Ekolog w koronie

Zamiast najnowszym modelem jaguara interesuje się sposobami naturalnej uprawy marchwi czy pomidorów. I ma w nosie to, co napiszą o nim gazety. Książę Karol, człowiek, który będzie królem.

Jego dzieciństwo było zupełnie inne niż dzieciństwo jego rówieśników. Każdy dzień wyglądał tak samo: o siódmej rano kamerdyner podnosił zasłony w pokoju, kolejne godziny były ściśle wyliczone i zaplanowane: posiłki w towarzystwie dwóch niań, spacer z ochroniarzami, odpoczynek w specjalnym apartamencie, nauka z armią nauczycieli, aż w końcu wieczorne spotkania z rodzicami…

Chłopiec, któremu od najmłodszych lat wpajano, że pewnego dnia zostanie królem i w związku z tym ciążą na nim specjalne obowiązki, bez słowa protestu znosił codzienny reżim. Najlepiej czuł się jednak w zamku Balmoral w Szkocji – tylko tam mógł być sobą. Godzinami chodził pomiędzy drzewami, którym nadawał imiona i skarżył się na samotność, jeździł konno na wrzosowiskach, hodował kwiaty...

Miłość do przyrody, która obudziła się w dzieciństwie, pozostała księciu Karolowi na zawsze. Jako dorosły człowiek zaczął propagować ekologię. Przeciwstawiał się uprawom roślin genetycznie modyfikowanych i niszczeniu środowiska naturalnego. Stało się to jednym z najważniejszych celów jego życia.

Ubolewał, że mediów „istotne dla ludzkości sprawy” nie obchodzą, bardziej interesują się jego życiem prywatnym: nieszczęśliwym małżeństwem z Dianą, prawdziwymi i wyimaginowanymi konfliktami z matką, sposobem wychowania synów… Że toalety jego tragicznie zmarłej żony Diany czy obśmiewany przez dziennikarzy brak gustu obecnej żony Camilli bardziej interesują ludzi niż to, co chce przekazać społeczeństwu.
Powtarzał, że nie uważa się wyłącznie za następcę tronu, ale przede wszystkim za człowieka, który chce, żeby jego dzieci żyły w lepszym świecie. A jesteśmy na najlepszej drodze do takiego zniszczenia środowiska naturalnego, że przyszłe pokolenia będą nas przeklinały.

– Rozwój Genetycznie Modyfikowanych Organizmów (GMO) na masową skalę pociąga za sobą ryzyko wywołania największej na świecie katastrofy ekologicznej. Jest to nieudany eksperyment na przyrodzie i ludziach, realizowany przez naukowców i wspierające ich międzynarodowe koncerny. Ziemia uprawna może zostać zniszczona i ludziom zabraknie żywności. Na swoich farmach uprawiam pola ekologicznie i nie stosuję nawozów sztucznych – powiedział w wywiadzie dla „Daily Telegraph”.

reklama

Zaznaczył, że martwi się o drobnych rolników, którzy od setek lat prowadzą w tradycyjny sposób swoje gospodarstwa. Groźba, że nie będą w stanie sprostać konkurencji z wielkim koncernami, jest zdecydowanie realna. Jaki będzie los tych ludzi? Ludzi, z którymi od lat się przyjaźni, utrzymuje kontakt listowny, którzy są mu bliscy? Jeżeli nie pomoże im rząd, będą żyli z zasiłku, stracą dorobek życia, a co najważniejsze – własną godność.

Jego dzieciństwo było zupełnie inne niż dzieciństwo jego rówieśnikówPrasa tego typu wypowiedzi księcia przez całe lata wyśmiewała. Nazywała go „pomyleńcem rozmawiającym z roślinami”, „szalonym ekologiem”, „stukniętym arystokratą, który ma w nosie postęp”. Ostatnio jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że „Jego Wysokość może mieć trochę racji”. Dziennikarze zaczynają zauważać, że „inny człowiek o jego pozycji społecznej korzystałby z życia, pławił się w luksusie, kupował coraz droższe samochody, jachty i ubrania, a on martwi się o szkodliwość GMO”.
Pewne jest jedno – Karol nie przejmuje się krytyką, wierzy, że z czasem coraz więcej osób podzieli jego sposób myślenia.

– Wydawałoby się, że w pewnych kręgach ciągle jeszcze pokutuje mniemanie, iż ludzie związani z ochroną środowiska i zajmujący się tym, co się dzieje z Ziemią, to brodaci, obuci w rzemienne sandały mistycy o ogolonych głowach… – zażartował podczas Światowej Konferencji Ochrony Środowiska. – A przecież każdy z nas jest częścią przyrody. Kiedy będziemy postępować tak, jak postępujemy, to w przeciągu najbliższych 60 lat jedna trzecia wszystkich form życia na naszej planecie może zginąć…
Przyjaciele księcia na każdym kroku podkreślają, że to zupełnie normalny, wrażliwy facet, który urodził się w królewskiej rodzinie i dlatego każdy jego krok jest śledzony, komentowany, chwalony lub wyśmiewany.

