Niemodna, ale szczęśliwa

Robi zakupy w sklepie niedaleko domu. Jeździ metrem zamiast limuzyną. Nie znosi wysokich obcasów. Meryl Streep jest wcieleniem antygwiazdy. I jedną z najlepszych aktorek na świecie.

Niemodna, ale szczęśliwa Powiedziała kiedyś, że, gdyby aktorkami mogły być tylko piękne kobiety, ona nie miałaby czego szukać w tym zawodzie. Nigdy nie słynęła z regularnych rysów twarzy, gładkiej cery, superzgrabnej figury i co więcej, nigdy jej na tym nie zależało. Recepta Meryl Streep na sukces jest prosta – zaakceptować siebie.

– Może to mój zbyt długi nos uchronił mnie od walki o rolę wampów i kociaków? – żartuje. – Jednak nie wyobrażam sobie, że mogłabym poddać się operacji plastycznej lub katować drakońskimi dietami. Aktorki, które chcą wiecznie wyglądać tak młodo, wydają mi się śmieszne. Gram role matek, a już niedługo będę się pewnie wcielać w babcie... Jest to normalna kolej rzeczy i nie ma co walczyć z naturą. Każdy etap życia ma swoje radości i smutki, blaski i cienie.

Twierdzi, że jako aktorka jest całkowicie spełniona i jedyne, na co może ponarzekać, to to, że przygotowanie się do roli zajmuje jej dziś więcej czasu niż kiedyś. Prawie bez przerwy myśli o postaci, którą ma zagrać, o jej uczuciach, słabych i mocnych stronach, ćwiczy przed lustrem. Nigdy jednak nie utożsamia się z postacią, którą gra.
– Mam swoje życie, jestem żoną, matką, a dopiero potem aktorką. A sława w ogóle nie ma dla mnie znaczenia – mówi. – Co z tego, że rozdam kilka autografów albo że ludzie będą oglądać się za mną na ulicy?

Mężczyzna, który zrozumiał cierpienie

Meryl Streep, jedna z najlepszych aktorek współczesnego kina (uzyskała aż dwanaście nominacji do Oscara i zdobyła dwie statuetki), ceni sobie zwyczajne życie i najważniejsza jest dla niej rodzina. Mąż Meryl Donald Gummer jest drugą wielką miłością jej życia. Pierwszą był John Cazale – aktor i reżyser, który w wieku czterdziestu trzech lat zmarł na raka. Mary i John byli zaręczeni przez trzy lata, planowali ślub... Aktorka niechętnie wraca myślami do przeszłości, nie chce rozmawiać o swoim związku z aktorem.

Wiadomo, że po jego śmierci nie chciała wychodzić z domu, spotykać się z przyjaciółmi. Powtarzała, że jej życie straciło sens. Jedynym lekiem na depresję okazała się praca, kręciła wtedy po kilka filmów rocznie. Donald Gummer, którego poznała w 1976 roku, był pierwszym mężczyzną, który zrozumiał jej cierpienie. Połączyło ich podobne spojrzenie na świat i ludzi, obydwoje chcieli mieć dużo dzieci, rodzinę. W 1978 wzięli ślub i nigdy nie stali się bohaterami brukowej prasy, paparazzi nigdy nie wyśledzili żadnych małżeńskich zdrad, romansów czy kłótni.

reklama

– Zamieszkaliśmy z daleka od Hollywood, kupiliśmy dom w Connecticut, ponieważ zdecydowaliśmy, że dzieci mają prawo do prywatności. Mój mąż jest rzeźbiarzem i architektem, nie lubi życia „na świeczniku”. „Dorobiliśmy” się gromadki dzieci: Henriego (29 lat), Mamie (25 lat), Grace Jane (22 lata), Louisy (17 lat). Gdy moje pociechy były małe, postanowiłam ograniczyć ilość filmów do jednego, dwóch rocznie. Macierzyństwo z aktorstwem łatwo jest pogodzić. Pracowałam pięć miesięcy, a resztę roku odpoczywałam.

Młodsze dzieci zabierałam z sobą na plan, były pod opieką męża lub niani, ale ja kładłam je do łóżka, czytałam bajki na dobranoc. Pewnie, że trudno było im wytłumaczyć, dlaczego mama „w telewizorze” płacze, śmieje się, kłóci z kimś, przytula... Szybko jednak zrozumiały, że maja praca nie ma wpływu na ich życie. W domu byłam po prostu mamą, która zajmuje się domem, bawi się z nimi, słucha, co wydarzyło się w ciągu dnia, robi kanapki do szkoły. Nie uważam siebie za idealną panią domu, jestem fatalną kucharką... Umiem przyrządzić tylko bardzo proste potrawy: sałatki warzywne i owocowe, jajecznicę, omlet, naleśniki...

