Niepokorne święte

Kościół, opanowany przez mężczyzn, przez wieki pomniejszał ich zasługi. Najwyższy czas oddać Marii Magdalenie, Katarzynie ze Sieny i Teresie z Ávila ich wielkość.

Maria Magdalena Jezus był żonaty. Jego wybranka to oczywiście Maria Magdalena. Po śmierci Chrystusa wyjechała do Francji, gdzie urodziła ich dziecko, dając tym samym początek królewskiej dynastii Merowingów. Tak twierdzi Dan Brown w swoim bestsellerze „Kod Leonarda da Vinci”. Ale to nie on jest autorem tej koncepcji. Jej ślady możemy odnaleźć w „Ostatnim kuszeniu Chrystusa” Nikolasa Kazantzakisa, w książce Margaret Starbird „Święty Graal, święta Krew”, a także w pracy Williama Phippsa „Czy Jezus był żonaty?”.

Apostołka Apostołów
Czemu właśnie Maria Magdalena budzi takie emocje zarówno w badaczach dziejów Kościoła, jak i w zwykłych ludziach? Wszystko wzięło się, jak to często bywa, z nieporozumienia. Otóż w Nowym Testamencie przedstawione są trzy Marie. Pierwsza to Maria, siostra Marty (ich bratem był wskrzeszony przez Jezusa Łazarz). Następną jest nawrócona jawnogrzesznica, która drogocennym olejkiem obmywa Jezusowi nogi i wyciera je swoimi włosami (co zresztą nie spodobało się przypatrującym się tej scenie apostołom).

Niektórzy uważają, że to ta sama kobieta, co cudzołożnica, którą Jezus uratował przed ukamienowaniem, wygłaszając słowa: „Kto z was jest bez winy, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I wreszcie Maria z Magdali, która towarzyszyła Jezusowi przy krzyżu i która w niedzielę rano pierwsza pojawiła się przy jego grobie.

reklama

Z upływem czasu wszystkie te Marie (prawdopodobnie dla „potrzeb duszpasterskich”, kobieta lekkich obyczajów to dla kaznodziejów łakomy kąsek) zlały się w jedną – i oto Maria Magdalena zyskała wątpliwą sławę nawróconej jawnogrzesznicy. Czyli po prostu prostytutki. Ta sława ciągnęła się za nią przez wieki. Właściwie dopiero w 1969 roku papież Paweł VI zdjął z niej to piętno – ale, przyznajmy, niezbyt skutecznie. W świadomości wiernych Magdalena pozostała jawnogrzesznicą. Co prawda nawróconą, ale jednak.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Nawet jeśli nie traktować poważnie opowieści o niej jako o żonie Jezusa, to Maria Magdalena i tak jest jedną z najważniejszych kobiet w dziejach Kościoła. Co do tego badacze są zgodni. To ona już w III wieku dostała zaszczytny tytuł Apostołki Apostołów. Skąd taka koncepcja? Bezpośrednio ze słów Chrystusa. On, kiedy ukazał się Marii Magdalenie w niedzielę po ukrzyżowaniu, polecił jej iść do uczniów i przekazać wiadomość, że Pan nie umarł. Co Maria wiernie wykonała.

W apokryfach i gnostyckich ewangeliach czytamy, że zrobiła dużo więcej. Że wraz z Piotrem i innymi uczniami jeździła po świecie i nauczała tak jak oni. Że była równoprawnym apostołem (właściwie apostołką). Tylko że jej rolę w historii zamazano. Kto? Oczywiście mężczyźni! Działając zgodnie z wizją świata, w którym tylko facet odgrywać może istotną rolę.

Jak głoszą właśnie apokryfy, Maria Magdalena wykazywała się nie tylko wiernością Jezusowi, ale też niezwykłą odwagą. Niektórzy twierdzą, że dotarła nawet do panującego wówczas w Rzymie cesarza Tyberiusza i opowiedziała mu historię Jezusa, a także występowała jako świadek w procesie przeciwko Piłatowi. Inni przekazują, że dużo podróżowała – przede wszystkim na tereny dzisiejszej Francji, gdzie zresztą zmarła. Są i tacy, którzy chcą w niej widzieć żonę nie Jezusa, a Jana Ewangelisty.

Podobno to na ich weselu w Kanie Galilejskiej Chrystus przemienił wodę w wino. Tyle że potem Jan zostawił żonę i poszedł za Jezusem, a ona zeszła na złą drogę... Kościół Wschodni nie miał nigdy wątpliwości co do tego, która Maria w ewangeliach jest którą – Maria Magdalena zawsze otaczana tam była wielką czcią. I nie bez powodu. Nawet jeśli przyjąć, że zasługi po śmierci Jezusa częściowo wymazano, to jedno nie ulega wątpliwości: to właśnie jej – kobiecie! – Jezus powierzył niezwykle ważne zadanie. Może nawet najważniejsze? To ona był pierwszym świadkiem zmartwychwstania. To jej polecono, by powiedziała o tym światu. I choć potem mężczyznom przypadł cały apostolski splendor, tej jednej sceny przy pustym grobie nie udało się już ukryć ani zmienić...

Źródło: Wróżka nr 3/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019