Amulet

Helenę zatrudniono w mojej firmie na miejsce pracownika, który poszedł na wcześniejszą emeryturę. Poznałam ją w dniu konkursu na to stanowisko. Zwróciła moją uwagę spokojem, z jakim czekała na swoje przesłuchanie. Po prostu siedziała i czytała książkę. Gdy pierwszego dnia przyszła do pracy i zajęła biurko naprzeciwko mnie, ucieszyłam się, że to ją wybrano.

Z biegiem czasu okazało się, że Helena wbrew pozorom jest bardzo wyrazistą osobą. Najpierw zorganizowała swoją przestrzeń w naszym wspólnym pokoju. Przyniosła z domu zdjęcia i pamiątki i obwiesiła nimi ściany. Potem przydźwigała ukochane rośliny. Przed Bożym Narodzeniem doszły do tego kolorowe lampki, stroiki i świeczki. No i codziennie przed rozpoczęciem pracy paliła kadzidełka. To wszystko miało ją wyciszać wewnętrznie.

Milcząco godziłam się na ten dość dziwaczny wystrój miejsca pracy. Z czasem sama zaczęłam ustawiać na biurku zdjęcia moich najbliższych. A poza tym bardzo dobrze nam się razem pracowało. Po pewnym czasie dowiedziałam się od Heleny, że jest podwójnie rozwiedziona i sama wychowuje córkę z pierwszego małżeństwa. Helena opowiadała o swoim drugim małżeństwie bez emocji. Uczucia jej męża musiały być jednak ciągle silne, bo nadal się nią i jej córką z oddali interesował. Dosłownie z oddali, bo podróżował służbowo po całym świecie. Z każdej podróży przywoził byłej żonie i pasierbicy jakiś oryginalny prezent.

Co ciekawe, Helenie prawie żaden podarunek nie przypadał do gustu. Przynosiła je do pracy i rozdawała koleżankom. W ten sposób dostałam od niej zestaw orientalnych przypraw. Kilka razy skorzystałam także z uprzejmości Heleny, która podwiozła mnie po pracy do domu. Było jej ponoć po drodze do jej „przewodnika duchowego”, jak nazywała swojego psychoterapeutę. Dziwiłam się, że potrzebuje takich wizyt, bo wyglądała na osobę szczęśliwą, poukładaną, wiedzącą, czego w życiu chce jako kobieta i matka. Nigdy nie zadałam jej jednak pytania, dlaczego tak się uzależniła.

reklama

Ostatniego dnia pracy, po zakończeniu rocznego kontraktu, Helena na pożegnanie wręczyła mi afrykański amulet, który dawno temu przywiózł jej mąż. Schowałam tę małą glinianą tabliczkę pokrytą dziwnymi znakami do torebki. Już następnego dnia poczułam się niespokojna. Tłumaczyłam to nową sytuacją – po odejściu Heleny spadło na mnie więcej pracy, a poza tym nie miałam do kogo ust otworzyć, w domu zaś zaczęły się z mężem ciche dni. Po tygodniu poszłam do lekarza, bo zaniepokoiły mnie częste bóle i zawroty głowy. Potem zaczęła mi drętwieć lewa ręka. Kolejny lekarz stwierdził stres i przepracowanie i zalecił odpoczynek. Wzięłam zaległy urlop, ale po powrocie wcale nie czułam się lepiej.

Jakiś czas później przeczytałam artykuł o Wawelu i kaplicy św. Gereona, gdzie ma się znajdować czakram Ziemi, czyli miejsce, w którym można odnowić swoje siły fizyczne i duchowe poprzez przepływ skoncentrowanej tam energii. Zaczęłam namawiać męża, żeby tam ze mną pojechał, ale nie chciał, bo w to wszystko nie wierzył. Wybrałam się więc sama. Stanęłam na wawelskim dziedzińcu, nie wiedząc, dokąd dalej iść. Wtedy podszedł do mnie starszy pan z różdżką w rękach. Stał przez chwilę w milczeniu, a potem powiedział, że mam przy sobie coś, co zakłóca moją aurę. Ale co? – zapytałam sama siebie. I nagle przyszło mi do głowy, że to może być afrykański amulet Heleny.

Wyjęłam go z torebki. Starszy pan odsunął się na wszelki wypadek i kazał mi go jak najszybciej zniszczyć, najlepiej spalić, a potem przyjść na Wawel ponownie, by naładować uszkodzone przez siły zła życiowe akumulatory. Posłuchałam go. A potem zadzwoniłam do Heleny. Okazało się, że nie chodzi już do swojego guru. Zapytałam, od kiedy. Nie zdziwiło mnie, że stało się to w momencie, gdy – najprawdopodobniej nieświadoma jego niszczącej siły – oddała mi swój amulet. Opisałam tę moją historię ku przestrodze tym, którzy z wakacji przywożą różne dziwne pamiątki związane z obcą kulturą, zwłaszcza te nazwane przez badaczy działania złych magii wangami. Mogą okazać się dla nas naprawdę niebezpieczne.


Maria z Rzeszowa

Źródło: Wróżka nr 8/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020