Zadziwiająca pamięć nosa

Chcesz, by Twój mężczyzna całe życie kojarzył Cię z najlepszymi momentami swojego życia? Zaprowadź go do pachnącego ogrodu albo podaruj mu dobre perfumy. Nie wiadomo, czy zawsze będziecie razem, ale z całą pewnością nigdy Cię nie zapomni.

Zadziwiająca pamięć nosa Nie ma w tym nic niezwykłego, bo zapach potrafi wydobyć z mózgu nawet najgłębiej ukryte wspomnienia i „przemówić” do naszej podświadomości. Gdy dajemy komuś w prezencie kwiaty, perfumy, mydełka, częstujemy smakowitymi konfiturami czy zabieramy na spacer do ogrodu, w którym kwitną kwiaty, tak naprawdę ofiarowujemy mu nieprzemijające wspomnienia.

Powonienie, całymi latami niedoceniane przez naukę, okazało się jednym z najbardziej tajemniczych zmysłów, jakimi dysponuje człowiek. Przez wieki badania nad ludzkim zmysłem powonienia były przez naukowców traktowane po macoszemu. Arystoteles uważał węch za najniższy z ludzkich zmysłów, Immanuel Kant zaś umieścił go na dnie zmysłowej hierarchii, twierdząc, że jest on najbardziej subiektywnym i najmniej godnym zaufania źródłem wiedzy człowieka o świecie. Być może umiejętności naszego nosa były w niełasce, bo zdawano sobie sprawę, że ludzki zmysł powonienia w porównaniu z węchem innych ssaków jest dość mizerny. Ot, choćby taki pies ma ponad miliard komórek węchowych, podczas kiedy człowiek jedynie 40 milionów. W dodatku nie znano sposobu, by zbadać działanie zapachu na człowieka. Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy pojawiły się możliwości obserwowania pracy mózgu przy użyciu rezonansu magnetycznego, ożyło zainteresowanie węchem.

Kolejne eksperymenty wykazały, że nie utraciliśmy pierwotnej wrażliwości na zapachy. Nawet osiągnięcia cywilizacyjne nie zniszczyły naszych umiejętności posługiwania się nosem, choć znacznie je ograniczyły. Prawdziwą karierę zrobiły wykryte już w latach 30., a przebadane dokładnie w latach 80. XX wieku feromony (cząsteczki zapachowe, które wydziela każdy z nas). Okazało się, że zakochujemy się nie od pierwszego wejrzenia, ale od pierwszego „poczucia”.

reklama

Dopiero niedawno stało się jasne, że węch jest dla nas czymś w rodzaju dodatkowego, pierwotnego mózgu. Nawet ludzki plemnik odnajduje drogę do celu właśnie dzięki receptorom zapachowym, a cykl menstruacyjny u kobiet może ulegać zmianie pod wpływem zapachu stałego partnera. Szczegółowe badania anatomiczne pozwoliły odkryć w naszych nosach pierwotny ośrodek odbierania zapachów, który ukształtował się już wtedy, gdy człowiek dopiero wkraczał na długą drogę ewolucji. Od dawna uznawano go za nieczynny, tymczasem on działa – i to jak! Naukowcy nie kryli zaskoczenia, gdy okazało się, że powonienie jest nie tylko zmysłem, ale i nierozerwalnym składnikiem naszych emocji, bardzo ściśle związanym z pamięcią. I to pamięcią długotrwałą.

Za badania nad genetycznym uwarunkowaniem tego zmysłu Richard Axel z Columbia University i Linda Buck z Centrum Badania Raka w Seattle otrzymali w 2004 roku Nagrodę Nobla. Odkryli oni, w jaki sposób nos człowieka rozpoznaje, a mózg zapamiętuje 10 tysięcy zapachów. Każdy z kilkudziesięciu tysięcy receptorów węchowych, jakimi dysponujemy, ma inny próg wrażliwości na poszczególne substancje. Dlatego jesteśmy w stanie odróżnić tak wiele rodzajów zapachów.

