Wywołać miłość

Sztuka polega na tym, by wybranek nie zorientował się, że jest obiektem magicznych zabiegów. Dlatego formuły miłosne wypowiadać należy w myśli. Czy działają…?

Wywołać miłość Była dziewczyna. I był Cygan. Dziewczyna była dobra, a Cygan – jak to Cygan. Ojciec i matka rozpaczali, prosili, tłumaczyli. Wozili do znachora, żeby pomógł. A ona siłą się do niego rwała, nic znachor zrobić nie mógł. Mocne są czary cygańskie. Taką historię usłyszałam podczas badań na Białorusi. Nie jest typowa, bo wbrew pozorom o magii miłosnej nie mówi się na wsi wiele. Jak zdjąć zły urok czy chronić przed złym okiem, jak dziecko wyleczyć z przestrachu, na różę, na zatrzymanie krwi – to wszystko domena wiejskich znachorów, szeptuch, wiedzących.

Co innego czary i uroki miłosne. Są na tyle dwuznaczne etycznie, że rzadko ktoś o nich opowiada, a jeszcze rzadziej przyznaje się do ich stosowania. Wręcz przeciwnie. Pamiętam pewną starowierkę, panią Domnę, która nie pomogła synowi w kłopotach małżeńskich, choć umiałaby, jak twierdziła. „Niech będzie, jak Bóg chce, a człowiekowi lepiej się w to nie wtrącać” – powiedziała.
Podobne wątpliwości etyczne mają współcześni zwolennicy magii ludowej. Oczywiście kwestia miłosnych czarów jest szeroko omawiana na rosyjskojęzycznych forach internetowych poświęconych tej tematyce.

Zamach na wolną wolę?

„Co zrobić, żeby mnie pokochał/pokochała?” – to chyba najczęstsze pytanie internautów. Ale odpowiedzi, poza praktycznymi poradami i tekstami zaklęć, często zawierają krytykę takiego podejścia. Magiczne próby wywołania miłości uznawane są za zamach na wolną wolę. Ofiarę czarów miłosnych porównują do zombie, podważając nierzadko w ogóle ich skuteczność. Wywoływanie miłości to rodzaj oszustwa, próba zapanowania nad kimś, lepiej zatem poczekać na takie uczucie, które zrodzi się samo, a miłosne zaklęcia i eliksiry zostawić w spokoju. Prawdziwej miłości się dzięki nim nie osiągnie – uważają internauci – a jeśli nawet, to zakwitłaby i tak, bez magicznej pomocy.

reklama

Nie znaczy to jednak, że u wiejskich zamawiaczek, w poradnikach, w internecie nie można znaleźć przepisów magii miłosnej. Jest tego nawet dużo – bo i zapotrzebowanie, mimo etycznych kontrowersji, jest w tej dziedzinie spore. Oczywiście rytuały magii miłosnej należy odprawiać w tajemnicy, ukrywając je przed osobą, której dotyczą. Sztuka polega na tym, by obiekt magicznych zabiegów o niczym się nie dowiedział. Dlatego, w odróżnieniu od innych zaklęć, formuły miłosne wypowiada się często tylko w myśli. Na przykład podczas pocałunku, jak te: „Duch mój – dusza twoja. Kochaj mnie bardziej niż siebie samego. Amen, amen, amen”.

Częściej jednak zaklina się jedzenie lub picie, które następnie podsuwa się wybranej osobie. W zasadzie czar można podać w dowolnej substancji, ale najczęściej jest to woda lub alkohol. Upajające właściwości alkoholu doskonale pasują, przecież chodzi o to, by obiekt naszych uczuć w efekcie upojony był miłością. W sposób dosłowny wyraża to zaklęcie: „Oby upił się swoją miłością do mnie, jak upija się tym winem”. Dużo bardziej poetycko opisuje stan zakochania inne zaklęcie, przeznaczone dla mężczyzny chcącego zdobyć miłość ukochanej:

„Niech nie je, nie śpi służebnica boża, a tylko myśli o słudze bożym w dzień-południe, w noc-północ, każdy czas, każdą sekundę. Niech wrząca krew wleje się w siedemdziesiąt żył i jedną żyłę, aby ukazywał się służebnicy bożej jej ślubny mąż, narzeczony w marzeniach-wyobrażeniach, i we śnie, i na jawie, i w szaleństwach, i w zdrowym rozsądku. Moje słowo mocne, zmieszane z czerwonym winem, skropione krwią”.

W innym zaklęciu, równie poetyckim, zamiast wina mamy żywą wodę – a samo zaklęcie wywołuje w kobiecie nie tylko miłość, ale również namiętność i pożądanie:

„Na morzu-oceanie, na wyspie Bujanie stoi biały kamień Alatyr. Pod tym kamieniem bije źródło z żywą wodą. Poszedłem ja, sługa boży, kamień odrzuciłem, zaczerpnąłem czystej wody, napoiłem źródlaną wodą ptaka-łabędzia. Obrócił się ptak w piękną dziewicę-oblubienicę, a tę dziewicę zwali-wołali służebnicą bożą! Amen, amen, amen!”.

