Dziękuj, dziękuj, dziękuj

Wdzięczność ma ogromną moc. Pozwala poczuć się bogatym bez względu na stan posiadania. Zmienia sposób myślenia o tym, co mamy i co możemy mieć.

Dziękuj, dziękuj, dziękuj Co wieczór przed snem staram się przypomnieć sobie pięć rzeczy, za które jestem dziś wdzięczna. To mogą być drobne i wielkie sprawy. Dobre samopoczucie, list od przyjaciela, pyszny obiad, słoneczna pogoda, załatwiona sprawa w urzędzie. Albo to, że przyjaciel ma ochotę wypić ze mną herbatę. Gdy budzę się rano, dziękuję za to, że otworzyłam oczy. Dziękuję, że jestem. Bo przecież mogłoby mnie nie być.

Catherine Devrye, ceniona na całym świecie autorka poradników, miała 20 lat, gdy wraz z nagłą śmiercią rodziców runął jej bezpieczny świat. Wyruszyła z plecakiem do Australii. Była w życiowym dołku, rozsypana na tysiące kawałków, ale nieoczekiwanie spotkała duchowego nauczyciela w postaci dobiegającego już osiemdziesiątki prostego robotnika. Powiedział jej: „Niezależnie od tragedii, które dotykają wszystkich wcześniej czy później, każdy przeżyty dzień jest dobrym dniem”.

– Jakże często tęsknimy za czymś nieokreślonym, zamiast cieszyć się tym, co mamy – mówi Catherine. – Jakże często pozwalamy, by sen z powiek spędzały nam błahostki. Jakże często wyładowujemy złość na najbliższych, tracimy właściwą perspektywę.

Życie zwykłe jest niezwykłe

Rutyna codzienności rzadko pozwala nam cieszyć się błahostkami. Uwagę koncentrujemy na sprawach, które komplikują nam zwykłe funkcjonowanie – kolejka na poczcie, zepsuta drukarka, brak zasięgu w komórce, dzieci hałasujące u sąsiada. Gdybyśmy jednak zmienili perspektywę, okazałoby się, że mamy za co dziękować – w kolejce na poczcie możemy poczytać książkę lub pomedytować, zepsuta drukarka może skłoni nas, by zadzwonić do dawno niewidzianego znajomego, który pomoże w kłopocie; brak zasięgu telefonu zapewni chwilę wytchnienia, a dzieci sąsiada, być może, przywołają wspomnienia beztroski naszego dzieciństwa. Kasia, zaganiana mama dwójki przedszkolaków, docenia banalność swojego życia:

reklama

– Marzenia mam proste i prowadzę zwykłe życie. Wdzięczna jestem za zdrowie dzieci i Filipa, za miłość i przyjaźń, jaką mam. Wdzięczna jestem za spędzony wspólnie czas i za spokój w sercu i w duszy. Nie dziękuję jakoś specjalnie, nie chodzę do kościoła, ale jestem świadoma i często o tym myślę. Jak mogę, to staram się pomóc innym. Może to jakaś forma wdzięczności? Beata, która zakłada własną firmę, jechała kilka tygodni temu zawieźć ważne dokumenty, aby otrzymać dotację z UE. Autobus, którym podróżowała, łagodnie tańczył na drodze. Uważnie czekał na ostatniego wsiadającego pasażera, z gracją ruszał, mknął niespiesznie, spokojnie hamował przed przystankiem.

– Tak mnie zdumiała ta jazda zwykłym autobusem, zupełnie odmienna od wcześniejszych moich doświadczeń z komunikacją miejską, że aż zajrzałam do kabiny kierowcy, by sprawdzić, kto tak pięknie tym wielkim samochodem kieruje – mówi Beata. – To była drobna blondynka. Skupiona i uważna. Nie mogłam się oprzeć, by nie podejść do niej przy wysiadaniu i nie podziękować za przyjemną i bezpieczną jazdę. Uśmiechnęła się lekko zażenowana, ale ja wiem, że sprawiłam jej przyjemność, okazując wdzięczność, choć to przecież jest jej praca.

– Nic nas nie kosztuje wypowiadanie tego magicznego słowa – uważa Catherine Devrye – tymczasem działa ono jak dobrze oprocentowana inwestycja. Zajmuje sekundę, a pozostaje w pamięci znacznie dłużej. Za każdym razem, gdy wybieram się za granicę, uczę się słów podziękowania w obcym języku. Merci, che che ni, kiaora, danke, domo arigato, terimakasi, asanti-san. „Dziękuję” w każdym języku czyni cuda.

