Stygmaty i przekręty

Krwawiące rany na dłoniach, stopach, boku i czole są symbolem szczególnego związku z Jezusem, oznaką histeriiczy zwykłym oszustwem?

Stygmaty i przekrętyPrzed kościołem św. Atanazego na Brooklynie zamieszanie. Kilkaset osób napiera na ozdobny portyk, wierząc, że stanie się cud i w nie największej przecież nowojorskiej świątyni zmieści się tylu wiernych, co w Bazylice św. Piotra. Nie tym razem; ciężkie drzwi zatrzaskują się z głucho, odbierając zgromadzonym tłumom nadzieję. Znowu nie będzie im dane ujrzeć naznaczonego z dalekiej Chorwacji.

W rozświetlonym i wypełnionym po brzegi kościele podniosła atmosfera, powietrze trzeszczy od magii, a nastrój jest bliski religijnej ekstazy. Ci, którzy siedzą w pierwszym rzędzie, na gościa z Europy czekają prawie dobę. Miejsca zajmowali po ostatnim nabożeństwie poprzedniego wieczora, spędzając noc na adoracji Krzyża i modlitwach.

– Który to? – pyta, mrużąc oczy, babcia w kolorowej chustce.
– Ten po prawej – podpowiada sąsiadka. – Ten, który wygląda jak Bóg…

Zlatko Sudac Superstar
W swojej ojczyźnie ma status gwiazdy. Ponoć tylko on potrafi w jednym miejscu zgromadzić kilka tysięcy Chorwatów, ale bez trudu udaje mu się to też za oceanem. Na zebranych patrzy ciemnymi smutnymi oczyma, co jakiś czas odgarniając opadającą na czoło niesforną grzywkę. Ma długie ciemne włosy, starannie wymodelowane brwi i brodę.

Nawet ubiera się jak celebryta. Śnieżnobiała sutanna z daleka wygląda jak jedwabna koszula, w tym samym kolorze są spodnie z kieszeniami obitymi ćwiekami, pasek (bez ćwieków) i buty. Co go różni? Na czole ma krwawe znamię w kształcie krzyża i rany o podobnym kształcie na nadgarstkach (teraz skrywają je białe bandaże).  – To stało się nagle – wspomina Zlatko. – Spacerowaliśmy z przyjacielem po mieście podczas sztormu – opowiada.

reklama

– Nagle wszystko ucichło, a na niebie pojawiło się słońce, otoczone kolorami tęczy, świecące wyjątkowo mocno – młody kapłan zaczął się modlić.
– Poczuliśmy absolutny i nieskalany spokój. Potem okazało się, że nikt poza nami nie widział tego zjawiska – mówi.

Następnego dnia młodego księdza zaczęło piec czoło i w ciągu kilku dni – niedługo po beatyfikacji Ojca Pio – pojawił mu się na nim krwawiący znak krzyża. Rany na nadgarstkach, stopach i boku Sudaca stały się widoczne dokładnie 4 października 2000 roku, w dzień św. Franciszka z Asyżu – pierwszego stygmatyka w historii Kościoła.

Jak w lustrzeJak w lustrze
Uczucie absolutnego i nieskalanego spokoju, poprzedzające pojawienie się ran, przywoływane jest przez wielu innych stygmatyków. Ale przy ich doświadczeniach przeżycia Sudaca są niczym niespieszny spacer przy mistycznych maratonach.

– Byłem na chórze po odprawieniu mszy świętej, gdy niespodziewanie ogarnął mnie błogi spokój podobny do miłego snu – rozpoczyna opowieść Ojciec Pio. – (…) W mgnieniu oka odczułem nagle całkowite opuszczenie wraz z kompletnym oderwaniem się od wszystkiego – opisuje swoje doświadczenia z 1918 roku najbardziej znany stygmatyk XX wieku.

Chwilę później Ojciec Pio ujrzał tajemniczą postać, z której rąk, nóg i boku kapała krew. – Ten widok mnie przeraził. Tego, co czułem, nie da się opisać. Myślałem, że umrę, i umarł-bym, gdyby Pan nie interweniował i nie podtrzymał mego serca, które omalże nie rozsadziło mi piersi. Gdy zjawisko zniknęło, ja zdałem sobie sprawę, że moje ręce, stopy i bok były przebite i sączyła się z nich krew.

Podobny, ale jeszcze bardziej dramatyczny jest opis św. Franciszka. Podczas modlitewnej medytacji na Górze Alverna w grudniu 1224 roku Biedaczyna z Asyżu ujrzał eksplodujące w milionach barw niebo i wodospady gwiazd. Wewnątrz wiru oślepiającego światła, które utworzył chór anielski, objawił się mu serafin cierpiący na krzyżu. Jego rany przez płonące promienie odcisnęły się w ciele Franciszka. Przeszył go straszny ból, a gdy po kilku godzinach się ocknął, ujrzał, że stopy i nadgarstki ma przebite gwoździami, bok zaś otwarty.

Niechciani wybraniNiechciani wybrani
Kościół od początku ma problem ze stygmatykami. Niechętnie w ich sprawie zabiera głos, a gdy już to robi, to po konsultacji z lekarzami. Naznaczonych traktują w Watykanie z o wiele większą nieufnością niż świeckich czy duchownych, którzy ogłaszają objawienia. Franciszek z Asyżu drażnił kościelnych dostojników swoją skromnością i pokorą, a także nadaktywnością; wszędzie go było pełno.

