Jak zobaczyć aurę

Czy świetlista aureola, którą widzimy na wielu obrazach wokół głowy lub postaci świętych, może być aurą, dostrzeganą przez ich współczesnych?Jeśli tak, to dlaczego zatraciliśmy zdolność jej widzenia?

Jak zobaczyć auręAura to niewidoczna (albo widoczna dla nielicznych) poświata otaczająca ciało człowieka, zwierzęcia albo przedmiotu. Ci, którzy przekonują innych, że są w stanie ją zobaczyć, twierdzą, że poświata ta otacza całe ludzkie ciało, jednak najsilniejsza jest wokół głowy i górnej części tułowia, a zanika przy nogach. Jej grubość jest niewielka i wynosi od jednego do trzech centymetrów. Bywa, że przylega do ciała, niekiedy pojawia się w odległości metra od niego. Czasem opisywana jest jako świetlista wstęga nad głową.

„Widzący aurę” twierdzą też, że istnieje kilka jej odmian. Ich zdaniem witalność organizmu ujawnia się w „aurze eterycznej”, która wygląda tak, jakby ciało było obrysowane ciemną lub jasną obwódką. „Aura astralna” objawia się z kolei jako poświata rozciągająca się nawet na kilka metrów wokół ciała. Ten blask jest przejawem życia emocjonalnego, namiętności i pragnień.

„Aura mentalna” nie ma konturów ani barwy i przypomina raczej falującą mgłę. Ten rodzaj aury jest przejawem bogatego życia duchowego. Wygląda więc na to, że aura jest tworem dynamicznym, ulega zmianom zarówno pod względem barwy jak i zasięgu. A co mówi o niej nauka?

Czy liść pamięta swój kształt?

W przekonaniach parapsychologów i okultystów jest wiele fantazji, niesprawdzonych przekonań, naciąganych dowodów, a nawet kłamstw. Opisy aury są często sprzeczne, a jej faktyczne widzenie – wątpliwe. Kursy widzenia aury często prowadzą szarlatani, wykorzystujący łatwowierność ludzi, pragnących posiąść nadludzkie moce. Z drugiej strony jednak istnieją rzetelne badania naukowe oraz techniki fotograficzne, dzięki którym można faktycznie zobaczyć poświatę, otaczającą istoty żywe i przedmioty martwe. To właśnie owe fotografie traktowane są jako dowody na istnienie aury. Przyjrzyjmy się więc owym dowodom…

reklama

Pierwszym człowiekiem, któremu udało się sfotografować „aurę”, był nasz rodak, lekarz i naukowiec, Jakub Narkiewicz-Jodko. Jego wynalazek twórczo rozwinął radziecki technik – wynalazca Siemon Kirlian. To od jego nazwiska pochodzi termin fotografia kirlianowska, którą w fizyce nazywa się raczej fotografią wysokonapięciową.

Sama technika fotografowania jest prosta. Wybrany obiekt – na przykład liść – należy umieścić na światłoczułym tle, do którego jest przyłożone wysokie napięcie elektryczne. W takich warunkach z powierzchni przedmiotu uwalniają się ujemne bądź dodatnie jony, a powietrze wokół niego zostaje naelektryzowane. Wywołuje to efekt świecenia pojawiający się na obrysie owego przedmiotu. Barwa poświaty, jej jasność i zasięg zależą od kilku czynników, między innymi od przewodnictwa elektrycznego przedmiotu, jego faktury, a także tego, czy ma ostre załamania, czy obłe krawędzie itp.

Siemion Kirlian wraz ze swoją żoną przez wiele lat badał możliwe zastosowania tego zjawiska. Jednym z najdziwniejszych efektów, jakie odkryli, było to, że gdy oddarto z liścia mały kawałek, to na fotografii pojawiał się obrys całego liścia, tak jakby brakujący fragment cały czas tam był. To naprowadziło badaczy na myśl, że fotografują coś więcej niż tylko wyładowania elektryczne na powierzchni przedmiotu. Wyglądało to tak, jakby przedmiot „pamiętał” swój wygląd przed uszkodzeniem lub jakby jego energia (aura) nadal trwała w niezmienionej postaci.

