Na jagody

Dla tych, którzy boją się kleszczy czy żmij, a także mają ochotę usiąść w mrowisku – kilka porad niepraktycznych. Za to magicznych.

Na jagody Jako dziecko bardzo lubiłam wiersz Marii Konopnickiej „Na jagody”. Oprócz teorii ceniłam sobie zresztą również praktykę, wyprawę do lasu. Zbieranie jagód, jeżyn czy grzybów do dziś kojarzy mi się z najlepszymi wakacjami dzieciństwa. Wiejskimi, słonecznymi, gdy do domu wraca się wieczorem, z podrapanymi kolanami, brudnym i głodnym, a tam czeka kubek mleka.
Później, podczas etnograficznych eskapad na Białoruś i na wschodnie krańce Polski, wysłuchałam wielu historii o wędrówkach po lasach, o tym, co kryją mroczne mateczniki, o puszcz litewskich przepastnych krainach czy o Królu Węży.

Mnogość tych opowieści nie jest zaskakująca. W kulturze tradycyjnej las jest źródłem rozlicznych dóbr – zwierzyny i ptactwa, na które można polować, grzybów, jagód, poziomek i innych owoców leśnych, miodu z dzikich barci, wreszcie drewna i chrustu. Legendy dodają do tego jeszcze ukryte skarby. Ale las jest też miejscem niebezpiecznym w sensie praktycznym – łatwo zabłądzić, czają się tu dzikie zwierzęta, rozbójnicy – i w sensie mitologicznym. Rozległe puszcze są obrazem pustkowia i chaosu, przestrzeni nieuporządkowanej, nieludzkiej, demonicznej, przestrzeni zaświatów. We wschodniosłowiańskich zaklęciach chorobę odsyła się właśnie: „na lasy, na góry, na pola, na chmury”.

Kleszcze liściaste, trawiaste, krzaczaste


Nic dziwnego, że we wschodniej słowiańskiej magii jest wiele różnych zaklęć i zabiegów magicznych mogących pomóc tym, którzy udają się do lasu. Część z nich ma przynieść powodzenie w wyprawie. Grzybiarz przed wyruszeniem w ulubione podgrzybkowe czy maślakowe miejsca może wyrecytować: „Jak w Bożym lesie pełno krzaków, tak w moim koszyku będzie pełno grzybów. Amen”. Ponoć gwarantuje to, że nie wróci się z pustymi rękami. Z kolei zbierającym jagody, borówki i poziomki polecana jest taka formuła: „Święci, przybądźcie, dopomóżcie mi, jagód nazbierajcie, wszystkie mi podarujcie. Amen”.

reklama

Bardziej jednak rozpowszechnione są sposoby, które mają ochronić przed puszczańskimi niebezpieczeństwami. Co roku w sezonie letnim media straszą kleszczami. Współczesna ludowa magia słowiańska proponuje w tej materii, by przed wejściem do lasu wypowiedzieć: „Ojcze-lesie, nie bądź zły, zwracam się do twoich czterech stron: zachodniej strony, wschodniej strony, północnej strony, południowej strony. Niech mnie te strony strzegą, od kleszczy ochraniają, nie dopuszczą kleszczy liściastych, trawiastych, krzaczastych, przydrożnych, ze ścieżynek, z suchych roślinek. Wszystkie cztery strony mnie obronią, przed każdym kleszczem mnie osłonią. Amen”.

Siostro mrówko…

W wilgotnym lesie, tam, gdzie rosną najlepsze jagody i najpiękniejsze maślaki, czyhają na zbieraczy komary. Co prawda nie znam magicznych sposobów ochrony przed nimi, ale za to gdy już ukąszą, można złagodzić bolesne i swędzące konsekwencje, szepcząc nad miejscem ukąszenia: „Kto został ukąszony, za tego modlą się święci. Nie będzie bolało, puchło ani czerwieniało. Amen”. Bardzo nieprzyjemne, choć uznawane za zdrowe, są też pogryzienia przez mrówki. Aby ich uniknąć, trzeba trzykrotnie powiedzieć: „Mrówko, mrówko, nie gryź mnie, bo rozdzielę ciebie, cały twój ród i rodzinę i waszego władcę”.