Gdy zgłosił regułę nowego zakonu, papież Innocenty III z czystej przekory zamierzał odmówić jej zatwierdzenia. Ale następnej nocy Ojca Świętego nawiedził wieszczy sen. Biedaczyna z Asyżu w postaci olbrzyma przeraził go na tyle, że zrezygnował z robienia mu wbrew. Dzisiaj znaki z Nieba to za mało. Ojca Pio część duchownych długo uważała za szarlatana, który się sam okalecza.

Usta zamknęła im dopiero wizyta Jana Pawła II w Pietrelcinie, gdzie charyzmatyczny zakonnik przyjmował pielgrzymów, a potem beatyfikacja włoskiego charyzmatyka. Wanda Boniszewska, bodaj najbardziej znana polska stygmatyczka XX wieku, zalała się krwią z otwartych ran w Wielki Czwartek 1934 roku. Kilka dni później dostała od siostry przełożonej polecenie modlitwy.

Miała prosić Boga, by stygmaty… zniknęły. Gdy o Zlatko Sudacu zrobiło się głośno, szybko trafił na badania do rzymskiej kliniki Gemelli. Watykańscy lekarze wzięli pod lupę stygmaty młodego proboszcza z chorwackiej wyspy Pag i po kilku dniach wydali oświadczenie: „Rany Zlatka Sudaca nie zostały wykonane ludzką ręką”. Tyle że to dzisiaj wcale nie załatwia sprawy.

Szkiełko i oko
Z medycznego punktu widzenia stygmaty równie dobrze mogą być objawem… histerii religijnej.

– Sam mechanizm nie jest do końca zbadany – przyznaje ojciec Herbert Thurston, autor wielu artykułów poświęconych mistyce chrześcijańskiej. Jak jednak wskazuje, może to być ta sama zależność, którą stwierdzono w przypadku niektórych reakcji alergicznych wywołanych silnym wstrząsem psychicznym.

Wielebnego Sudaca badano raz, do Ojca Pio ciągnęły całe pielgrzymki medyków. Pod mikroskop i rentgen brali go Luigi Romanelli, naczelny lekarz Szpitala Miejskiego w Barletcie, profesor Giuseppe Bastianelli, lekarz papieża Benedykta XVI, i patolog dr Amico Bignami z uniwersytetu w Rzymie. W 1954 roku dr Alberto Caserta prześwietlił dłonie stygmatyka z Pietrelciny. Mimo iż rany sprawiały wrażenie głębokich (ich krawędzie były nadzwyczaj równe, nie stwierdzono też obrzęku), to kości były nienaruszone!

Profesor Giorgio Festa, który stworzył medyczną monografię ran świętego, swoje badania podsumował w następujący sposób: „Obrażenia powstałe w jakikolwiek sposób – nieważne, w jaki – powinny zgodnie z naturą rzeczy z wolna się zabliźniać bądź przejść w stadium martwicze spowodowane działaniem zarazków, czego przecież trudno było uniknąć”. Tymczasem rany u Ojca Pio… znikały równie samoistnie, jak się objawiały.

Ojciec PioPrzez rany do serca

Wprawdzie ostatniego spisu charyzmatyków dokonano przeszło 100 lat temu („La Stigmata” Antoine Imbert-Gourbeyre), ale z 321 obecnych na liście aż 280 (90 procent!) było kobietami. Dziś szacuje się, że zestawienie powinno liczyć około 350 osób, ale w dalszym ciągu prym wiedzie płeć piękna. Wiele stygmatyczek twierdziło, że zostały wybrane na „chrystusowe panny młode”.

Stygmaty zaś są dowodem mistycznego małżeństwa, jakie zawarły z Chrystusem, i symbolizują łączność umysłową, cielesną i duchową męża i żony. Poza „kobiecością” trudno wyróżnić inne cechy wspólne stygmatów. Rany mają nie tylko różne kształty i głębokość, ale też lokalizację. Chrystus był tradycyjnie przedstawiany z przebitym włócznią prawym  bokiem. Niektórzy charyzmatycy mieli jednak ranę w lewym boku, tak jak Ojciec Pio czy Myrna Nazzour, współcześnie żyjąca stygmatyczka z Syrii.

Równie dobrze mogą pojawiać się u ośmio- (Francuzka Madeleine Morice), jak i 69-latki (Krystyna Maria z Krzyża Strumbele). Zwykle występują okresowo. Tak jak u świętej Katarzyny de Ricci, u której przez 12 lat rany pojawiały się w czwartek w południe i znikały w piątek około czwartej po południu. Ale byli też tacy, którzy nosili rany przez lata.

Ojciec Pio od 1918 roku do śmierci w 1968 roku. Zakonnik zmarł dokładnie w 50. rocznicę objawienia. Okresem najbardziej sprzyjającym pojawianiu się ran był czas około Wielkiej Nocy, szczególnie Wielki Piątek (dzień ukrzyżowania Jezusa). Jak więc przy takiej różnorodności odróżnić prawdziwe stygmaty od fałszywych?

Źródło: Wróżka nr 7/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl