Jedzmy liście!

Gruszek z wierzby nikt co prawda do tej pory nie próbował, ale już wierzbowe liście – tak. Smaczne są też te z lipy, morwy czy buka.

Jedzmy liście!Liście lipy można jeść nie tylko wiosną, ale i przez cały sezon, choć później są one trochę łykowate. Latem najlepiej wybierać te z odrostów przy pniach. Lipa drobnolistna ma liście smaczniejsze od kosmatej lipy szerokolistnej. Są one bogate w substancje śluzowe i celulozę – co sprawia, że są idelanych dodatkiem dla osób, które cierpią na zaburzenia pracy jelit. Przez pierwsze dwa tygodnie po wypuszczeniu niezwykle smaczne są też liście buka. Kwaśne, smakują trochę jak szczaw. Potem, niestety, robią się nie tylko twarde, ale i gorzkie.

Oba te gatunki były kiedyś używane jako pożywienie na przednówku. Jedzono je nie tylko surowe, ale i suszono, a potem mielono i dodawano do mąki. Informacje o tym, jak ważna była lipa dla radzenia sobie z głodem, pochodzą głównie, ale nie wyłącznie, z terenów Galicji, szczególnie obecnego województwa podkarpackiego. Można powiedzieć, że lipa to drzewo idealne: liście ma jadalne, kwiaty dają leczniczą herbatę, drewno służyło do rzeźbienia, a z łyka wyrabiano łapcie.

W krajach, gdzie głód był poważniejszym problemem, wykorzystywano nawet mniej smaczne gatunki liści – na przykład w Chinach jadano liście różnych gatunków klonów. Jako że są gorzkawe, moczono je przez parę dni w wodzie, co podobno wyciąga część toksyn.

Smaczne liście przez cały rok mają też głóg i morwa. Liście morwy zbiera się na pokarm i suszy jako dodatek do mąki w niektórych regionach Środkowego Wschodu. Co ciekawe – to jeden z najlepszych naturalnych leków obniżających poziom cukru we krwi. Nie najgorsze w smaku są też liście wiązów. Dawniej w Szwajcarii kiszono je nawet jak u nas kapustę.

reklama

Liście wierzb – zależnie od gatunku – zdecydowanie różnią się smakiem. Niektóre, na przykład te wierzby białej czy wikliny, są bardzo gorzkie. Wierzby polarne mają jednak liście pozbawione goryczy; w tundrze czasem je kiszono. Liście o łagodnym smaku ma też wierzba iwa. W niektórych krajach jada się też obrane ze skórki młode pędy dzikich róż i jeżyn – po pokrojeniu wyglądają trochę jak młode ogórki szklarniowe. Niestety, bardzo niesmaczne liście mają tak popularne u nas drzewa jak grab, dąb, jesion czy olcha.

W czasach głodu ludzie liśćmi oszukiwali żołądki (o jedzeniu wiosną liści lipy piszą na przykład średniowieczne ruskie kroniki). Było to też źródło witamin i – co prawda w małych ilościach – cukrów. Goryle żyją na diecie z liści, jednak my mamy krótszy przewód pokarmowy i w niewielkim tylko stopniu jesteśmy w stanie odzyskać z liści składniki odżywcze – nie mamy na przykład enzymu do trawienia celulozy. Aby uzyskać potrzebną ilość kalorii, musielibyśmy zjeść kilkadziesiąt kilogramów liści dziennie!

Z takimi ilościami jednak nasz przewód pokarmowy radziłby sobie z trudem, a w dodatku substancje chemiczne zawarte w roślinach mogłyby powodować zatrucia (nie grożą nam one, kiedy zjemy niezbyt dużą ilość). Łatwiej trawimy liście posiekane i ugotowane lub zakiszone. Warto mimo wszystko włączyć je do codziennej diety – zawierają witaminę C, kwas foliowy, a często i witaminę A, pomagają stabilizować poziom cukru we krwi. Choćby z tego powodu warto sobie skubnąć raz dziennie lipowy listek.

ZDROWE PODPŁOMYKI NA ZIMĘ
Weź: • 50 l liści lipy i morwy • 1 kg mąki • wodę • sól - Liście zbierz z drzew w maju, ususz w przewiewnym miejscu. Pokrusz prawie na pył (twarde żyłki można odrzucić). Wymieszaj z mąką w proporcji liście 1 : mąka 3. Zrób ciasto z wodą i solą. Piecz na blasze, patelni na gorącym oleju lub na ognisku.


Łukasz Łuczaj

Źródło: Wróżka nr 5/2010
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020