Żywa woda to woda często stosowana w obrzędach magicznych i religijnych – czerpana w ciszy, o północy, niezmącona przez nikogo innego. Z kolei łabędź symbolizuje między innymi kobiecą nagość, lecz nagość niewinną, nieskalaną. W zaklęciu niewinny, dziewiczy łabędź ma się zamienić w namiętną kobietę.

Do grobowej deski

Wywołać miłość to nie wszystko. Ważne, by była ona trwała. Jeden z profesorów opowiadał nam kiedyś na wykładzie, że w magii miłosnej należy używać wody z młyńskiego koła zakręconego w odwrotnym kierunku. Bo, jak mu wyjaśniła jego rozmówczyni, nie chodzi tylko o to, by chłopaka złapać, ale by go zatrzymać. Ruch do tyłu oznacza w języku symbolicznym nie tylko cofnięcie, ale i zatrzymanie, stagnację. Jest w tym jednak także dużo prostsza wskazówka praktyczna – wywołać miłość to tylko początek zadania. Dlatego zaklęcia miłosne dotyczą również tych, którzy już nas kochają – by nie zapominali. Można na przykład sprawić, że zjawimy się w snach ukochanego.

W tym celu trzeba, patrząc w księżyc, kreślić na ustach krzyż i mówić: „Sen o mnie, sen dla ciebie, dla bożego sługi (imię). Amen”.
Choć oczywiście nawet gdy śni, nie można mieć pewności, że na jawie też będzie o nas myślał. Ale i na to jest magiczny sposób. Jeśli chce się, by ukochany o nas nie zapominał i w marzeniach był przy nas, przygryzając lekko język, szepcze się: „Sama siebie gryzę, sługę (imię) do siebie przywiązuję. Oby sługa (imię) tęsknił, od tęsknoty nie znał odpoczynku ani dniem jasnym, ani ciemną nocą. Oby wciąż o mnie myślał. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, amen”.

Magiczne odkochiwanie

Czasem miłość się kończy. Ten, kto do niedawna był całym naszym światem, coraz bardziej nas męczy i drażni. Trzeba mu to powiedzieć, ale… o ileż lepiej byłoby, gdyby o nas zapomniał, przestał kochać i poszedł swoją drogą. Albo inaczej – mamy wielbiciela, tyle że nic do niego nie czujemy. Adoracja, zamiast sprawiać przyjemność, zaczyna złościć.

I na to są magiczne sposoby. Zazwyczaj działania mają symbolizować odepchnięcie. Jedną z metod jest włożenie do kieszeni osoby, którą chcemy zniechęcić, glinianego kółka czy obrączki. Nietrwała i krucha glina jest tu przeciwieństwem ślubnej obrączki ze szlachetnego kruszcu. Dodatkowo należy prętem osinowym – a jest to drzewo o mrocznej, negatywnej symbolice – uderzyć niepostrzeżenie tę osobę w plecy. Można też posłużyć się innym magicznym narzędziem.

Jeden ze sposobów pozyskania go polega na złapaniu nietoperza, którego następnie należy zamknąć w garnku. Wieczorem zanosi się go na mrowisko i zostawia – ważne, by odchodząc, nie oglądać się za siebie. Dzień później, gdy z nietoperza pozostanie oczyszczony przez mrówki szkielet, trzeba wziąć sobie skrzydełko z pazurkami i mostek. Gdy chcemy przyciągnąć kogoś do siebie, musimy niepostrzeżenie zahaczyć jego ubranie nietoperzowymi pazurkami i pociągnąć, gdy chcemy od siebie odepchnąć – równie niepostrzeżenie odpychamy nietoperzowym mostkiem. Tylko trochę żal nietoperza...

A może być i tak, że dość mamy miłości, którą sami czujemy do kogoś. Nieszczęśliwa miłość, przez którą trudno żyć normalnie, a która nie może być odwzajemniona, potrafi trawić człowieka jak ciężka choroba. Jeśli tak się dzieje, ludowa magia słowiańska zaleca iść do łaźni czy sauny. Tam myć się i parzyć, używając świeżych witek brzozowych, które następnie należy spalić mówiąc: „Zmyję, zdejmę, spłuczę wodą miłość-oczarowanie, tęsknotę-utęsknienie za moim miłym sługą (imię). Serduszko, nie zwódź mnie, od miłości do sługi (imię) mnie uwolnij. Amen”.

Nigdy nie dowiedziałam się, co dalej stało się z dziewczyną i Cyganem – czy, jak wszyscy oczekiwali, unieszczęśliwił ją, czy jednak zostali kochającym się małżeństwem. Ale to już nie od czarów zależy. A może jednak…?


Zuzanna Grębecka

Źródło: Wróżka nr 10/2009
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020