Zbawienie zza Atlantyku

Oba Kościoły powstały w tym samym czasie. Oba wyszły z Ameryki i opanowały świat. Początkiem jednej religii stało się objawienie, drugiej – lektura Biblii. Mormoni i Świadkowie Jehowy.

Charles Taze Russell nie był wizjonerem. Koncepcję Świadków Jehowy oparł na własnym tłumaczeniu Biblii. Pośród niskiej kalifornijskiej zabudowy kościół wyróżniał się tylko jednym: miał niewielką wieżyczkę. W środku przypominał raczej ośrodek konferencyjny niż miejsce kultu. Centralną część dużego pomieszczenia zajmowały ustawione w rzędach krzesła, z przodu stał podwyższony pulpit. Wkrótce pokój się zapełnił i rozpoczęło się nabożeństwo. Przyzwyczajony do katolickiej mszy niezbyt wiedziałem, czego oczekiwać, ale sprawa okazała się dość prosta.

Kapłan zainicjował kilka modlitw, potem podzielił na kawałki przyniesiony chleb i do jednorazowych kubeczków rozlał po odrobinie wody. Tacę z darami wierni podawali sobie z rąk do rąk, biorąc po kawałku pieczywa i popijając wodą. To był czas na chwilę skupienia i własną modlitwę. Wreszcie do pulpitu zaczęli podchodzić ludzie. Jedni modlili się, inni czytali fragmenty Biblii, jeszcze inni dzielili się swoimi duchowymi przeżyciami. Na tym nabożeństwo się zakończyło. Czas jechać do domu.

Do świątyni zabrali mnie moi przyjaciele – John i Shari, którzy są mormonami. Właściwie – wiernymi Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, tak bowiem brzmi pełna nazwa ich wyznania. Mieszkają w Kalifornii, choć każdy Amerykanin z mormonizmem kojarzy przede wszystkim stan Utah.

Drugim utrwalonym stereotypem jest zarzucone dawno temu wielożeństwo mormonów. Tymczasem ich historia to opowieść o objawieniach, aniołach, tajemniczych artefaktach, a nawet… dziesięciu plemionach Izraela. A wszystko to za sprawą jednego człowieka – Josepha Smitha.

reklama

Joseph Smith w wyniku objawienia założył Kościół mormonów, a potem startował w wyborach prezydenckich w USA. Głos anioła
Wiek XIX był w Ameryce czasem powstawania grup religijnych. Warunki życia były trudne, ze wszystkich stron świata napływali emigranci różnych wyznań. Wizje Boga, potrzeby duchowe i materialne mieszały się ze sobą. Stąd i pojawienie się religijnych przywódców, proponujących nowe spojrzenie na wiarę. Niektórzy z nich odrzucali wiekową tradycję Kościoła, odwołując się do pierwotnych form chrześcijaństwa. Tak właśnie zrobili mormoni.

Wszystko zaczęło się w miejscowości Palmyra w stanie Nowy Jork. 15-letni Joseph Smith zastanawiał się właśnie, czy przystąpić do Kościoła metodystów, czy prezbiterian. Wątpliwości rozwiała wizja. Wśród kolumn światła ujrzał Ojca i Syna (czyli Boga Ojca i Chrystusa), którzy przekazali mu wiadomość: miał czekać na dalsze znaki i nie wstępować do żadnego ze znanych Kościołów.

Trzy lata później, 21 czerwca 1823 roku, nadeszło kolejne widzenie. Tym razem pojawił się anioł imieniem Moroni. Dawno temu, za ziemskiego życia, miał on być prorokiem i kronikarzem zasiedlającego amerykańską ziemię ludu Nefitów, jednego z zaginionych plemion Izraela. – Moroni twierdził, że cała historia ludu została spisana na złotych tablicach i zakopana w bezpiecznym miejscu.

Moroni objawił się Smithowi jeszcze kilka razy i wreszcie wskazał mu miejsce zakopania tablic. Zostały wydobyte i młodzieniec przystąpił do ich tłumaczenia. Smith wpadał w trans i dyktował kolejne wersety. Towarzyszyła mu przy tym żona Emma lub ktoś z przyjaciół. Zdążył bowiem do tego czasu zgromadzić niewielką grupę osób wierzących w jego objawienia.

Tradycyjny model mormońskiej rodziny. Siedzącego w środku mężczyznę otacza gromadka dzieci oraz… cztery żony. Wszystko to można przeczytać w biografiach Smitha, zarówno tych oficjalnych, jak i nieoficjalnych. Różnica pojawia się w interpretacji faktów. O ile bowiem mormoni utrzymują, że ich przywódca doznał prawdziwego objawienia woli bożej, o tyle krytycy uparcie twierdzą, że wszystko to zostało zmyślone.

Obie strony zgadzają się co do jednego – Joseph był człowiekiem praktycznie bez wykształcenia, jego własna żona twierdziła, że do czasu historii z tablicami nie widziała, by czytał gazetę albo książkę… Ale potrafił pociągnąć za sobą tłumy. Kiedy po dwóch latach pracy nad świętą księgą Nefitów wydał ją drukiem i oddał aniołowi złote tablice, był gotów do założenia Kościoła. Pierwsze spotkanie wyznawców nowej religii miało miejsce 6 kwietnia 1830 roku.

Nauki Smitha nawet jak na XIX-wieczne standardy mogły wydawać się dziwne. Głosił on, że Bóg ma ciało człowieka i występuje w trzech osobach. Ojciec jest stworzycielem wszystkiego, lecz wszechświat nie powstał z nicości. Bóg użył do tego istniejącej już materii, bo i on sam został stworzony przez innego Boga. Chrystus to „duchowe dziecko” Ojca, znane Izraelitom jako Jehowa. Z kolei Duch Święty ciała nie ma, lecz jest obecny wszędzie. Ludzie zaś są „duchowymi dziećmi” Boga, żyjącymi z nim w niebie, lecz przychodzącymi na ziemię w ciele niczym Chrystus. Co więcej, człowiek może zyskać moce czyniące go równym Bogu, choć zawsze będzie mu podległy.

Źródło: Wróżka nr 4/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020