Dla hurysy i króliczka

Czy to słodka woń skoszonej trawy, czy nagrzanego słońcem lubczyku? A może to pachnie najlepszy włoski parmezan? Zapach kozieradki niejednego zaskoczy. A jej moc – zadziwi.

Dla hurysy i króliczka Postanowiłam osłodzić mojemu osowiałemu królikowi lata starości. Ponieważ marchewki i głąby kapuściane dawno mu się przejadły, uznałam, że dobrym pomysłem będzie jakieś wykwintne sianko. Wybrałam się na daleki spacer, na czystej i ładnej łące narwałam soczystej trawy i zaniosłam wiązankę Truśkowi. Jego oburzone spojrzenie mówiło samo za siebie. Potem prezent obsypał bobkami. Wtedy zainwestowałam w pękatą paczkę siana z Bieszczad. To był strzał w dziesiątkę. Przede wszystkim w całym domu miałam słodki zapach lata. Poza tym królik wpadł w euforię – brykał jak młodzieniaszek i z wyraźnym upodobaniem wybierał spośród ździebełek jakieś ususzone gałązki.

Smakołykiem tym okazała się kozieradka. Mało znane u nas zioło, które w starożytnym Egipcie ceniono jako przyprawę, lekarstwo i kosmetyk. Ten ostatni zresztą tak dla żywych, jak i zmarłych, bo mielonymi nasionami zmieszanymi z oliwą nacierano skórę, by wygładzić zmarszczki, a ziółkiem balsamowano zwłoki. Magicznymi ziarenkami karmiono też hurysy w haremach – by przybierały na wadze, nabierały pożądanych krągłości i miały więcej siły.

Kozieradka rzeczywiście jest niezwykłym zielem – jednym z najsilniejszych roślinnych anabolików! Odżywia, regeneruje organizm, jest zastrzykiem cukrów, witamin, związków białkowych, soli mineralnych, podnosi poziom męskich hormonów i wspomaga rozrost mięśni. Dlatego na wsiach jej wywar dodawano do jedzenia osłabionym, wolno rosnącym cielętom i prosiakom. W Grecji kozieradkowa trawa była cenioną paszą (jedna z jej nazw brzmi: „greckie siano”). Zielarze zalecali ją też ludziom – pomagała mężczyznom cierpiącym z powodu niemocy płciowej oraz kobietom w czasie menopauzy.

reklama

Jeśli dziś zapytacie kulturystów, jak budują bicepsy i tricepsy, niejeden powie, że podjada w takiej czy innej formie kozieradkę, zupełnie jak haremowa dama. Nic dziwnego, że i mojemu staruszkowi po takim sianie wrócił wigor. Maseczki i okłady z wywaru kozieradkowego czynią cuda przy cerze suchej, trądzikowej, z trądzikiem różowatym, z plamami i dermatozą. Herbatkami leczono gruźlików i wszystkich chorych na płuca. Choć kozieradka ma moc żeń-szenia, wygląda znacznie bardziej niepozornie. To nie potężny, poskręcany korzeń, ale rachityczna łodyżka, a na niej krótkie gałązki zakończone potrójnymi listkami.

Podobne trochę do koniczyny, ale jednak inne, bo z białawymi motylkowymi kwiatkami i owocami w formie długich, wąskich strączków. Smakosze korzystają z jej dobrodziejstw od wiosny. Młode listki smakują jak świeża fasolka szparagowa, można je dodawać do sałatek lub gotować jako jarzynkę. Pędy natomiast – przyrządzać i podawać jak szparagi. Pachną trochę selerem naciowym, trochę lubczykiem. Niektórzy ich smak porównują do parmezanu (zmieszane z tartym serem roztarte nasionka z powodzeniem zastąpią włoski oryginał). Pasują do sosów warzywnych i makaronów, można nimi przyprawiać nadzienie pierogów lub twarogi. Wspaniałe do kapusty, pizzy, spaghetti, zapiekanek ziemniaczanych i kalafiorowych, zup i domowego chleba.

Jesienią najlepiej ściąć całą kozieradkę, zebrać nasiona, a krzaczek ususzyć. Strąki zrywajmy rano lub wieczorem, gdy są wilgotne od rosy, a potem suszmy rozłożone na papierze. Po wyłuskaniu warto je dosuszyć, żeby nie pleśniały. Nasionka są brązowe, przecięte bruzdą, w każdym strączku jest ich po 10-20. Można je podzielić na dwie kupki. Jedną delikatnie podpiec i zemleć – z tych będzie korzenna przyprawa. Trzeba tylko pilnować, żeby się za bardzo nie spiekły, bo nabiorą cierpkiego smaku. Resztę warto zapakować do szczelnego pudełeczka i zostawić na zimę. Warto je nastawiać co jakiś czas do skiełkowania. Po czterech, pięciu dniach będą jak znalazł do witaminowej sałatki. W Indiach, Jemenie, Tajlandii czy Bułgarii kozieradka jest znacznie bardziej popularna niż u nas. Wchodzi w skład znanych przypraw curry i czubricy.

W kuchni

Kalafior z kozieradką

Weź:
niewielki kalafior,
pół cebuli,
miseczkę pędów bambusa,
łyżeczkę masła,
po szczypcie kolendry,
curry,
soli,
3 łyżki kiełków lub listków kozieradki.

Kalafior dokładnie opłucz i podziel na różyczki, posiekaj cebulę, w woku roztop masło, włóż ją wraz z przyprawami, lekko podsmaż, potem dodaj kalafior i bambus i duś przez 5 minut. Dolej trochę wody i gotuj na wolnym ogniu pół godziny. Przed podaniem dopraw solą i posyp kozieradką.

Kosmetyki z kozieradką

Na wypryski


1/2 szklanki mielonych nasion kozieradki zalej 250 ml gorącej czystej wódki, zamknij w słoju i maceruj przez tydzień; potem przefiltruj. Pij trzy razy dziennie po łyżce. Płynem można też przemywać trądzikową skórę. Przyspiesza gojenie, działa przeciwzapalnie. Kompresy bezalkoholowe (z mielonych, zwilżonych letnią wodą ziarenek) leczą trudno gojące się rany.

Maseczka młodości

Nasionka zmiel i wymieszaj z ciepłą oliwą. Papkę nałóż na twarz, zmyj letnią wodą po 15 minutach. Regeneruje i odmładza.

Na spierznięcia

Świeże, zmielone albo utarte nasiona nałóż na spękane wargi lub dłonie.
Skóra stanie się delikatna i gładka.

Wzmocnienie włosów

Utartymi nasionami zmieszanymi z ciepłą wodą masuj skórę głowy – wzmacnia włosy i zapobiega ich przetłuszczaniu się.


Joanna Halena

Źródło: Wróżka nr 9/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020