Hipnoza zdejmuje ból

Hipnoza... Jedni podchodzą do niej z entuzjazmem, inni bardzo nieufnie. Faktem jest, że coraz więcej lekarzy uczy się jej na kursach, a pacjenci poddają się działaniu hipnozy szukając źródeł swoich życiowych problemów i porażek. Jest wykorzystywana do poszukiwania przestępców, a także do odnalezienia skrytych uzdolnień i własnej drogi życiowej. Medycyna odnotowała także przypadki wyleczenia hipnozą osób śmiertelnie chorych.

Hipnoza zdejmuje ból - Nikt nie potrafi powiedzieć, co to jest hipnoza - zastrzega jeden z lekarzy od wielu lat uczestniczący w pracach grupy roboczej hipnoterapeutów, działającej przy Klinice Leczenia Nerwic w Krakowie. Świat naukowy jest bliski stwierdzenia, że jest to pojęcie niedefiniowalne. Czy zatem musimy przyznać się do bezradności i niewiedzy?

To nie jest sen

- Hipnoza jest bardzo starym sposobem pracy z podświadomością człowieka - mówi psychiatra Bożena Figarska, która stosuje ją w leczeniu pacjentów. Umysł ludzki kryje jeszcze wiele tajemnic, ale lekarze zgodnym chórem zaprzeczają jakoby hipnoza była snem, chociaż nazwa ta pochodzi od greckiego słowa "hipnos", oznaczającego właśnie sen. Nie jest nawet stanem pośrednim między snem a jawą, jak twierdził fizjolog rosyjski Iwan Pawłow. Czym zatem jest? Badania elektroencefalograficzne mózgu, a nawet najbardziej czuła aparatura diagnostyczna nie wskazała, jaki rodzaj zmian biochemicznych zachodzi w organizmie człowieka, który poddał się hipnozie.

Wiadomo jedynie, że zapisy elektroencefalograficzne są takie same, jak te robione podczas stanów czuwania. Być może dlatego niektórzy lekarze hipnozę określają jako specyficzną relację między terapeutą a pacjentem. Pole do popisu mają tu więc psycholodzy. Często ludzie boją się poddać hipnozie w obawie przed utratą kontroli i bezkrytycznym podporządkowaniem się woli terapeuty. - Pacjent w tym stanie nigdy nie wykona polecenia, jeśli będzie ono sprzeczne z jego systemem wartości - mówi Bożena Figarska. Pod tym wzglę-dem człowiekiem nie da się sterować. Hipnoza bowiem nie wyłącza jego świadomości. Matka nigdy nie skrzywdzi swojego dziecka, nawet jeśli została jej przekazana taka sugestia. W trakcie jednego z seansów oparzono pacjenta. Twierdził on, że nie odczuwa bólu, ale jednocześnie poproszony o automatyczne notowanie wrażeń pisał: gorąco. A więc jego świadomość pracowała.

reklama

Siła sugestii

Ale prawdą jest, że podczas hipnozy mogą się pojawiać omamy pozytywne lub negatywne. Zdarza się, że terapeuta podaje pacjentowi długopis i mówi: Zjedz to jabłko. I ten ktoś może pogryźć długopis przekonany, że je owoc. Człowiek zahipnotyzowany nie zdaje sobie sprawy, że został wprowadzony w trans, ale jednocześnie zachowuje się tak, jakby o tym wiedział. Jeśli poda się mu sugestię, że znajduje się w zupełnie pustym pomieszczeniu, a naprawdę postawi przed nim krzesło, zahipnotyzowany chodząc po pokoju zawsze będzie je omijał. Z drugiej zaś strony ulega nakazowi i chodzi niby po pustym pokoju. Często sugeruje się pacjentom, że zakłada się im grubą rękawicę. Wtedy można kłuć im dłoń szpilkami do woli. Nie odczuwają bólu.

Kto temu ulegnie?