– On ma sporo odwagi i nie boi się mówić tego, co myśli, a przecież większość jego wypowiedzi jest ograniczona protokołem dworskim i cenzurowana – mówi jeden z przyjaciół księcia. – Nawet oficjalne wywiady są rozbierane na drobne, analizuje się każde słowo… Wiem, że „prawdziwy” Karol od 30 lat odwiedza szpitale, ciężko chorych, umierających. Nie raz ocierał ukradkiem łzy… Kontakt z ludźmi cierpiącymi skłonił go do głębokich przemyśleń i wniosków, które bardzo nie spodobały się lobby lekarzy.

Karol namawia wszystkich ludzi związanych z medycyną, żeby przestali traktować człowieka jak „przypadek”, a zobaczyli w nim „czującego pacjenta”. Zauważa, że jego rodzina jest w uprzywilejowanej pozycji, ponieważ ma do czynienia z „lekarzami z powołania”. Chciałby jednak, żeby każdy chory miał możliwość leczenia nie tylko ciała, ale i duszy. Jest gorącym zwolennikiem tak zwanej medycyny holistycznej, wykorzystującej alternatywne metody pomocy pacjentowi. I nie poprzestaje na słowach. Sensacją stała się kolacja, którą wydał w pałacu Kensington. Zaprosił na nią słynnych brytyjskich kręgarzy, zielarzy oraz szefów wszystkich głównych stowarzyszeń lekarskich.

Goście przez dłuższy czas nie mogli znaleźć wspólnego języka, by wreszcie, po długim milczeniu, wdać się w pyskówkę. Książę dyplomatycznie pogodził oponentów, każdemu przyznając „trochę racji” i tak omotał swoich gości, że namówił ich do zorganizowania sieci seminariów poświęconych sposobom połączenia medycyny alternatywnej z konwencjonalną.
Spodobało się to sporej części jego rodaków. Zwłaszcza chorym i ich rodzinom.

– To było niewiarygodne – powiedział. – Nigdy nie dostałem tylu listów. To wprawiło mnie w osłupienie, bo byłem przekonany, że ściągnę na siebie burzę… Przekonałem się, że ludzie często milczą o tym, co naprawdę myślą, bo „wszyscy” mogliby pomyśleć, że są szaleni.
Przyjaciele księcia podkreślają, że jest on mądrym człowiekiem. Kim byłby, gdyby nie urodził się następcą tronu? Być może prowadziłby farmę ekologiczną. Ratował lasy w Amazonii. Został wolontariuszem w hospicjum. Na pytanie, czy byłby szczęśliwszy, gdyby mógł swobodnie kierować swoim życiem, Karol nigdy nie odpowiada...



Dlaczego książę Karol jest przeciwny żywności genetycznie modyfikowanej?

  • Najchętniej „poprawianą” rośliną jest soja. Jedną z prób uczynienia ją bardziej wartościową było przeniesienie genu białek obecnych w orzeszkach ziemnych do ziarna soi. Wydawało się, że wyprodukowano wysoce odżywczy produkt... Niestety, już na poziomie laboratoryjnym został on wycofany z produkcji. Miał bardzo silne właściwości uczulające.
  • Wpływ żywności zmodyfikowanej na organizm człowieka będzie można ocenić za kilka pokoleń. Producenci ulepszonej żywności to – przynajmniej w USA – wielkie, bogate koncerny, dla których najważniejszy jest biznes. Wydają miliony dolarów, by przekonać ludzi do swoich produktów i rzeczywiście w Ameryce mają niewielu przeciwników.
  • Badania nad szkodliwym wpływem „cyborgicznego jedzenia” są wyśmiewane i lekceważone. W 1999 roku A. Pusztai, uczony pracujący w Wielkiej Brytanii, przeprowadził doświadczenia na szczurach karmionych zmodyfikowanymi ziemniakami. Szczury chorowały… Środowisko naukowe zakwestionowało wyniki eksperymentu. Twierdzono, że badania odbyły się na zbyt małej liczbie zwierząt, użyto składnika, którego nie dodaje się powszechnie do modyfikacji ziemniaków, itp., itd. A czy ktokolwiek bada owady, które żerują na transgenicznej żywności? Jakie mutacje zachodzą w ich organizmach? Nie wiemy…
  • W Stanach Zjednoczonych można kupić ulepszone produkty wszelkiego typu: chleb świeży przez kilka lat, mięso zwierząt hodowanych na zmodyfikowanych paszach, błyskawicznie gotującą się proteinę sojową, kwiaty o wszystkich kolorach tęczy, które więdną dopiero po kilku miesiącach... Nie przebadano natomiast ich wpływu na organizm człowieka.
  • Niektórzy naukowcy przewidują, że za kilkanaście lat na rynku obecna będzie wyłącznie zmutowana żywność. Mało tego. Będą najróżniejsze odmiany: marchwi, sałaty, pomidorów, kapusty… Ludzie chorzy na rozmaite choroby będą spożywali inne rodzaje warzyw, z inaczej zmutowanymi genami. Wątpliwe jest, aby tak gwałtowna ingerencja w organizm człowieka wyszła mu na dobre.

Rada księcia Karola jest prosta:

aby zachować zdrowie, jedz tylko produkty naturalne z pewnego źródła.


Anna Forecka

Źródło: Wróżka nr 4/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020