Wnętrze nosa jest jedynym miejscem w naszym ciele, gdzie centralny układ nerwowy wchodzi w bezpośredni kontakt z otoczeniem. Impuls zapachowy wytwarzany jest przez końcówki nerwowe w nabłonku nosa, a następnie wysyłany do mózgu, gdzie trafia jednocześnie w wiele różnych rejonów. Nobliści prześledzili drogę sygnałów węchowych w układzie nerwowym i okazało się, że docierają one nie tylko do kory mózgowej będącej „siedliskiem świadomości”, lecz także do obszarów mózgu związanych z odczuwaniem emocji i zapamiętywaniem. Większość informacji zmysłowych najpierw wędruje do wzgórza mózgu, które jest czymś w rodzaju bramy do przedmózgowia. Ono z kolei ma za zadanie zbierać wszystkie nasze doznania zmysłowe.

W trakcie snu brama ta jest szczelnie zamknięta. Gdyby tak nie było, natłok wrażeń zmysłowych nie pozwoliłby nam na odpoczynek. Jeśli jednak nos wyłowi jakiś szczególnie silny zapach, informacja ta omija „zamkniętą bramę” wzgórza i zostaje przekazana bezpośrednio do układu limbicznego, niezwykle emocjonalnej części mózgu. Nowy komunikat zostaje zarejestrowany zarówno przez ciało migdałowate, które odpowiada za emocje, jak i przez sterujący pamięcią hipokamp. Impulsy pochodzące od innych zmysłów są przekazywane do pamięci krótkotrwałej. Tylko zapach jest lokowany w naszym mózgu na stałe.

Gdy z jakimś zapachem spotykamy się często, mózg tak „wbija” go sobie w pamięć, że staje się wobec niego obojętny. Bez względu na to, czy jest on przyjemny, czy wręcz przeciwnie. Dzięki temu pracownicy stołówek czy zakładów chemicznych nie czują zapachów, które inni odbierają jako przykre. Jeśli jednak zapach, nawet ten towarzyszący nam na co dzień, powiązaliśmy z niezwykle silnymi emocjami, pozostaniemy na niego wrażliwi. Dlatego zawsze smród spalenizny obudzi w nas lęk. I zawsze „dostrzeżemy nosem”, że nasz ukochany zmienił płyn po goleniu, czy wyśledzimy na jego ubraniu „wrogi” zapach perfum potencjalnej rywalki. I nie ma żadnego znaczenia, że co 90 dni wszystkie komórki węchowe w nabłonku węchowym wymieniają się na nowe.

Zapachy silnie powiązane z emocjami, i tymi dobrymi, i złymi, pozostają trwale wpisane w naszą pamięć. Ponieważ wonie tak silnie oddziałują na nasze emocje, mózg wypracował sobie swoisty mechanizm obronny. Gdy coś nam dolega, kiedy trapi nas fizyczny ból lub borykamy się z depresją, nasz węch natychmiast ulega osłabieniu, by „nie zawracać głowy” mózgowi, którego głównym zadaniem jest teraz walka z chorobą. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, zapach nadaje zabarwienie emocjonalne wszystkiemu, co robimy. Ma wpływ na główne popędy związane z przetrwaniem: zaspokajanie głodu, reprodukcja i agresja. Radość, strach i przerażenie też mają swój zapach, zapach, który wyczuwamy, choć nie potrafimy go nazwać.

Naszego nosa nie da się oszukać. Nie bez powodu mówimy: „mieć nosa do czegoś” lub „na mój nos to jest takie, a to takie”. Badania nad zmysłem powonienia wciąż trwają, ale już dziś wielu naukowców skłonnych jest twierdzić, że węch może być źródłem tego, co nazywamy intuicją. Jean Grenouille, bohater książki Patricka Suskinda „Pachnidło”, twierdził, że zapachy są prawdziwymi duszami ludzi. Już wkrótce może się okazać, że miał rację.


Jerzy Gracz



Pachnąca Terapia

Zdaniem amerykańskich uczonych już niebawem za pomocą sztucznych cząstek zapachowych będzie można leczyć wiele chorób. Nawet takich, jak schizofrenia, depresja, rak prostaty, żołądka lub płuc. Wyniki badań nad lekami zapachowymi są na tyle przekonujące, że Światowa Organizacja Zdrowia zainwestowała w nie prawie 3 miliardy dolarów.


Źródło: Wróżka nr 9/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020