Ile jest małpy w małpie

Wystarczy włączyć telewizor, aby ujrzeć szympansopodobne stworzenie w garniturze Hugo Bossa i zobaczyć, jak wali się ono w klatę aż dudni, w nadziei, że przestraszy wroga.

Ile jest małpy w małpieW zeszłym roku magazyn „Nature” podał do wiadomości, że jeśli idzie o genetykę, kobiety są bardziej spokrewnione z małpami niż mężczyźni. Gdyż wskutek ewolucji mężczyzna (posiadający chromosom Y) podlegał dalszym zmianom (jakoby znaczącym), natomiast kobiety pozostały krewniaczkami szympansów. No i cóż, specjalnie mnie te wyniki nie zaszokowały. Bo raz pracowałam w redakcji kobiecego czasopisma i regularnie odwiedzam portale poświęcone życiu celebrytów (i celebrytek). A poza tym, gdy ostatnio kupiłam nowe opony, to mąż kazał mi się z nimi samej bujać! – nie miał czasu jechać do warsztatu, bo grał przez internet w domino.

Jednak, z drugiej strony, warto to naukowe odkrycie, opublikowane w szacownym magazynie, podać w wątpliwość. Bo wcale przecież nie ma pewności, że zmiany, którym ulegli mężczyźni, stanowią prawdziwy postęp dla ludzkiego gatunku. Ja je akurat uważam za regres. Ich efektem jest wyłącznie owłosienie dodatkowych partii ciała i zakaz iskania szwagrów oraz sąsiadów. I szczerze mówiąc, z moich obserwacji wynika, że nawet jeśli mężczyżni genetycznie się od małp oddalili, to ich zachowania wcale tego nie potwierdzają.

Szukając dowodów na poparcie tej tezy, przypomniałam sobie, jak to jednej gazecie, w której kiedyś pracowałam, udzielił przed laty wywiadu dyrektor pewnego zoo. Jego nazwiska już nie pamiętam – a żal, bo facet przyznał się do tego, iż raz w nerwach opluł orangutana. News był bombowy. Tak atrakcyjny jak już współczesna wiadomość, że w centrum Wrocławia na przejściu dla pieszych kierowca, z zawodu prokurator, pogryzł kobietę, która zażądała, aby się dla niej zatrzymał na zebrze. Dziś ta wiadomość trafiłaby na pierwszą stronę. Ale wtedy były inne zwyczaje. I naczelny zakazał publikacji tej „nadmiernie sensacyjnej informacji, oderwanej od żywotnych bolączek zoo”.

reklama

Dyrektor najprawdopodobniej umiał nie tylko pluć na orangutany, lecz także pociągać za sznurki w redakcjach. Przez co wiele istotnych pytań pozostało bez odpowiedzi. Na przykład: kto pierwszy zaczął – dyrektor czy orangutan? Młoda wtedy byłam, nie wysnułam z zajścia właściwych wniosków. Nie wiedziałam też jeszcze, iż 27 czerwca 1978 roku Mirosław Hermaszewski, major Ludowego Wojska Polskiego, publicznie oraz ceremonialnie obsiusiał koła radzieckiego autobusu, który miał go zawieźć na plac startowy rakiety Sojuz 30. Dlaczego to zrobił? Bo trudno wbić słup graniczny w próżnię na orbicie.

Stąd wszyscy kosmonauci symbolicznie znakują siuśkami swoje gwiezdne szlaki… Od 1961 roku… Od chwili, gdy Jurij Gagarin – po raz pierwszy pod słońcem – oddał mocz na szczęście w podboju wszechświata. Dziś jestem osobą doświadczoną – matką syna i weteranką licznych kinderbali w terenie. Nic mnie nie zdziwi, żadna świecka tradycja. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce, chociaż osobiście opon jeszcze nie obsikuję.

Przykład prokuratora-kierowcy, co się wgryzł w pieszą babę w obronie swojego terytorium na kółkach, przyspieszył odkrycie, że nie tylko w dowolnej korporacji, lecz także na dowolnym parkingu – codziennie odbywają się takie igrzyska w pluciu, gryzieniu i drapaniu. Że prawa dżungli rządzą światem, i to wcale nie śmieszne, iż przenoszą się w kosmos razem z człowiekiem. Że dziś wystarczy włączyć telewizor, aby ujrzeć małpę w garniturze Hugo Bossa i zobaczyć, jak w nadziei, że przestraszy wroga, wali się w klatę, aż dudni. Albo – usłyszeć o wyczynie młodego kolejarza z Dolnego Śląska, który założył się, że wykąpie się w zoo z roślinożernym, „bezbronnym” hipopotamem. Wciąż nie wiadomo, jak się udało wyciągnąć faceta z basenu żywego: ostatecznie usiadł na nim trzytonowy grubas. Hipopotamy należą do najbardziej niebezpiecznych zwierząt świata, nawet krokodyle omijają łukiem rozlewiska, na których można te wielkie zwierzęta napotkać.

Brak świadków, zdolnych do złożenia zeznań o ich innych męskich eksperymentach z hipopotamami. Każda jednak matka wiedzieć powinna, iż chłopiętom dostarcza się do wanienki wyłącznie gumowe żółte kaczuszki. Aby ograniczyć zagrożenia w przyszłości, gdy już im męskie ego wyrośnie, razem z wąsikami i szablą, a wyczucie proporcji znajdzie się w zaniku.

Kolejny dowód na niezauważone przez naukowców pokrewieństwo mężczyzn z małpami? Każdy, kto miał do czynienia z małpami, orientuje się, że chętnie wylizują kieliszki. Że do spirytualiów czują taki niepohamowany pociąg jak mężczyźni. Naturalnie nie brak pijących kobiet, ale… Każdy chyba przyzna, że to faceci są lepsi w tym sporcie. Oczywiście, oni sami mają kontrargumenty. Uważają, iż Polska tak wiele zawdzięcza pijakom, że żony powinny iść na drzewo, zamiast pyskować i odbierać herosom kluczyki do samochodu. Dla przykładu, w 1945 roku dwaj żołnierze z Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza w Szczecinie powiększyli nasze terytorium o kilka kilometrów kwadratowych. Jak?

W tamtym czasie granicę pod Świnoujściem wytyczały snopki siana (zapewne obsiusiane komisyjnie przez kilka armii). Ci żołnierze zaś narzekali, że do najbliższej mety z bimbrem muszą się taplać po bagnach… W porozumieniu z radzieckimi towarzyszami od kielicha przestawili więc snopki o kilkaset metrów w kierunku zachodnim. Tak oto do Ojczyzny została przyłączona nielegalna gorzelnia. A przy okazji i rezerwat żółwi błotnych.

***

– Houston do Księżyca, o czym myślisz? – zapytał mąż, nalewając kawy. Wzruszyłam ramionami i wspomniawszy artykuł w magazynie „Nature”, nic nie odpowiedziałam. Małpa ma lżejsze życie, gdy trzyma człowieka na dystans.


Iwona L. Konieczna

Źródło: Wróżka nr 3/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020