraz przeżywa przełom związany z liczbą 3. Zwiastuje ona nowe, korzystne możliwości.

Nie obędzie się jednak bez pomocy osób trzecich i instytucji. Los nie szykuje Piotrusiowi samotności i odrzucenia. Najbliższy okres związany będzie z budowaniem nowej rodziny. Ważne okażą się kontakty z ludźmi - możliwość pokazania Piotrusia światu. Chłopiec ma talent i zdolności manualne - może rzeźbić. Tylko ktoś powinien odkryć ten talent i dać Piotrusiowi szansę. Dziecko ma wielką wrażliwość - wyobraźnię i kreatywne myślenie. Ale nauczyć go wyrażania tego, co czuje, może tylko kochająca rodzina. I Piotruś taką znajdzie. Będzie bardzo wdzięcznym dzieckiem, przyniesie opiekunom dużo radości.

Energia NESTOR ustami Elżbiety Nowalskiej
Los okazuje się dla Ciebie zbyt surowym nauczycielem, ale wiem, że wytrwasz. Będziesz odbierał życie i siebie mądrze, bo sercem. Opowiesz kiedyś własnymi słowami o świecie, w którym przyszło Ci żyć. Twoją Mądrością będzie inne widzenie tego, co ludzie postrzegają swoimi zmysłami. Opowieść Twoją ktoś spisze, a Ty urodzisz się w przyszłości ponownie, by skonfrontować swe teraźniejsze widzenie rzeczywistości z tym, co zobaczysz potem. Twoje losy potoczą się tak, że odzyskasz dom serdeczny dla siebie. Nie uważaj życia tu i teraz za pokutę. Byłeś, jesteś i będziesz pięknym człowiekiem. Tylko inaczej niż innym przyszło Ci patrzeć na siebie.

Źródło: Wróżka nr 2/2000
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020