Jeśli natomiast ktoś chciałby z jakiegoś powodu usiąść w mrowisku, może uczynić to bezpiecznie pod warunkiem, że przedtem trzykrotnie obejdzie je dookoła, wypowiadając słowa: „Siostro mrówko, powiedz swej siostrze mrówce, żeby nie gryzła mego ciała, nie zatruwała go jadem: moje ciało – ziemia, a krew moja czarna, a dla tych moich słów niebo jest kluczem, ziemia – zamkiem, teraz i na wieki wieków. Amen”. Po czym należy dmuchnąć, splunąć na wszystkie strony – i już można siadać.

Żmija złotogłowa

Jednak najwięcej magicznych zabiegów wiąże się ze żmiją – jednym z najgorszych leśnych niebezpieczeństw, kojarzonym z przebiegłością, demonicznością i złymi czarami. Aby żmija omijała z daleka tych, którzy wchodzą między drzewa, warto mieć w domu i zabierać ze sobą ogarek świecy, która wcześniej płonęła na czyimś grobie. Ten ogarek najlepiej włożyć do torby, wtedy w lesie nie spotka wędrowca nic złego.

Jeśli jednak już żmija ukąsi, ma się do wyboru całą gamę sposobów. Można na przykład użyć zaklęcia brzmiącego: „W morskim jeziorze świętym czerpakiem nabieram wody, zaklinam, odklinam od niej, od srogiej, od miedzianki, od złotogłowej. Ty, sroga żmijo, złotogłowa, wyjmij swój kieł ze sługi Bożego (imię), z jego brzucha, z jego serca, z trzeciej żyły, trzeciej żyłki, trzeciej tętnicy, trzeciej tętniczki”.

Inną formułę wypowiada się, wyciskając równocześnie jad z rany lub wysysając go i spluwając przez lewe ramię: „Gdy przybędę w zorzy lub w świetle słońca, ujrzę dąb, a w tym dębie gniazdo, a w tym gnieździe Węża. Zabierz swój jad i spod pokrzywy, i spod parkanu, i zza pleców, i godzinny, i wodny, i minutowy, i półminutowy. Zabierz swój jad! A jak nie zabierzesz swego jadu, to ukarze cię Archanioł Michał knutem drucianym. Amen”.

Aby wzmocnić działanie zaklęć, polecane są dodatkowe sposoby:
• przyciskanie ukąszonego miejsca palcem, kawałkiem żelaza lub monetą;
• obmycie opuchlizny nieprzegotowaną wodą, nad którą wcześniej wypowiedziano któreś z powyższych zaklęć, a następnie napojenie nią ugryzionego;
• dmuchanie i trzykrotne spluwanie przy wypowiadaniu zaklęcia;
• przykładanie do zaklętej uprzednio rany zsiadłego mleka lub nieprzegotowanej wody;
• wrzucanie do szklanki z wodą okruchów i kawałków chleba, a potem pojenie tym chorego.

Niektórzy twierdzą, że najlepiej jest zabić gada, a następnie ranę posmarować jego tłuszczem – dzięki temu jad nie rozejdzie się po organizmie. Inni polecają uderzyć w ugryzione miejsce ciałem zabitego węża. Bardziej ekstremalny sposób doradza znachorka Ksenia Fiodorowna Zagładina – węża co prawda zabijać nie trzeba, musimy mieć za to do dyspozycji kilka żab. Żywych. Otóż żabę należy mocno przycisnąć podbrzuszem do ugryzionego miejsca. Jad wniknie w jej ciało, które się rozedmie i płaz zdechnie. Zabieg powtarza się dopóty, dopóki wreszcie jakaś żaba pozostanie przy życiu…Uważacie, że znacznie bardziej praktyczne będą kalosze, spreje na komary i podręczna apteczka? Pewnie tak. Choć z drugiej strony…


Zuzanna Grębecka

Źródło: Wróżka nr 9/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020