Nieposłuszne siostry

Bunty katolickich zakonnic nie są w historii Kościoła niczym nowym. Jednak nie było jeszcze sprzeciwu tak wielkiego jak ten, który wywołała kontrola amerykańskich zakonów żeńskich zarządzona ostatnio przez watykańską Kongregację Nauki Wiary.

Nieposłuszne siostryWszystko zaczęło się dość niewinnie. W czerwcu ubiegłego roku Watykan, zaniepokojony gwałtownym spadkiem powołań odnotowanych przez żeńskie zakony Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych, postanowił wysłać do Nowego Świata swojego przedstawiciela. Po to, żeby zbadał to niepokojące zjawisko na miejscu. Trzeba przyznać, że powody do zmartwienia były poważne. Jeszcze w 1965 roku w blisko 400 zgromadzeniach sióstr zakonnych na terenie USA było 175 tysięcy zakonnic, a obecnie jest ich niespełna 60 tysięcy. W dodatku średnia wieku służebnic Kościoła to około 69 lat.

Szybko okazało się, że kryzys powołań nie jest jedyną przyczyną wizytacji. Kardynał Franc Rodé, prefekt Kongregacji, wyjaśnił, że celem jest także zbadanie „nieprawidłowości w żeńskim życiu zakonnym”. Te nieprawidłowości to między innymi „świecka mentalność”, która rozpowszechniła się w rodzinach zakonnych oraz... feminizm. „Chcemy – stwierdził kardynał Rodé – promować katolicką tożsamość żeńskiego życia zakonnego”.

Wśród amerykańskich zakonnic zawrzało. Słowa kardynała zostały odebrane jako atak na podstawy funkcjonowania żeńskich zakonów w USA. By zrozumieć źródło tego oburzenia, trzeba uświadomić sobie to, że zakony w Nowym Świecie powstawały i rozwijały się w zupełnie innych warunkach niż w Europie. Pierwsze siostry zakonne, które przybyły na kontynent amerykański, musiały budować wszystko od podstaw.

reklama

W czasie, kiedy ich koleżanki w Europie wstępowały do klasztorów o wielowiekowej tradycji, one musiały swoje zgromadzenia tworzyć i to w społeczeństwie, które było w większości protestanckie. Pracowały w bardzo ciężkich warunkach, ryzykując nierzadko zdrowie i życie. Wiara, poświęcenie i siła tych kobiet nie znały granic. Potrafiły zapracować na budowę szpitali, szkół i sierocińców. Musiały być nie tylko służebnicami bożymi, ale i menadżerami, robotnikami, drwalami, lekarzami, nauczycielami. Musiały mieć miękkie serca i twarde dłonie. I takie były.

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych działa nadal 580 założonych przez siostry zakonne katolickich szpitali, dysponujących około 1/6 wszystkich łóżek szpitalnych w USA, 118 wyższych uczelni i 13 tysięcy szkół, w których pod okiem zakonnic zdobywa wiedzę ponad pięć i pół miliona uczniów. Zgromadzenia sióstr prowadzą też 145 domów opieki dla przewlekle chorych, 76 domów starców i około 250 placówek charytatywnych i pomocy społecznej. Ta rozbudowana działalność na rzecz społeczeństwa amerykańskiego wymagała od sióstr zakonnych mocnego osadzenia w świeckiej codzienności i oczywiście dobrego wykształcenia.

W latach 40. ubiegłego wieku siostra Mary Madeleva, profesor Uniwersytetu Notre Dame w Indianie, rozpoczęła kampanię na rzecz dokształcania sióstr zakonnych. Ponieważ Pius XII nie bardzo był zainteresowany finansowaniem kampanii, zwrócono się o pomoc do organizacji świeckich i... protestanckich. A kiedy w latach 70. niedostatek środków materialnych dla sióstr zakonnych, które wytrwale pracowały na rzecz chwały Kościoła katolickiego, osiągnął apogeum i wiele zgromadzeń stanęło na skraju bankructwa, z pomocą przyszli nie tylko wierni, ale i ci, którzy dotychczas niewiele mieli wspólnego z Kościołem, organizując zbiórki pod hasłem „Ratujmy nasze starzejące się zakonnice!”.

Siostry z amerykańskich zgromadzeń odwdzięczyły się społeczeństwu, pomagając i wspierając wszystkie grupy w Stanach Zjednoczonych. Pomagały tym, którzy tego potrzebowali, nie oglądając się na to, czy jest to zgodne z polityką Watykanu. Wspierały narkomanów, angażowały się w walkę z AIDS i broniły homoseksualistów przed homofobią. Watykan nie był tym wszystkim zachwycony i wciąż prowadzono spory o to, jakie są powinności katolickich sióstr zakonnych. Jeden z takich sporów doprowadził do rozbicia Zgromadzenia Niepokalanego Serca Maryi – chluby kalifornijskiego systemu szkolnictwa katolickiego.

Zdecydowana większość sióstr zakonnych, nie mogąc znaleźć wspólnego języka z biskupami, wystąpiła z zakonu, a 285 z nich utworzyło Wspólnotę Niepokalanego Serca – świeckie zgromadzenie niezależne od Kościoła. Takich sporów było oczywiście więcej, a wszystkie one stopniowo doprowadzały do zmniejszania się liczby zakonnic w Stanach Zjednoczonych. Spadek liczby powołań przez długie lata nie zajmował Watykanu. Tym, co kościelnych hierarchów naprawdę niepokoiło, był „chrześcijański feminizm” szerzący się za oceanem.

Badania przeprowadzone przez księdza Davida Nygrena i siostrę Miriam Ukeritis, józefitkę, ujawniły bowiem, że o ile amerykańscy księża za najtrudniejsze uważają dochowanie ślubu czystości, o tyle zakonnicom największy kłopot sprawia ślub posłuszeństwa. Fakty to potwierdzają. Benedyktynka Joan Chittister, wbrew zakazowi Watykanu, wypowiadała się na dublińskiej konferencji poświęconej tematyce święceń kobiet. Chris Schenk, józefitka, od roku 1990 działa w założonej przez siebie organizacji Future Church, otwarcie promującej dyskusję na temat wyświęcania kobiet.

Jeannine Gramick ze zgromadzenia School Sisters of Notre Dame jest doktorem pedagogiki, a zajmuje się walką o prawa kobiet, transwestytów i homoseksualistów, wychodząc z założenia, że prawa Kościoła nie są tak ważne, jak głoszona przez Pana miłość bliźniego. Właśnie takie przejawy nowoczesności na tyle zaniepokoiły Watykan, że jego hierarchowie postanowili się dowiedzieć, co należy zmienić, by zjawisko powiększania się liczby zbyt przedsiębiorczych kobiet w habitach w jakiś sposób ograniczyć.

Kontrola zarządzona przez kardynała Franca Rodé potrwać ma trzy lata. Może się okazać, że będą to najtrudniejsze lata w historii Kongregacji Nauki Wiary. Już pierwsze działania wydelegowanej przez kardynała siostry Clare Millea, zobowiązujące zakonnice do wypełnienia kwestionariusza dotyczącego ich życia i duchowości, napotkały ostry sprzeciw. A to tylko początek. Potem, jak wyznała jedna z zakonnic, może być tylko gorzej, bowiem: „w ciągu 40 lat życia zakonnego nie widziałam takiej jednomyślności naszych sióstr”.


Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 3/2010
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl