Na frustrację risotto

Gotuje nałogowo – potrafi jechać do sklepu po produkty nawet w nocy, bo akurat wtedy ma natchnienie. I zawodowo – w programie „Mammaryla” na kanale kuchnia.tv. Maryla Musidłowska twierdzi, że gotowanie jest sztuką. I to taką, która pozwala wydobyć z życia maksimum przyjemności!

Na frustrację risottoCo takiego jest w kuchni włoskiej, że Polacy na jej punkcie zwariowali?
Nie tylko Polacy. Kuchnia włoska jest jedną z najpopularniejszych kuchni na całym świecie. To kuchnia prostych smaków i bardzo dobrych produktów. Włosi kładą nieprawdopodobny nacisk na to, żeby ich żywność była najwyższej jakości, nawet na poziomie produkcji przemysłowej. I to jest kwestia honoru.

Spotkałam się kiedyś z opinią, że włoskie dania są takie proste, ponieważ stworzyła je bieda.
Tak, a nawet mówi się, że specjalnością kuchni piemonckiej był głód. Tamtejsi mieszkańcy mają zakorzeniony szacunek do swoich regionalnych specjałów, bo dobrze pamiętają, że kiedyś byli biedni.

Chociaż w tradycji Włoch istnieje też kuchnia bogata, wyrafinowana, pochodząca z czasów księstwa Sabaudii – państwa istniejącego od XV do XIX wieku, zlepionego z francuskiej Sabaudii i włoskiego Piemontu. Wpływy francuskie w kuchni północnych Włoch są bardzo widoczne.

Jacy są Włosi od kuchni?
Zadowoleni i wyluzowani.

reklama

Czym przy stole różnimy się od Włochów?
Oni ogromnie lubią spędzać czas na jedzeniu i na mówieniu o jedzeniu. Godzinami siedzą przy stole, zachwycając się smakiem sera, który kupili dziś na rynku czy soczystością kawałka wołowiny… Być może jest im łatwiej celebrować wspólne posiłki, bo po prostu robi się je szybko. Większość dań domowej kuchni włoskiej jest gotowa w pół godziny.

Gotują prosto, wedle zasady, że jeśli masz dobry produkt, to zrób wszystko, żeby go nie zepsuć, nie przekombinować przesadnym marynowaniem czy doprawianiem ziołami. Mam wrażenie, że Włosi w genach mają potrzebę odczuwania przyjemności. Są hedonistami. Ustawiają się w życiu tak, żeby czerpać z niego maksimum radości.

To prawda, że w Italii nie ma czegoś takiego, jak jedna uniwersalna receptura? Na przykład na makaron z sosem carbonara – co region, to robi się to danie inaczej, zresztą jak każde inne…
W ogóle Włosi upierają się, że nie ma czegoś takiego jak kuchnia włoska, jest tylko kuchnia regionów. To bierze się z pamięci historycznej. Włochy jako państwo istnieją od XIX wieku. Przedtem były dwudziestoma różnymi państewkami, księstwami, mniej lub bardziej zależnymi od Francji czy Austrii. Włosi mają 15 rodzimych mniejszości językowych i kilkadziesiąt dialektów. I choć pod koniec XIX wieku zostały zjednoczone w jedno państwo, każdy z regionów zachował niezależność i odrębność, co najlepiej widać na stołach.

Czym smakuje pani ten kraj?
Truflami. Uwielbiam trufle. Byłam we Włoszech późną jesienią, w porze trufli, więc ich nadużywałam. Ich zapach silnie na mnie działa. To aromat przywodzący na myśl czosnek i jakąś głębię ziemi. Można się w nim namiętnie zakochać. To, niestety, znacznie podnosi koszty utrzymania… W Polsce tego nałogu nie da się na szczęście realizować. Chyba że spożywa się smak trufli pod postacią oliwy truflowej. W jednej z małych knajpek właściciel trzymał na ladzie słoik z owiniętymi w ręczniki papierowe truflami. Żeby skłonić do zamówienia kolejnego dania, na chwilę odkręcał słoik i rozsiewał ten niezwykły, magiczny aromat, co, oczywiście, działało bezbłędnie…

Jaki kulinarny zwyczaj podobał się pani szczególnie?
Aperitif. My chodzimy w przerwie obiadowej na lunch, a Włosi po pracy, w drodze do domu, zachodzą do baru na kieliszeczek wina, najczęściej wermutu i drobną przekąskę. Dzięki temu praca może wyparować z człowieka i do domu przychodzi się już w lepszym nastroju. Brzmi to jak promocja picia alkoholu. Trudno… Alkohol jest dla ludzi. Podobnie jak cukier, telewizja i internet. Problemem staje się nadużywanie, a nie używanie.

Tytuł programu, którego jest pani gospodynią na kanale kuchnia.tv, pochodzi od włoskiego słowa mamma?
Tak. Tytuł wymyślił mąż producentki programu Irek Dobrowolski. Ponieważ jestem mamą, która gotuje swojemu wiecznie głodnemu nastoletniemu synowi, tytuł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Źródło: Wróżka nr 3/2010
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube