Klątwa golizny

Bóg był z konieczności pierwszym twórcą mody, kąpielisk i pogromcą golizny...
 
Klątwa goliznyWszystkie nasze problemy zaczęły się od golizny. Kiedy Adam i Ewa zjedli feralny owoc, odkryli, że są nadzy. Najwyraźniej wśród „wiadomości złego i dobrego” była również i taka, że człowiek nie powinien paradować bez odzienia. Prarodzice natychmiast „spletli gałązki figowe i zrobili sobie przepaski” i już goli nie byli. Ale wstyd pozostał. I kiedy przyszedł Bóg, ukryli się przed nim wśród drzew. A on od razu zorientował się, co się stało, i wygnał ich z raju. Sporządził jeszcze dla Adama i Ewy „odzienie ze skór i przyodział ich”. W ten sposób na amen została zamknięta wioska naturystów, jaką jeszcze jakiś czas temu był rajski ogród. A człowiek zaczął się wstydzić swojego ciała i je okrywać. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że Bóg stworzył nie tylko niebo, ziemię i człowieka, ale również zaprojektował pierwsze ubranie. Był więc też twórcą mody.

Córki człowiecze są piękne Świat poza rajem wcale nie był taki zły. Wprawdzie życie tu nie było łatwe (w pocie oblicza człowiek musiał zdobywać pożywienie), ale za to nie brakowało innych atrakcji. „Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały”, donosi Biblia. Potomkowie Adama i Ewy żyli więc sobie na tym łez padole i wedle przykazania „zaludniali całą ziemię”. To „zaludnianie” strasznie im się musiało spodobać, bo życie w tamtych czasach przypominało nieco telenowelę: wszyscy sypiali ze wszystkimi i gonili tylko za przyjemnościami. I choć z takich związków rodzili się, wedle biblijnych słów, mocarze i bohaterowie, to jednak Bóg się w końcu zdenerwował. Postanowił całe towarzystwo rozgonić na cztery wiatry.

reklama

40 dni deszczu za grzeszne życie40 dni deszczu za grzeszne życie
Wśród pięknoduchów był niejaki Noe, któremu – choć trzech synów spłodził – łóżkowe zabawy nie wydawały się najważniejsze. Bóg ostrzegł go przed zbliżającymi się kłopotami i nakazał zbudowanie wielkiej łodzi. Miały się w niej zmieścić wszelkiej maści zwierzęta (po parce) oraz sam Noe wraz z rodziną. Gdy nadszedł sygnał z niebios, cała menażeria wpakowała się do arki, Bóg zaś wyraził swoje mocne niezadowolenie wobec grzeszników. Przez 40 dni i nocy zsyłał z nieba wielki deszcz, który zatopił całą ziemię.

Zniknęli w odmętach mocarni młodzieńcy oraz piękne panienki. Został Noe, jego rodzina i zwierzęta. Świat zaczął więc kręcić się od nowa dzięki jednej wielkiej kąpieli, zafundowanej przez Stwórcę. Naukowcy uważają, że wszelkie życie na Ziemi wyszło z wody.

Biblia prezentuje podobny pogląd, choć nie ma tu mowy o organizmach jednokomórkowych czy teorii ewolucji. My wszyscy jak stoimy po prostu wyleźliśmy suchą stopą z wielkiej wanny, jaką był biblijny potop. Gdy deszcz w końcu przestał padać, Noe posłał na zwiady gołębicę, która zauważyła skrawek suchego lądu. Był to wierzchołek góry Ararat i tam zacumowała arka. Zaludnianie ziemi zaczęło się od początku.

Nie patrz na nagość bliźniego swegoNie patrz na nagość bliźniego swego
Powszechnie – całkiem słusznie – uznaje się potop za karę za grzechy. To jednak także symboliczne i dosłowne oczyszczenie świata. Woda zabrała wszystko, co brudne, niejako „myjąc” ludzkość. Problem w tym, że mimo radykalnych środków to czyszczenie trudno uznać za udane.

Ludzie dalej grzeszyli i łobuzowali, ile wlezie. A czytając Biblię, dowiemy się, że przyjemność wykąpania się prowadzi nie tyle do utrzymania w czystości ciała i ducha, ale do erotycznych ekscesów i poważnych kłopotów. Znów przez nagość. Grzech golizny dotknął też Noego i jego synów. Po potopie zajął się on uprawą winorośli. Z owoców produkował wino, które chętnie popijał. Zdarzyło się, że przesadził nieco i pijany, bez ubrania, zaległ w namiocie.

Zobaczyli to synowie, którzy natychmiast wzięli szatę i przykryli ojca, uważając przy tym, by nie widzieć jego nagości. Nie na darmo księga Habakuka przestrzega: „Biada temu, który poi bliźniego swego, przystawiając naczynia swego tak, aby go upoił, i napatrzył się nagością jego”. Sprawa jest jasna – nie wolno pić z ludźmi po to, by gapić się na nich, gdy po pijaku zaczną się rozbierać.

Malarze nigdy nie mieli problemów z nagością biblijnych bohaterów. Od lewej. „Potop” i „Stworzenie Adama”, Michelangelo Buonarroti, Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. Poniżej. „Wygnanie z raju”, fresk Masaccia w Kaplicy Brancaccich. U góry. „Batszeba w kąpieli”, Francesco Hayez.

Niewinna kąpiel, grzeszne myśli
Oglądanie własnego ojca gołego i „w stanie nieważkości” z pewnością nie jest przyjemne, jednak zupełnie inaczej jest z ponętnymi niewiastami. Tabu nagości, które wyraźnie widzimy w biblijnych historiach, sprawiło, że najmniejszy skrawek kobiecego ciała wywoływał u bohaterów nie-zdrową ekscytację. A nie ma lepszej okazji, by napaść swój wzrok, jak niewinna kąpiel. Tak też było w przypadku króla Dawida i Batszeby. Pewnego razu król Dawid przechadzał się po tarasie swego pałacu w Jerozolimie.

Na jednym z sąsiednich dachów zobaczył piękną, młodą kobietę, która zażywała kąpieli. Nie pozostał obojętny na jej wdzięki i w iście królewskim stylu zażądał, by doprowadzono do niego dziewczynę. Ślicznotką okazała się Batszeba, żona Uriasza Hetyty, oficera na służbie Dawida. Wszystko potoczyło się dalej tak, jak to bywa, gdy młoda żona zostaje sama w domu, a mąż jest w delegacji. Dawid uwiódł Batszebę i spędzili razem noc. Czemu uległa? Być może miała ochotę na małą przygodę, a może uznała, że królowi się nie odmawia. Tak czy owak efektem rozkosznej nocy była ciąża. Po trzech miesiącach od erotycznej przygody Batszeba wysłała do króla list informujący o całej sprawie. Dawid postanowił jakoś wykaraskać się z kłopotów.

Wezwał do siebie Uriasza, który w tym czasie brał udział w oblężeniu ammonickiej twierdzy Rabba, w gładkich słowach podziękował za wojenne zasługi i zasugerował, żeby odpoczął wreszcie u boku małżonki. Jeśli Uriasz prześpi się z żoną, będzie można od biedy uznać, że to jego dziecko – rozumował. Uriasz podziękował królowi za uznanie, zapewnił o swym wielkim oddaniu i… spędził noc na warcie pod drzwiami pałacu Dawida. Z planu przebiegłego króla nic nie wyszło. A że brzuch dziewczyny rósł coraz szybciej, nie było już czasu na subtelne gierki. Dawid odesłał Uriasza na wojnę z listem do dowódcy Joaba.

Nakazał w nim, by w ogniu bitwy żołnierze odsunęli się od Uriasza. Podwładni wypełnili swe zadanie i osamotniony wojownik zginął ugodzony strzałą wroga. Król po okresie żałoby ożenił się z wdową. Tak oto niewinna z pozoru kąpiel doprowadziła do cudzołóstwa i morderstwa. Najlepiej na tym wszystkim wyszła zaś lubiąca się pluskać dama, bo została ulubioną żoną Dawida. Na dodatek była ambitna i przez wiele lat pomagała mu w rządzeniu.

Obraz włoskiej malarki Artemisii GentileschiKąpiel w czasach biblijnych zawsze kończyła się kłopotami, tak jak w historii Zuzanny i starców (tu na obrazie włoskiej malarki Artemisii Gentileschi). Po prawej nadzy strącani w otchłań piekła, fragment „Sądu Ostatecznego” Hansa Memlinga.


Nagość wiedzie na pokuszenie
„Ujrzeli dwaj starcy Zuzannę w kąpieli… chcieli postraszyć, ale czym – nie mieli” – pisał we fraszce Jan Sztaudynger, przywołując przygodę najsłynniejszej bodaj miłośniczki pluskania się nago w wodzie. Zuzanna była oczywiście piękna i bogobojna, a przy okazji zamężna z niejakim Joakimem. Żyła w Babilonie, a wśród jej pobratymców znaleźli się także dwaj starcy. Uznawano ich za nadzwyczaj mądrych i obdarzono godnością sędziowską. Często bywali w domu Joakima i tam zwrócili uwagę na ślicznotkę.

