Tęsknota za silnym mężczyzną

Kobiety stają się coraz silniejsze, ale przyciągają rzesze leni, nieudaczników i słabeuszy, którymi gardzą. Pragną mężczyzn twardych, silnych i godzących się na ich rządy. Tylko gdzie ich znaleźć?

Tęsknota za silnym mężczyznąMatriarchat? On nie musi nadchodzić, on już jest! – stawia śmiałą tezę Tomasz Srebnicki, dr nauk medycznych i psychoterapeuta z Centrum CBT. W swoim gabinecie słucha skarg wielu mężczyzn, niepotrafiących się uporać z uczuciem, że nie są już do niczego potrzebni, skoro ich żony więcej zarabiają, świetnie sobie radzą w życiu społecznym i nadal potrafią być dobrymi matkami. – Kobiety zdobywają świat, ale to wcale nie znaczy, że nie chcą już rządzić w domu. Mężczyźni zgłupieli. Zabrano im ich życiowe role, ale w zamian nie dostali niczego.

On – byk w pończochach
Czy to z tego powodu zamiast traperskich butów częściej zakładają kraciaste papucie? I chowają się za swoje żony, które codziennie rano zręcznie upychają do torby myśliwską dwururkę?

– Między innymi – potakuje antropolog kultury dr Zuzanna Grębecka. – Niemal na naszych oczach nastąpił rozpad znanych dotychczas wzorców kulturowych. Takich, że facet to ten silny, podejmujący decyzje, opiekujący się rodziną, której jest jedynym żywicielem. A kobieta to ta, która jedynie organizuje życie domowe, wychowuje dzieci i nie ma ambicji zawodowych.

Tego już nie ma.
– Nie ma, bo emancypacja kobiet jest trwała – dodaje prof. Magdalena Środa, filozofka.
– Weszłyśmy na rynki pracy, do polityki, mediów, kultury i nauki. I to właśnie powoduje głębokie zmiany i w sferze publicznej, i domowej.
A mężczyzna albo zdyszany nie może dogonić swojej partnerki, albo nawet nie próbuje tego robić. Po falstarcie zrezygnowany patrzy, jak ona biegnie do mety.

reklama

Jacek nie próbował. Bo Monika od początku była lepsza. Jako uznana trenerka rozwoju osobistego i szkoleniowiec zarabiała świetne pieniądze. On dorabiał w sklepie płytowym. W wydawnictwie. W agencji reklamowej. „Na waciki” – jak czasem mówiły jej przyjaciółki. Zwłaszcza że nigdy nie wytrzymał dłużej niż trzy miesiące. Żadnej szansy na awans. Jak mu się coś nie podobało, rzucał wypowiedzenie na stół. Wiedział, że przy Monice jest bezpieczny. I tak zje ulubione sushi, pojedzie na narty, kupi modny ciuch. On i dwoje wspólnych dzieci. Dziś, po 15 latach małżeństwa, jest bezdomny. Waletuje u kolegi. I nie może zabrać dzieci w weekend na pizzę, bo nie ma grosza przy duszy.

– Penis nie czyni faceta – Monika gorzko, ale stanowczo ocenia ich długoletni związek. – Powiedziałam: „koniec”. Wreszcie przestałam karmić i ubierać zdrowego, prawie dwumetrowego byka. Byk sam musiał znaleźć sobie kąt. Nie pytam go, gdzie nocuje, może być i w stajni – rzuca twardo, zmęczona latami ciężkiej pracy i prośbami o to, by zechciał sprawiedliwie dźwigać wspólne życie. Bo mężczyźni z coraz większym trudem biorą odpowiedzialność za rodzinę. Umywają ręce.

– To i przyzwyczajenie, i sposób wychowania. Nawet nowoczesne kobiety szykują swoich synków na „panów”, którym kiedyś będzie usługiwała kobieta – zauważa prof. Środa. – Żona zastąpi matkę. Ten model wychowania dzielnie wspiera szkoła, utrwalając tradycyjne stereotypy płci. I o ile kiedyś „obsługa” mężczyzny zawężała się tylko do domu, dziś pakiet usług poszerzył się do all inclusive. A zagubiony w swojej dotychczasowej roli facet chętnie korzysta z upolowanego przez kobietę zwierza. Niektórzy nie czują się z tym komfortowo. Inni przeciwnie: oddychają z ulgą. Skąd ta kobieco-męska schizofrenia?