Wszyscy terapeuci są zgodni, że podatność na hipnozę zależy od osobowości. Najłatwiej poddają się jej ludzie o silnej osobowości - artyści, biznesmeni. Najtrudniej osoby znerwicowane, histeryczne, one bowiem chcą kontrolować siebie i terapeutę. Przed poddaniem się hipnozie należy zrelaksować się i skoncentrować na słowach terapeuty. W osiągnięciu odpowiedniej koncentracji pomaga wpatrywanie się w jeden punkt. To jednak tylko jedna z metod. Wprowadzenie w ten stan - jak twierdzą niektórzy naukowcy - nie wymaga specjalnych zdolności. Jest on bowiem wywołanym sztucznie stanem naturalnym, fizjologicznym. Człowiek potrafi sam zapaść w hipnozę bez niczyjej pomocy. Przykładem może być kierowca, który przez cały czas wpatruje się w horyzont.

Jazda jest monotonna i często prowadzący samochód "wchodzi" w stan dziwnego snu, co niestety kończy się tragicznie. Według znanego krakowskiego terapeuty jedną osobę na dziesięć udaje się wprowadzić w stan hipnozy. Cztery czy pięć procent to osoby średnio podatne, zaś około 20 procent stanowią oporni, przy których trzeba długiego treningu. - Nie miałam takich przypadków, że ktoś nie uległ moim sugestiom. Może dlatego, że ludzie przychodzą do mnie dobrowolnie, a więc nie ma w nich oporu ani lęku - mówi Bożena Figarska. Długo trzeba było czekać, by świat lekarski uznał hipnozę za jedną z metod leczenia, bo ciągle jest czymś niepojętym, nieodgadnionym, nie do końca naukowo sprawdzonym zjawiskiem. Mimo to lekarze często poddają pacjentów hipnozie w śmiertelnych chorobach, aby mniej cierpieli.

Zdejmowanie bólu - dodawanie odwagi

Hipnoza jest znakomitą metodą zwłaszcza przy leczeniu migren. Jest też stosowana podczas operacji, kiedy pacjent nie może być z różnych przyczyn uśpiony w tradycyjny sposób, albo przy zabiegach stomatologicznych, zamiast znieczulenia środkami chemicznymi. Chorzy psychicznie najczęściej nie wchodzą w stan hipnozy. Jest ona jednak bardzo skuteczna w leczeniu nerwic. - Nie mogłam spać - opowiada pacjentka dr Figarskiej - czegoś się bałam, przed czymś uciekałam. Dopiero po paru seansach hipnotycznych pożegnałam się z tym koszmarem. Często do psychoterapeutów przychodzą zrozpaczeni rodzice, których dzieci do późnych lat moczą się, gorączkują bez powodu lub są nadpobudliwe. Jeden z lekarzy psychiatrów leczy hipnozą przedszkolaków.
- Dzieci są bardzo podatne na hipnozę - mówi. - Często już po jednym seansie przestają się moczyć w nocy.

W Polsce brak jest - niestety - uregulowań prawnych stwierdzających jednoznacznie, komu wolno zajmować się hipnozą, a komu nie. Leczyć mogą oczywiście tylko lekarze. Ale już odzwyczajaniem od nałogów zajmują się nie tylko medycy i psycholodzy. Powinniśmy o tym pamiętać, bo choć hipnoza z reguły jest metodą bezpieczną i bardzo pomocną w życiu, należy poddawać się jej tylko pod okiem specjalisty. Jedna z pacjentek wspomina: - Podczas seansu nic nie czułam. Po przebudzeniu nic nie pamiętałam.

Uświadomiłam sobie jednak, że jestem silna i wierzyłam w tę swoją moc. Świat nie miał przede mną żadnych tajemnic. Dawne zahukane brzydkie kaczątko odeszło w zapomnienie, byłam już zupełnie inną osobą. Sugestia, którą otrzymałam w hipnotycznym transie: "Będziesz silna, pozbędziesz się swoich urojonych kompleksów" - sprawiła cuda. Po powrocie do domu wypełniłam kupon totolotka, tak jak to robiłam zawsze, z tą różnicą, że teraz wierzyłam, że wygram. Skoro moje życie jest inne. Jestem mocna, pozytywnie usposobiona, dzisiaj mi się uda - wierzyłam. I wygrałam!


Monika Kaźmierczak

Źródło: Wróżka nr 1/1998
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl