Bądź jak głaz na zboczu góry...

Prowadząc zajęcia grupowe, zadałem kiedyś to pytanie uczestnikom warsztatu. Padło niespodziewanie dużo odpowiedzi. Ludzie mówili, że moc można czerpać z drzew, z powietrza, z kamieni, z Ziemi, ze Słońca, z tego, co Cię zachwyci – jak choćby ptak przysiadający na gałęzi lub na parapecie. Niektórzy powiadali, że energii się „nie bierze”, tylko „spływa” ona z nieba. Inni twierdzili zaś, że czerpią moc z tańca, pieśni lub oglądania pięknych rzeczy.

Bądź jak głaz na zboczu góry... Niektórzy nie omieszkali wspomnieć też o chi kungu, szczególnych miejscach mocy, pozytywnie naładowanych ludziach, kolorach i zakochaniu. Wymieniali również możliwość brania lub czerpania energii z uwagi, na przykład z uważnego chodzenia czy oddychania, albo z jedzenia napełnionego miłością i skupieniem lub ze świeżych pomysłów. A jednak – choć znamy tak wiele obszarów pełnych mocy i tyle potencjalnie dostępnych źródeł energii – to często czujemy się słabi.

Bardzo wiele osób uskarża się na brak siły. Tacy ludzie często wstają rano i pomimo wielu godzin nocnego wypoczynku stwierdzają, że niewiele potrafią zrobić. Jak to możliwe? Gdzie podziała się ich siła? Gdzie jest energia, która zgodnie z prawami fizyki nigdy nie zanika? Zgodnie z prawem zachowania energii może ona tylko zmieniać formę. Na przykład kamień, który leży na skraju wysokiego zbocza, ma dużą energię potencjalną. To tak jakby miał wielką, ale chwilowo nieużywaną moc. Dopiero gdy zaczyna spadać albo staczać się, to jego energia potencjalna przybiera formę energii kinetycznej. Podobnie jest z energią człowieka. Jeden z największych psychologów XX wieku Carl Gustav Jung wykazał, że również w psychice energia nie może zaginąć ani tym bardziej zniknąć.

Jung twierdził, że jeśli moc nie jest dostępna świadomie, to najprawdopodobniej znajduje się gdzieś poza obszarem naszej świadomości. Skoro energii lub mocy nie ma „tutaj”, to zazwyczaj myślimy, że być może znajduje się ona „gdzieś indziej”. Chyba dlatego lubimy mówić o różnych miejscach mocy lub o czasach, gdy tryskaliśmy energią. Warto jednak się zastanowić, gdzie jest owo tajemnicze „gdzieś indziej”? Czy to mityczna kraina wiecznej szczęśliwości i nieskończonych, pozytywnych energii, jakiś „raj” albo tajemnicza Szambala? A może to nasze „gdzieś indziej” przeniosło się w czasie?

reklama

Czując się słabo, lubimy myśleć o tym, jak dużo mieliśmy energii, gdy byliśmy młodsi. Oczywiście poszukiwania mocy można prowadzić w różnych kierunkach, ale niekoniecznie trzeba sięgać bardzo daleko. Kiedy mówimy o innych miejscach i czasach, to spotykamy tropy wiodące ku innym krainom, a nawet światom, i jest to jak najbardziej właściwe. Te tropy są drogowskazami albo znakami na ścieżce.

Poszukiwanie mocy często wiąże się z poznawaniem nowych światów. Z reguły okazuje się jednak, że znajdują się one tuż obok nas! Czasami zaś wymaga ono porzucenia naszego „zwykłego”, codziennego świata i wkraczania w odmienne obszary. Podobnie czynią szamani, którzy w trakcie swoich transowych podróży wędrują do zapełnionych duchami Górnych albo Dolnych Światów.

Gdy wyjaśniam studentom, że energia jest zawsze dostępna, i to na wyciągnięcie ręki, zazwyczaj reagują zdziwieniem. Stwierdzenie, że brak nam energii, wcale nie oznacza, że moc zniknęła. Raczej nie mamy do niej dostępu. Warto pamiętać, że moc nigdy do nas nie należała. Przecież nie można mieć czegoś, co nigdy nie było naszą własnością.

Źródło: Wróżka nr 2/2008
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020