Rycerze pustyni

Przez wieki byli postrachem i jedynymi władcami Sahary. Grabili karawany, kontrolowali handel, nakładali myto na osiadłe ludy Bantu. Dziś bezpowrotnie giną. Ich tajemnicza historia dobiega końca.

Rycerze pustyni Jest 24 grudnia. Święta. Gdzieś tam daleko, na północy, stoły zastawione jedzeniem, kolędy, choinki i śnieg. A tu na bezchmurnym niebie słońce. I piasek. Jest wszędzie: w oczach, w uszach, we włosach. Dostał się nawet do wnętrza aparatu. Wieje od dwóch dni i od dwóch dni tu siedzimy. Czekamy. Sam tego chciałem.

Ali śmieje się ze mnie: – Na Tuaregów czeka się jak na deszcz – mówi swym łamanym angielskim. – Może spadnie, może nie. Może dziś, a może za miesiąc. Widząc moją minę, dodaje jednak na pocieszenie: – Nie martw się, przyjadą. Muszą tędy przejeżdżać.

Jutro w Douz, na południu Tunezji, rozpoczyna się pustynna olimpiada, 38. Festiwal Saharyjski, na który zjeżdżają mieszkańcy najdalszych zakątków tej części Afryki. Przyjeżdżają z Libii i z Algierii, z Mali i z Czadu, z Nigru, z Mauretanii, nawet z Nigerii. Tuaregowie zjawiają się co roku. Na kilka godzin, znienacka, by pokazać, że wciąż jeszcze żyją i że wciąż jeszcze nikt nie jest w stanie dorównać im w walce na miecze i w ujeżdżaniu wielbłąda. Siedzimy we dwóch w naszym miniobozie rozbitym przy studni nieopodal saharyjskiej oazy Ksar Ghilne. Jeśli Tuaregowie będą jak zwykle jechać z Mali, muszą się tu zatrzymać, by napoić wielbłądy i napełnić bukłaki. To stary szlak, którym przed laty karawany transportowały sól w głąb Czarnego Lądu.

Po raz pierwszy zetknąłem się z Tuaregami w dzieciństwie. Na kujawskiej wsi, tysiące kilometrów od piasków pustyni. W pokoju ojca stały dzieła zebrane Juliusza Verne’a. Przeczytałem wszystkie. Najbardziej zapadła mi w pamięć ta jedna, „Morze na Saharze”, w której opisany jest tajemniczy lud Tuaregów. Próbowałem dowiedzieć się o nich czegoś więcej, ale nie jest to proste. „Tuareg jest kroplą wody, która wpada w gorący piasek, by nikt jej więcej nie zobaczył” – mówi stare sudańskie przysłowie.

Nikt nie wie, skąd się wzięli, ilu ich jeszcze żyje i jaki będzie ich los. Sahara nie ma swej historii spisanej na pergaminie, wykutej w kamiennych tablicach, zamkniętej w muzealnych gablotach. Są tylko legendy. Wśród nich historia Tuaregów fascynuje najbardziej, bo to legenda wciąż żywa, choć rozpoczął się jej ostatni, tragiczny rozdział.

reklama

„Tuareg jest kroplą wody, która wpada w gorący piasek, by nikt jej więcej nie zobaczył” Pojawiają się i znikają. „Tuareg jest kroplą wody, która wpada w gorący piasek, by nikt jej więcej nie zobaczył”, mówi stare sudańskie przysłowie. Nikt nie wie, skąd się wzięli, ilu ich żyje i jaki czeka ich los.


Zakryta twarz

Kiedy się pojawili, spałem. A właściwie pogrążony byłem w letargu. To typowy stan, w który się zapada, koczując na pustyni. Nic tak nie męczy, jak upał i bezczynność. Ali też spał, ale on śpi tak, jak Leon Zawodowiec – z jednym okiem otwartym. Dlatego pierwszy ich dostrzegł i waląc mnie łokciem w żebra, powiedział: „They are comming”.

Stali przy studni i czerpali wodę…
Widać było tylko oczy. Te oczy są pełne dumy. Jest w nich spryt, siła, mądrość i gniew. Widać tylko oczy i ich oprawę, ale to wystarczy, by zauważyć, że Tuaregowie różnią się karnacją od innych plemion Sahary i Sahelu. Są śniadzi, niektórzy wręcz biali. Oczy wielu z nich są błękitne. Ewenement w skali Afryki, bo przecież arabscy nomadowie, osiadłe ludy Bantu i północnoafrykańscy Berberowie są mniej lub bardziej czarni. W jaki sposób w sercu Czarnego Lądu pojawił się lud o karnacji zupełnie nieprzystosowanej do panujących tu warunków? To jedno z pierwszych pytań, na które brak mądrej odpowiedzi.

Ali przywitał się z nimi arabskim zwyczajem, przykładając trzy razy policzek do policzka. Zaproponował, żeby zostali z nami na noc.
– Mamy jedzenie i parę litrów legmi – powiedział, widząc, że się wahają. Ten drugi argument przeważył. Legmi to lekko sfermentowany sok palmowy, rodzaj saharyjskiego wina.
Usiedliśmy przy ogniu. Po tym, jak pierwszy kubek legmi podawany z rąk do rąk okrążył ognisko, Ali powiedział im, kim jestem. I że chcę się czegoś o nich dowiedzieć.
– Niewiele się od nas dowiesz – odpowiedział najstarszy z nich, Dawid – bo sami niewiele wiemy.

Mężczyzna z zakrytą twarzą Kobieta z odkrytą twarzą
Kobiety mają twarze odsłonięte, mężczyźni zakryte: ewenement w świecie islamu. Podobno kiedyś, po przegranej wojnie, kobiety zrzuciły zasłony i dały je mężczyznom, by zakryli zhańbione oblicza.
Źródło: Wróżka nr 12/2008
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020