Szczerość aż do... pnia mózgu

Czasami wystarczy pięć minut rozmowy z nieznanym nam człowiekiem, byśmy zapałali do niego ogromną sympatią lub zniechęcili się na długo. Dlaczego?

Szczerość aż do... pnia mózgu Człowiek o wiele więcej informacji przekazuje za pomocą gestykulacji, ułożenia ciała i mimiki niż słowami. Pracujący nad tym problemem antropolog Albert Mehrabian z uniwersytetu w Kalifornii sformułował zasadę, według której w komunikacji między ludźmi słowa przekazują jedynie siedem procent informacji, brzmienie głosu 38 procent, a mowa ciała aż 55 procent. Informacje przekazywane w sposób niewerbalny są dla nas tak ważne, iż bez względu na to, co mówi rozmówca, aż 90 procent naszej opinii o innym człowieku powstaje w ciągu pierwszej minuty kontaktu. Inny amerykański psycholog Ray Birdwhistell określił wielkość przekazywanych słowami informacji na 35 procent, a tych przekazywanych za pomocą ekspresji na 65 procent.

Choć naukowcy spierają się co do proporcji między słowem a gestem w naszej komunikacji, w jednym są zgodni – to mowa ciała w naszych rozmowach jest ważniejsza.

Stwierdzenie tego faktu nie wyjaśnia jednak, jak to się dzieje, że tak często „intuicja” podpowiada nam, kogo możemy polubić natychmiast, a kogo nie. Badacze doszli do wniosku, że to, co uchodzi naszej świadomości w czasie rozmowy z drugim człowiekiem, jest „odnotowywane” podświadomie i zapamiętywane. Zbiór takich mikroekspresji tworzy w naszej podświadomości obraz człowieka, którego właśnie poznaliśmy i w zależności od tego, czy obraz ten nam odpowiada, czy nie, albo go akceptujemy, albo się do niego dystansujemy.

W jednym z eksperymentów przedstawiono grupie ochotników film, na którym pokazywano opowiadającego dowcipy aktora, pełnego radości i zadowolenia z życia. Uczestnicy badania pytani po projekcji filmu, jakim człowiekiem jest według nich w życiu prywatnym aktor, byli zdania, że w rzeczywistości jest taki, jakiego widzieli na filmie. Zadowolony, pełen werwy, serdeczny. Prowadzący eksperyment przez jakiś czas przekonywali uczestników, że się mylą, a potem zaproponowali obejrzenie tego filmu jeszcze raz. Tyle że film tylko pozornie był identyczny. W rzeczywistości wmontowano w niego pojedyncze klatki, na których aktor był smutny, zły, zrozpaczony. Pojawienie się tych klatek było jednak niedostrzegalne dla świadomości oglądających. Tym razem uczestnicy badania nie byli już tak pewni swojego zdania. Większość z nich utrzymywała, że „coś tu nie gra”. Nie potrafili wprawdzie określić, co, ale „czuli to intuicyjnie”.

reklama

Na tej samej zasadzie opiera się, zdaniem psychologa Paula Ekmana i zwolenników jego teorii, nasz odbiór drugiego człowieka. Podświadomość rejestruje niewidoczne dla „świadomego oka” sygnały i porównuje je z tym, co widzimy świadomie. Jeśli mózg odnotuje zbyt wiele różnic między tymi obrazami, natychmiast czujemy, że z naszym rozmówcą jest „coś nie tak”. Na ogół wzbudza to naszą większą lub mniejszą niechęć. Dzieje się tak podczas każdego nawiązywanego kontaktu. To podświadome odbieranie mikroekspresji jest swoistym systemem obronnym. Systemem bardzo skutecznym.

Nad odruchami mikroekspresji nie jesteśmy w stanie panować. Nieświadomie je wysyłamy i odbieramy. To tak, jakby dwa mózgi rozmawiały między sobą z pominięciem ich nosicieli.

W swoim badaniu Ken Peller przedstawił grupie studentów na ekranie ponad 70 różnych twarzy. Wszystkie wyrażały zdziwienie. Bezpośrednio przed wyświetleniem kolejnej zdziwionej miny przez 30 milisekund studentom pokazywano twarze ludzi zadowolonych. Mimo że badani nie byli świadomi faktu, iż oprócz zdziwionych twarzy widzą również wesołe, ich mózgi to odnotowały. Okazało się, że w ludzkim mózgu istnieją dwa oddzielne i niezależne kanały neurologiczne służące do odbioru informacji pozawerbalnych. Pierwszy kanał, świadomy, prowadzi od receptorów zmysłowych do kory mózgowej. To „myśląca” i ewolucyjnie najmłodsza część mózgu.

Drugi kanał prowadzi od receptorów zmysłowych bezpośrednio do pnia mózgu, najstarszej części ludzkiego układu nerwowego. Odpowiada on za wszelkie niekontrolowane przez naszą świadomość funkcje organizmu, takie jak choćby praca serca, jelit czy nerek. Dzięki niemu też nasz organizm się broni. Potrafi w ułamku sekundy zamknąć powiekę, chroniąc oko, zmienić ciśnienie krwi w czasie ucieczki czy błyskawicznie podnieść jej krzepliwość, kiedy jesteśmy ranni. Wiele wskazuje na to, że drugi kanał czuwa też nad prawidłowym rozpoznaniem, czy mamy do czynienia z wrogiem czy sojusznikiem.

Kiedy kontaktujemy się z kimś, w kogo zachowaniu podświadomie dostrzegamy rozbieżność między słowami, gestami i sygnałami mikroekspresji, pień mózgu odbiera to jako potencjalne zagrożenie i na wszelki wypadek stawia nasz organizm w gotowości do „walki”. Jednocześnie podnosząc „alarm”, sam wysyła znaki mikroekspresyjne, które natychmiast odbiera mózg naszego rozmówcy. Dlatego właśnie taka intuicyjna niechęć jest zazwyczaj obustronna. Mechanizm ten jest, jak przypuszczają badacze, atawistyczną pozostałością po tym etapie ewolucji człowieka, kiedy szybkość reakcji na jakiekolwiek zagrożenia była kwestą życia i śmierci. Rozwój cywilizacji a wraz z nią skomplikowanych norm społecznych nieco przytępiły w nas umiejętność korzystania z tego pierwotnego „systemu ostrzegania”, ale zupełnie go jednak nie zabiły.

Czasami odzywa się więc, wzbudzając w nas „dziwny” niepokój. Nie warto go przeceniać, ale też nie należy bagatelizować. Warto natomiast w kontaktach z przyjaciółmi pozostawać szczerym aż... do pnia mózgu. Bo nasze mózgi i tak, prędzej czy później, załatwią sprawę wzajemnych relacji między sobą.


Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 5/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020