Byt pod napięciem

Te eksperymenty zaowocowały kilkoma różnymi teoriami. Na przykład Rupert Sheldrake stworzył nadal popularne pojęcie „pola morfogenetycznego”. Twierdził, że jest to niewidoczne pole, przechowujące informacje i posiadające moc wpływania na żywe organizmy. Dowodem istnienia tego pola miały być dodatkowo eksperymenty na małpach zasiedlających wyspy Indonezji. Otóż badacze twierdzili, że gdy wiele małp na jednej wyspie nauczyło się jakiegoś nowego zachowania (na przykład płukania przed jedzeniem bananów, które spadły na piasek), to u małp na sąsiednich wyspach również pojawiły się te zachowania i rozprzestrzeniały się one o wiele szybciej niż na tej pierwszej. Za owo przyspieszone uczenie się miało odpowiadać właśnie pole morfogenetyczne. Tak twierdził Sheldrake.

Wielu innych badaczy (m.in. ksiądz-profesor Włodzimierz Sedlak) było zdania, że fotografia kirlianowska ujawnia bioplazmę, czyli rozciągającą się w przestrzeni materię, która otacza wszystkie organizmy żywe. Teoria Sedlaka (to on jest autorem terminu „bioplazma”) była swego czasu szalenie popularna. Mówiła o elektromagnetycznej istocie życia, która objawia się w między innymi w bioplazmie. Śmierć miałaby więc być zmianą elektromagnetycznej istoty żywego organizmu, a nie na przykład efektem samego uszkodzenia go.

Fizyka kontra duchy

Niestety, fotografia wysokonapięciowa, jakkolwiek znalazła swoje zastosowanie w medycynie, nie jest żadnym dowodem na istnienie czegoś więcej niż wyładowań elektrycznych. Ciała żywych istot, zwłaszcza skóra, mięśnie i układ nerwowy, faktycznie wytwarzają pole eklektryczne i rzeczywiście można obserwować zmiany tego pola. Na przykład zmiany w przewodnictwie elektrycznym skóry idą w parze z przeżywanymi emocjami, co może być podstawą wykrywania kłamstwa, tak jak to robi wariograf. Fotografia kirlianowska wykorzystuje jednak dobrze poznane efekty elektryczne. Nie ma więc powodów przypuszczać, że owo pole elektryczne jest czymś więcej niż normalnym zjawiskiem fizycznym. Dlatego też trudno traktować te zdjęcia wysokonapięciowe jako materiał dowodowy na istnienie jakichś niepoznanych dotąd bytów w rodzaju: aury, bioplazmy czy pola morfogenetycznego. Warto dodać także, że pomimo wieloletnich badań małżeństwa Kirlianów i ich naśladowców fotografia wysokonapięciowa nie przyjęła się jako metoda diagnostyczna na przykład w psychiatrii. Wszelkie wnioskowanie o stanach emocjonalnych, problemach psychologicznych czy chorobach na podstawie tego typu fotografii wydaje się bardzo niepewne.

Święci bez aureoli

Czy to znaczy, że nic takiego jak biopole nie istnieje? Sceptyczni naukowcy rzadko odrzucają jakieś hipotezy ostatecznie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza wiedza o świecie jest i będzie niepełna. Oznacza to, że są zjawiska, o których ciągle nie mamy żadnego pojęcia. Niestety, sama możliwość istnienia jakiegoś fenomenu (na przykład aury wokół ludzi) ani też „oczywistość” jego istnienia nie wystarcza, aby twierdzić, że jest to byt faktyczny. Wszystko więc wskazuje na to, że nadprzyrodzona poświata, która opromienia święte osoby na starodawnych malowidłach, jest niczym więcej jak jedynie produktem fantazji średniowiecznych artystów. Nauka nie potrafi na razie inaczej jej wyjaśnić.

O czym może świadczyć kolor aury

biel: o niezwykłej głębi życia duchowego
czerwień: o wewnętrznej sile, ale także o skłonności do agresji
fiolet: o głębokiej duchowości i chęci jej rozwoju oraz o humanitaryzmie
niebieski: o poczuciu życiowego szczęścia i spokoju
pomarańczowy: o umiejętności współodczuwania, duchowej radości i wewnętrznej mądrości
róż: o spełnieniu w miłości
zieleń: o zdolnościach uzdrowicielskich i chęci pomagania innym
żółć: o inteligencji i optymizmie
brąz: o skłonności do złości, zazdrości, skąpstwa i egoizmu
szary: o depresji i lęku


Marcin Florkowski
shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 12/2010
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020