Mam szczęście

Wśród wielu otrzymanych maili szczególnie lubię ten, który uświadamia mi, jak wiele mam: „Gdyby można było zmniejszyć ludność całego świata do wioski o 100 mieszkańcach, zachowując proporcje wszystkich ludzi mieszkających na Ziemi, sześć osób posiadałoby 59 procent całego bogactwa, 80 mieszkałoby w ubogich domach, 70 byłoby analfabetami, 50 cierpiałoby niedożywienie, jedna umierałaby właśnie, jedna właśnie by się rodziła, jedna posiadałaby komputer, a jedna – dyplom wyższej uczelni. Jeśli obudziłeś się dziś w dobrym zdrowiu, masz więcej szczęścia niż milion ludzi, którzy nie ujrzą już przyszłego tygodnia.

Jeżeli nigdy nie zaznałeś wojny, więzienia, tortur, nie byłeś bliski śmierci głodowej, masz lepiej niż 500 milionów ludzi. Jeśli możesz pójść do kościoła bez lęku, że ktoś cię pobije lub zabije, masz więcej szczęścia niż trzy miliardy ludzi. Jeśli masz pełną lodówkę, ubranie, dach nad głową i miejsce do spania, jesteś bogatszy od 75 procent mieszkańców Ziemi. Jeśli twoi rodzice jeszcze żyją i są ciągle małżeństwem, jesteś osobą absolutnie wyjątkową”.

Budzę się w czystej pościeli, nad głową nie przelatują kule i bomby. Mam dostęp do pitnej wody. Mam dwie ręce i obie nogi. Umiem czytać i pisać. Nie głoduję. Nie choruję. Mam rodzinę, przyjaciół. Czy to nie majątek? Dziękuję.
– Powinniśmy być wdzięczni losowi za to, czym nas obdarowuje i przynajmniej raz dziennie mówić cichutko „dziękuję” – uważa Catherine. – Nawet jeśli w danym momencie nie wszystko układa się po naszej myśli. Niezależnie od tego, jak zły byłby mój dzień, wiem, że wiele osób znajduje się w sytuacji dużo gorszej niż moja.

Kamyk wdzięczności

Rhonda Byrne, autorka bestselleru „Sekret”, powiedziała, że podczas kręcenia filmu pod tym samym tytułem najbardziej zapamiętała dzień zdjęciowy z Jamesem Rayem, założycielem The Science of Success and Harmonic Wealth, autorem korporacyjnych programów szkoleniowych używanych na całym świecie. Rhonda przejęła od niego praktykę codziennego wszechogarniającego doznania wdzięczności:

– Każdego ranka pozostaję w łóżku, dopóki nie doznam uczucia wdzięczności za ten nowy dzień i wszystko, za co mogę być w życiu wdzięczna. Potem wstaję i gdy moje nogi dotykają podłogi, mówię „dziękuję”. Z każdym krokiem, zmierzając w stronę łazienki, mówię „dziękuję”. Wciąż powtarzam i czuję owo „dziękuję”, kiedy się ubieram i przygotowuję do nowego dnia. Każdego ranka wypowiadam słowo „dziękuję” setki razy. Robiąc to, tworzę swój dzień i wszystko, co się w nim wydarzy. Określam swoją częstotliwość na ten dzień i świadomie ustalam, jak ma przebiegać, zamiast zwlekać się z łóżka i pozwalać, by dzień przejął nade mną kontrolę.

Rhonda Byrne przekonuje, że nie ma bardziej skutecznego sposobu świadomego tworzenia swojego życia od bycia wdzięcznym. Wszyscy duchowi nauczyciele występujący w filmie i książce „Sekret” uznają wdzięczność za nieodłączną część każdego swojego dnia.
Jest w tym filmie piękna scena – Lee Brower, doradca finansowy, pisarz i nauczyciel, kiedy nie powodziło mu się zbyt dobrze, znalazł zwykły polny kamyk, schował go do kieszeni i powiedział sobie: „Ilekroć dotknę tego kamienia, pomyślę o czymś, za co jestem wdzięczny”. Jego znajomy z RPA zobaczył u niego ten kamień, wysłuchał opowieści i żartobliwie nazwał kamyk „kamieniem wdzięczności”.

Nie minęło kilka tygodni, a znajomy z Afryki przysłał do Lee Browera e-mail o dramatycznej chorobie swojego syna i prośbę, by przysłał mu trzy kamienie wdzięczności. Chciał, by były wybrane właśnie przez kogoś, kto potrafi być wdzięczny nawet w trudnej życiowej sytuacji. Brower wybrał ze strumienia trzy kamienie i wysłał do RPA. Kilka miesięcy później otrzymał e-mail: „Mojemu synowi się polepszyło, robi niezwykłe postępy. Ale musisz wiedzieć coś jeszcze. Sprzedaliśmy ponad tysiąc kamieni, po dziesięć dolarów za sztukę, jako kamienie wdzięczności, a zarobione pieniądze przeznaczyliśmy na cele dobroczynne. Bardzo Ci dziękuję”.

Źródło: Wróżka nr 9/2009
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl