Seks? Ach, to ty!

Czekamy na urlop z nadzieją, że wreszcie rozniecimy na nowo żar, który wygasł nie wiadomo kiedy. Tylko jak się do tego zabrać, skoro strzała Amora, która trafiła nas przed laty, nie ma już dawnej mocy? – pytamy psychologai terapeutę Marię Rotkiel

Te wakacje do udanych nie należały. Z powodu koszmarnej pogody wróciłam wcześniej. I co zastaję? Drzwi otwarte, a ze środka dobiegają dzikie odgłosy. Zaglądam do pokoju, a tam... moja pięćdziesięcioletnia sąsiadka, która miała podlewać mi kwiatki, baraszkuje półnaga na kanapie z jakimś facetem. To był jej mąż! Ten sam od 25 lat! Zaskoczona postanowiłam spytać fachowca, czy to… normalne.

Czy po srebrnych godach seks może znów nabrać rumieńców?

Oczywiście! Na tym właśnie polega inteligencja erotyczna. To umiejętność podtrzymywania wzajemnego zainteresowania, pożądania. Zakochani prawie nie wychodzimy z sypialni, bo seksualność to między innymi forma napięcia, do którego rozładowania dążymy. Z czasem jednak seks powszednieje i staje się luksusem zarezerwowanym na specjalne okazje. A teraz jest okazja szczególna, bo wakacje dają nam czas tylko dla siebie. Dlatego jeśli chcecie podnieść temperaturę w swojej sypialni, zaplanujcie wyjazd. Nie musi być długi, wystarczy jedna noc.

Zaplanujcie? A gdzie miejsce na spontaniczność i romantyzm?!

Do pierwszych randek też się przygotowywaliśmy. Zastanawialiśmy się, w co się ubrać, gdzie pójść, co powiedzieć… Żeby móc znów cieszyć się sobą, odświeżyć wspomnienia, warto stworzyć odpowiednią atmosferę. I nie musimy wcale wracać do ukochanych miejsc z przeszłości. Czasem lepiej zastanowić się nad tym, gdzie teraz czulibyśmy się najlepiej. Bo przecież się zmieniamy.

To prawda, że poznaliśmy się 20 lat temu w Bieszczadach i było nam tam dobrze jak nigdzie na świecie, ale teraz, gdy nie chodzimy już w trampkach, namiot na leśnej polanie może nie sprzyjać odprężeniu się w pełni. Na szczęście pary z długim stażem zazwyczaj dość łatwo znajdują dobre rozwiązanie, bo żyjąc ze sobą wiele lat, trochę się do siebie upodabniają.

reklama

Mimo wszystko wakacje z tym samym od 25 lat mężem kojarzą mi się bardziej z miłym spędzeniem czasu niż z namiętnym seksem. Przypomina mi się historia pewnego pana po pięćdziesiątce, który narzekał, że żona już go nie podnieca, bo przecież „ile razy można jeść na kolację krewetki i popijać szampanem”. Widział swoją żonę codziennie w rozdeptanych kapciach i szlafroku, w nocy słyszał, jak chrapała. Marzył więc o smukłej mulatce z dużymi piersiami i spełniał małżeński obowiązek. Jednak w ostatnie wakacje żona powiedziała mu, że chce wyjechać sama. Na turnus odchudzający. I nagle stała się prawie tak atrakcyjna jak wyśniona mulatka...

Wygląda na to, że ta chrapiąca pani w rozdeptanych kapciach wie, jak rozbudzić pożądanie w swoim mężczyźnie. W związku często, niestety, rezygnujemy z własnych światów, z przyjaciół, z pracy zawodowej, zainteresowań – „wtapiamy się” w rodzinę i partnera. Pożądanie topnieje w miarę, jak stajemy się dla siebie kumplami. Zacierają się granice intymności – zaczynamy przy sobie robić siku, depilować się, chodzimy w powyciąganych dresach czy rozmawiamy o mało apetycznych dolegliwościach. Mówimy sobie wszystko, obnażamy się przed partnerem, dosłownie i w przenośni. A mężczyzna to nie przyjaciółka ani lekarz pierwszego kontaktu. Dlatego jeśli chcesz podniecić ukochanego, zadbaj przede wszystkim o swoją niezależność, odrębność, intymność. Zacznij być „intrygującą, niezależną osobą”.

Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić?

Na przykład tak, jak ta pani z twojej historii – wyjedź gdzieś sama albo wróć na hiszpański, którego przestałaś się uczyć parę lat temu. Odnów kontakty z przyjaciółmi, zacznij o siebie dbać. Zmysłowa gra, odrobina niepewności, tajemnica – której w rzeczywistości może nawet nie być, ale czasem wystarczy stworzyć jej złudzenie – i już jest inaczej, ciekawiej.

A jak sobie poradzić z rutyną w łóżku? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy na turnusie odchudzającym czy lekcjach hiszpańskiego. Ale już na przykład w sex shopie – i owszem.

W sex shopie?! Pani po czterdziestce, matka dzieciom, ze statecznym panem kupujący frywolne gadżety?

Nie musimy od razu niczego kupować. Wystarczy, że pójdziemy tam, trzymając się za ręce, dla dodania sobie odwagi. Może to zaowocować choćby rozmową o fantazjach seksualnych. Szukajmy wspólnie nowych pozycji, technik i sprawdzajmy, co się nam spodoba. Miałam kiedyś klientkę, która odkryła, że mąż ogląda filmy pornograficzne. Najpierw się oburzyła, a krótko potem stwierdziła, że ją też to podnieca. I oglądali je razem!

I... nie nabawiła się kompleksów?

No cóż, pamiętajmy, że w tych filmach pokazują przerysowany, wyidealizowany świat, w którym trudno o niesztuczne piersi i pośladki. Wszyscy są wygimnastykowani i osiągają kosmiczne orgazmy. Dlatego to nas może podniecać i podsuwać nam pomysły, ale nie oczekujmy, że wszystko wyjdzie nam tak jak na ekranie. W końcu jesteśmy różnie zbudowani, nasz facet to nie zawsze hojnie obdarzony przez naturę Adonis, a i kondycja z wiekiem się nam nie poprawia.

Nie namawiam do ryzykownych eksperymentów. Ale przecież można się kochać na stojąco, w korytarzu tuż przed wyjściem do pracy, tuż przed przyjściem gości, pieścić w samochodzie czy kinie... A czasem wystarczy zmienić tylko tempo – mocniejsze, intensywniejsze pchnięcia czy delikatniejsze, wolniejsze – aby znaleźć się na innej orbicie. Przypomnij ukochanemu, że kobiety mają łechtaczkę. Poszukajcie miejsc na ciele, których pieszczenie sprawia wam szczególną przyjemność. U kobiet to nie tylko uszy czy szyja, ale też wewnętrzna strona ud, stopy, pośladki, pachy. I nagle gospodyni domowa, oziębła żona, która kochała się tylko po misjonarsku, odkrywa, że dzieją się z nią niesamowite rzeczy.

Źródło: Wróżka nr 8/2011
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020