Choinka osobista

Święta prawdziwe czy z plastikowej torebki? Tylko my decydujemy, jak i czym przystroimy dom. A od tego właśnie zależy – choć często sami o tym nie wiemy – radość z Bożego Narodzenia!

Choinka osobistaMoja znajoma nigdy nie pozwala swoim dwóm córkom ubierać choinki. Ubiera ją sama. W czerwone bombki i takie same kokardki. Linijką odmierza, czy wszystko wisi równo. Robi to późnym wieczorem, gdy dziewczynki już śpią.

– Wiesz, kiedy się obudzą, będą miały niespodziankę – mówi zachwycona. – One nie ubrałyby tak ładnie. Całe szczęście, że nie pozwoliłam im pozawieszać tych tandetnych pawich oczek z papieru! To nie odpust. Choinka w końcu stoi w salonie!

Dziewczynki swoje pawie oczka pójdą pozawieszać u sąsiadów. Jak co roku...

– To smutna historia – ocenia Aldona Binda, konsultantka psychologii wystroju wnętrz – bo ta mama nie wie, że w ten sposób wynagradza sobie coś, czego pragnęła we własnym dzieciństwie i zabiera swoim dzieciom radość, jaka im się słusznie należy. Pozbawiając dziewczynki magicznej zabawy ze strojeniem choinki, lepieniem choćby i niedoskonałych zabawek, wyklucza je z jednej z najważniejszych przedświątecznych czynności, takiej, którą się pamięta przez całe życie. Dobrze, że chociaż odrobinę tego prawdziwie świątecznego nastroju dzieci mogą zaznać u sąsiadów.

W bajce Andersena choinka marzy o szczęściu. Jej marzenie się spełnia. Ma swoje pięć minut w wieczór wigilijny. Ale już następnego dnia po świętach ląduje na strychu, obdarta z błyskotek, zapomniana.

– Ta piękna i – co tu ukrywać – bardzo smutna bajka o choince to przewrotna przypowieść o ludzkim losie. Albo żyjemy spokojnie, w harmonii z otoczeniem i silnym kontakcie z sobą, bez wielkich oczekiwań, ale też i bez bolesnych rozczarowań… albo nastawiamy się na jednorazowy błysk, złudny sukces, fajerwerki – najczęściej odrzucając myślenie o tym, że ten stan nie może trwać wiecznie… Choinka jest więc symbolem człowieka.

reklama

Choinka – lustro twojej duszy

Mówimy – ubrać choinkę, ozdobić ją, wystroić – i ma to coś wspólnego z tym, jak ubieramy się my sami. Są mody na noszenie pewnych rzeczy – ulegamy im. I tak samo są mody na zdobienie bożonarodzeniowego drzewka. Kiedyś to, co zawieszaliśmy na choince, zależało od fantazji, zdolności i zamożności – dziś kupujemy to, co jest na rynku. A ostatnio wypada przystroić choinkę jednym kolorem – na przykład fioletowym. Albo złotym.

O czym to świadczy? O tym, że świąteczne drzewko z symbolu dawnych tradycji, świątecznych rytuałów i wierzeń zmieniło się w jeden z przedmiotów, dzięki któremu nasz dom robi się po prostu ładny. Czy to coś złego? Czy musimy kurczowo trzymać się tradycji i własnoręcznie lepić aniołki z bibuły? Oczywiście nie – święta są także po to, by otwierać się na nowe pomysły i doznania. Ale tylko do momentu, gdy ubieramy drzewko tak, jak się nam naprawdę podoba, a nie tak, jak nam się wydaje, że „wypada”. Tak, jak nie w każdej modnej sukni będziesz czuć się dobrze, tak nie ucieszysz się choinką modną, ale bez duszy.

A czy drzewko ma być ascetyczne, zielone i prawie pozbawione ozdób, czy może bogato obwieszone wszelkiego rodzaju „biżuterią’’? Osoby, które ustawiają w mieszkaniu prawie „gołą” choinkę, być może nie są gotowe na świąteczne szaleństwa. Niechęć do ozdób mówi o niezdecydowaniu, o trudnym momencie przejścia. Ci zaś, którzy obwieszają drzewka świąteczne wszystkim, co możliwe, mają prawdopodobnie ogromne oczekiwania co do świąt. Czas Bożego Narodzenia ma im zwrócić z nawiązką trudy całego roku.

Kiedyś choinka była symbolem dobrego ducha świąt – radości. Pod nią śpiewano kolędy, bawiono się, tańczono. W starych opowieściach czytamy: „Na środku pokoju stało pięknie przybrane drzewko, a wokół niego tańczyły dzieci”. Dziś zepchnięto choinkę pod ścianę, Najważniejszy jest stół. Czyli – symbolicznie – jedzenie. I choć z jednej strony chcemy, żeby choinka „zesłała” nam wspaniałe rzeczy, o których marzymy, to z drugiej – zatraciliśmy radość beztroskiej świątecznej zabawy. Zastąpiliśmy ją jedzeniem…

Mimo to na drzewku wieszamy swoje oczekiwania i nadzieje. Czy uda się je spełnić? To zależy. Od czego? Od naszej inwencji, pomysłowości i odwagi, by przeżyć święta na własny sposób. Dlatego na długo przed chwilą, w której podzielimy się opłatkiem, zastanówmy się, jakie właściwie chcemy te święta mieć? Czego od nich oczekujemy? I co, dzięki nawet drobnym zmianom, moglibyśmy w nich poprawić?

Źródło: Wróżka nr 12/2010
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020