– Przyszło nam żyć w epoce, w której runął świat jednych wzorców, a kolejne się jeszcze nie wypracowały – wyjaśnia dr Zuzanna Grębecka. – Dziś słabość mężczyzny to nic innego, jak brak umiejętności przystosowania się do tej nowej sytuacji społecznej i oczekiwań partnerki.
– Mężczyzna nie zrozumiał, że jego dominująca patriarchalna pozycja nie może być dłużej akceptowana – ocenia prof. Środa – i że feudalne relacje domowe, gdzie jedni pracują na drugich, gdzie kobiety pełnią niewolnicze funkcje i nie mają prawa skarżyć się na wyzysk, zależność ekonomiczną i przemoc, są odrzucane i traktowane jako archaiczne i niesprawiedliwe. Społeczeństwo staje się w pełni nowoczesne. A jako takie opiera się na równości, nie na poddaństwie.

Ona – byłeś zabawny, ja płacę!
Rzecz wcale nie leży w konieczności wypracowania nowych wzorców, ale w bezmyślnym burzeniu starych – dr Tomasz Srebnicki w ciemnych barwach widzi przyszłość rodziny i szczerze wątpi, czy jakość życia w tym nowym superpartnerskim systemie będzie lepsza – społeczny zachwyt nad tworzącym się męskim wizerunkiem kobiety jest krótkowzroczny. Bo na drugiej szali jest mężczyzna, któremu każe się być zarówno słabym, jak i silnym. Wrażliwym i twardym.

Szorstkim i delikatnym. Nic dziwnego, że chłopy pogłupiały. Bo konstrukcja mężczyzny jest prosta: działać, walczyć, zdobywać. On podchodzi do życia zadaniowo. A jak zabiera mu się jego odwieczne życiowe cele, to traci grunt pod nogami. Może to właśnie wtedy, niepostrzeżenie, przepoczwarza się w niedorajdę, zdanego na partnerkę, która jest przeważnie lepiej wykształcona, zaradniejsza i jak kameleon przystosowuje się do społecznych warunków. Jest silna i lubi tę cechę podkreślać.

Monika, gdy o tym mówi, dostaje wypieków. I nie wydaje mi się, żeby ich przyczyną było ostre tajskie jedzenie, nad którym siedzimy.
– To jest przyjemne – mówi cicho i mruży oczy, jakby tę przyjemność chciała sobie przypomnieć wszystkimi zmysłami. – Świetnie jest czuć swoją siłę sprawczą, wiedzieć, że jesteś potrzebna, że robisz coś ważnego. Harujesz, spalasz się, jedziesz na najwyższej adrenalinie.

Zarabiasz na dom, męża, dzieci. Ale jak wracasz, to nie rzucasz się do łóżka, bo wszystko wokół błyszczy, tylko zmywasz, wieszasz pranie i zamrażasz obiady na trzy dni naprzód. Robisz tak, dopóki nie przyjdzie otrzeźwienie. Zaraz?! O co chodzi? Nie jestem robokopem, do diabła, jestem kobietą! Chcę dostać suknię w pudełku przewiązanym kokardą, koronkowe majtki i zaproszenie na kolację, za którą nie zapłacę własną kartą kredytową!

Za późno. Ten facet obok zdążył się przyzwyczaić, że jego kobieta jest samowystarczalna. Do głowy by mu nie przyszło, że chciałaby pójść z nim na romantyczną kolację, bo przecież, do licha, stać ją na najlepsze sushi w mieście! Maja Storch, psycholożka i autorka książki „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”, opowiada historię swojego znajomego, przystojnego prawnika, który wybrał się na kolację z właścicielką agencji reklamowej. Później chciał ją zaprosić do siebie. A gdy przyszło do płacenia rachunku i sięgnął po portfel, jego towarzyszka powiedziała: „Zostaw to, zapraszam cię. Byłeś taki zabawny!”. Facet poczuł się jak wdeptany w ziemię. Po czymś takim nawet nie próbował kontynuować wieczoru w sypialni.

Źródło: Wróżka nr 1/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020