Jeden nie wiedział o pożądaniu drugiego, ale któregoś dnia spotkali się przypadkiem w ogrodzie, gdzie spacerowała Zuzanna. Wstydząc się swej chuci, rzekli sobie, że idą do domu na obiad. Po chwili jednak obaj zawrócili z drogi i trafili z powrotem do ogrodu Joakima, by przyglądać się dziewczynie. Tu przyznali się sobie do swej pożądliwości. Razem postanowili zdybać cnotliwą panienkę. Któregoś razu Zuzanna wyszła w południe do ogrodu. Był upał, więc zapragnęła kąpieli.

Gdy służące poszły po olejki kąpielowe, z krzaków wypadli spiskowcy i zażądali cielesnych rozkoszy. W przeciwnym razie – grozili – powiemy wszystkim, że odesłałaś służące, bo przychodzi tu do ciebie młodzieniec. Zuzanna była nieugięta i sprawa oparła się o sąd. Tam dano wiarę oskarżeniom starców i skazano dziewczynę na śmierć. Wyrok pewnie by wykonano, gdyby nie Daniel, który udowodnił im obu kłamstwo, pytając, pod jakim drzewem oddawać się miała harcom młoda parka.

Jako że każdy wymienił inną nazwę, cnota została uratowana, a zbereźnicy pokarani. „Piękność sprowadziła cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym” – mówił Daniel do jednego ze starców. Rzeczywiście, i uroda dziewczyny, i chuć były przyczyną jego nieprzystojnych czynów. Ale tak naprawdę wszystko przez to, że lud Izraela nie był przyzwyczajony do zwykłej, ludzkiej golizny. Gdyby był, może skrawek powabnego ciała nie powodowałby aż takiej burzy hormonalnej nawet u wiekowych mężów.

Sąd ostatecznyTak jak go pan Bóg stworzył
Nagość kojarzona była z nieprzystojnością. Wspomniany wcześniej Dawid odprawiał pewnego razu ofiarę Panu: skakał, tańczył i modlił się odziany ledwie w przepaskę biodrową. Zobaczyła to Mikal, córka Saula i poczuła się zgorszona tymi harcami. Powiedziała mu, że „odkrywał się przed oczami służebnic swoich, jako się zwykł odkrywać jeden z szalonych”. Dawid odparł, że wszystko to czynił przed Bogiem, nie ludźmi, po czym przeklął kobietę. Do końca życia Mikal nie miała dzieci. W takich okolicznościach nietrudno stwierdzić, że zwykła kąpiel stawała się sprawą ryzykowną, bo golizna wtedy wyłaziła zewsząd.

Owszem, obmycie wodą traktowano jako rytualne oczyszczenie z grzechu i poddawali się mu zarówno królowie, jak i kapłani czy wojownicy. Woda pomagała też pozbyć się choroby – tak było w przypadku Namaana Syryjczyka, który zachorował na trąd. Za radą służącej udał się do proroka Elizeusza, który nakazał mu siedmiokrotnie zanurzyć się w wodach Jordanu. Syryjczyk kręcił nosem, bo rzeka była mulista, a gdy wszedł do niej po raz siódmy, jego skóra stała się gładka jak u noworodka.

Wojna naturystów z majtkarzami
Zwykłe moczenie się w rzece czy jeziorze dla przyjemności długo jeszcze mogło skończyć się awanturą. Wszystko przez to, że akcja „mycia ludzkości” w potopie okazała się kompletną klapą. Ludzie po „wielkiej wodzie” sprawiali sobie grzeszne przyjemności jak i wcześniej, tylko stali się o wiele bardziej skrępowani wszelkimi zakazami. Cała historia ludzkości pełna jest walki o nagość. Jeszcze w „Sądzie Ostatecznym” Hansa Memlinga tych, którzy wędrowali do nieba, okrywali anieli, a w otchłań piekielną spadali naturyści. Z nagością miał też problem papież Paweł IV, który chciał nawet zniszczyć słynne freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, uznając je za nieprzyzwoite.

W końcu stanęło na tym, że biblijnym bohaterom osłonięto intymne części ciała (część tych zasłon usunięto dopiero podczas prac konserwatorskich pod koniec XX wieku). Podjął się tego uczeń Michała Anioła, Daniele da Volterra, który dzięki temu zyskał niechlubny przydomek „majtkarza”. Nagość dopiero niedawno przestała być powodem do wstydu. Być może lepiej by było, gdyby nam tego czterdziestodniowego prysznica nie fundowano. Do przyjemności ciała podchodzilibyśmy bardziej naturalnie.


Stanisław Gieżyński
fot. shutterstock.com, Wikipedia


Źródło: Wróżka nr 8/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020