Po co zmieniać fryzurę

Nie tylko gotowanie niezbyt Meryl wychodzi – styliści kilkakrotnie przyznawali jej tytuł Najgorzej Ubranej Amerykanki. Aktorka najlepiej czuje się w dżinsach, obszernych bluzach, z włosami ściągniętymi do tyłu gumką i bez cienia makijażu. Gdy na planie filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, w którym grała rolę wyroczni mody Mirandy Priestley, musiała się przebierać kilkadziesiąt razy, czuła się tym niezwykle znudzona. Uznała, że „szaleństwem” było wbicie się w sześćdziesiąt kreacji i dobranie do nich torebek i butów, których cena wynosiła około dziesięciu tysięcy dolarów.

– Po zakończeniu zdjęć pozwolono mi zatrzymać niektóre stroje. Postanowiłam zlicytować je na rzecz ofiar huraganu Katrina, bo wydawało mi się niemoralne paradowanie w tak drogich ciuchach, podczas gdy ludzie w Nowym Orleanie stracili dorobek całego życia. Nie czułabym się dobrze w ani z jednej rzeczy, które nosiłam, grając Mirandę.

Nie krytykuję kobiet, które starają się być zawsze modne, uważam jednak, że najważniejsza jest wygoda. A czy można czuć się swobodnie na dziesięciocentymetrowych obcasach? Styliści zarzucają mi, że od lat noszę taką samą fryzurę, ale właściwie po co miałabym ją zmieniać? Lubię swoje długie włosy. Dla mnie tkwienie godzinami przed lustrem i staranne układanie każdego kosmyka to strata czasu. Może dlatego rzadko kto rozpoznaje mnie na ulicy: zwyczajna kobieta nieprzypominająca gwiazdy filmowej...

Kariera to złota klatka

Meryl prowadzi spokojne, uregulowane życie. W 2001 roku wraz z całą rodziną przeprowadziła się do Nowego Jorku. Odkąd troje jej starszych dzieci żyje już na własny rachunek, aktorka ma znacznie więcej wolnego czasu. Codziennie robi zakupy w pobliskim sklepie, bo nie przepada za supermarketami i centrami handlowymi. Lubi spacerować, a po mieście porusza się metrem. Twierdzi, że nie mogłaby żyć z dala od normalnych ludzi. Nie znosi towarzystwa ochroniarzy, drogich limuzyn i rezydencji urządzonych przez modnych architektów wnętrz. Nie zgadza się również, aby w jej domu odbywały się sesje fotograficzne, zawsze strzegła prywatności swych dzieci. Sprzedawanie zdjęć maluchów za miliony dolarów popularnym magazynom uważa za „przerażający proceder”...

– Jak być szczęśliwym w złotej klatce? Gwiazdy, które nie założyły rodziny i nie mają dzieci, skupione są tylko na sobie i swoim wyglądzie. Pewnego dnia mogą poczuć dookoła siebie pustkę. Czasem kariera kończy się równie szybko, jak się zaczęła, a wtedy nie pozostaje nic. Czy warto szukać pocieszenia w alkoholu, środkach uspokajających, narkotykach czy zakupach? Ja cenię prawdziwe wartości...

Nieustannie myślę o swoich dzieciach, chciałabym, żeby miały szczęśliwe życie, lubię spędzać czas z mężem, cieszę się, gdy ludzie chodzą na moje filmy... Co będzie za kilkanaście lat? Mam cudowną rodzinę, więc jest nadzieja, że doczekam się wnuków. Pewnie nie zagram już ról amantek, ale na ciekawe propozycje nigdy nie jest za późno. W ostatnim filmie „Mamma Mia” robię szpagat, tańczę, śpiewam i sprawia mi to ogromną radość.


tekst: Anna Forecka



Meryl StreepMeryl Streep

(na zdjęciu z mężem i dziećmi)
przepis na UDANE ŻYCIE:

• Pamiętaj, że kobiety nie są w niczym gorsze od mężczyzn. Wielką niesprawiedliwością jest, że za tę samą pracę dostają często niższą zapłatę i ciężej im zdobyć awans. W miarę możliwości walcz z tym i głośno dopominaj się swoich praw.
• Chroń naturę: segreguj śmieci, używaj mało sztucznych opakowań, szanuj jedzenie i oszczędzaj wodę.
• Ucz swoje dzieci odpowiedzialności, rozbudź w nich chęć pomagania innym.
• Bierz udział w akcjach charytatywnych, jeżeli możesz, podziel się z innymi tym, co masz.
• Pamiętaj, że jeśli się postarasz, możesz pogodzić karierę z prowadzeniem domu.
• Lekceważ plotki na swój temat. Nigdy nie zadowolisz wszystkich. Najważniejsze, że sama masz czyste sumienie.
• Pamiętaj, że kobieta jest piękna w każdym wieku.
• Dbaj o siebie: spaceruj, zdrowo się odżywiaj, ciesz się towarzystwem życzliwych osób. Od Twojej postawy i wyborów zależy, czy będziesz szczęśliwa.

Źródło: Wróżka nr 3/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl