Wąż

Dla jednych symbol życia i odrodzenia, dla innych – śmierci i grzechu. Żadne ze zwierząt nie wywołuje tak skrajnych skojarzeń jak wąż.

Język symboli - wążW 1865 roku chemik Friedrich August Kekulé miał dziwny sen. Zdrzemnąwszy się przy kominku, zobaczył węża, który połykał własny ogon i – jak to opisał badacz – „szyderczo kręcił się przed jego oczami”. W starożytnym Egipcie i antycznej Grecji gada takiego nazywano Uroboros i uznawano za symbol nieskończoności i nieśmiertelności.

Alchemicy traktowali go jako oznakę powtarzającego się procesu przemiany materii. Kekulé był jednak „zwykłym” chemikiem. Wykorzystał Uroborosa do opisu pierścieniowej struktury benzenu i dzięki niemu… dochrapał się tytułu szlacheckiego. Jednak zanim wąż dał początek chemii związków aromatycznych i zacnemu rodowi von Stradonitz, był jednym z najstarszych mieszkańców masowej wyobraźni.

Wąż fascynował ludzkość od zarania. Z powodu braku kończyn, uszu i powiek wywoływał on skrajne emocje i skojarzenia. Jako że wiosną „odradzał się” po śnie zimowym (a w dodatku co jakiś czas zrzucał skórę), na Dalekim Wschodzie uznawano go za nieśmiertelnego posłańca bogów. Z kolei Izraelici uważali go za zwierzę nieczyste z uwagi na to, że swoje gniazda budował w ziemi lub wodzie. Dla Indian Ameryki Północnej zaś z racji rozdwojonego języka stanowił ucieleśnienie kłamstwa. Wszędzie tam, gdzie żyły węże, pojawiały się w mitach i obrzędach religijnych. A co kraj, to obyczaj.

reklama

Ukąszenie kobry królewskiej może zabić słonia. Mimo to w Birmie kapłanki proszą ją do tańca. Podczas pradawnego rytuału Ophiolatreia kobiety, wymachując szatami niczym matador muletą, hipnotyzują agresywne gady. Ilekroć kapłanki podejdą za blisko, węże rzucają się na nie, a taneczny kunszt Birmanek poznaje się po szatach, ociekających złotymi kroplami jadu. Punktem kulminacyjnym jest zaś pocałunek, jaki kapłanka składa na głowie otumanionej kobry. Birmański obrzęd jest rozwinięciem legendy o założeniu Imperium Khmerskiego.

Kiedy hinduski książę Preah Tong uciekał z Delhi, zobaczył tańczącą na piaszczystym brzegu pół kobietę, pół węża. Była to bogini Neang Neak. Oczarowany jej lubieżnymi ruchami, poślubił ją. W posagu młodzi dostali ląd, który wynurzył się z wody, a państwo nazwali Kambudża. Podobne mezalianse nie były wyłącznie birmańską i kambodżańską specyfiką. W Indiach należały do bon tonu, a wiele historycznych dynastii hinduskich szczyciło się posiadaniem w swoich drzewach genealogicznych Nagów, czyli wężokształtnych kuzynów Neang Neak.

We wszystkich kulturach pojawiał się wąż ze skrzydłami. Słowianie nazywali go Żmijem i uważali za łącznika między ziemią, niebem a zaświatami. W mitologii Majów stwór ten nosił imię Quetzalcoatl (Pierzasty Wąż) i łącząc pierwiastki wszystkich żywiołów (łuski – woda, skrzydła – powietrze, ciało – ziemia, ognisty oddech – ogień), był twórcą świata.

Boską czcią otaczano węże również w starożytnym Egipcie. W przeciwieństwie do Khmerów faraonom jednak nawet przez myśl nie przechodziło, żeby je poślubiać. Zamiast zakładać najmniejsze komórki społeczne z boginiami-kobrami, Wadżet i Amaunet, woleli zatrudniać je jako osobistych „goryli”. Zresztą nie tylko oni. Egipskie malowidła i rzeźby wprost roją się od dostojników i bogów, noszących na czołach amulety w kształcie kobry (z grecka nazywane ureuszami).

Z ochroniarskich talentów węży korzystali również Słowianie, którzy wierzyli, że domowym ogniskiem opiekuje się dobrotliwy demon Stopan ukryty w ciele węża. Zaufania do węży nie miała za to mitologia babilońska, która obwiniała je o kradzież ziela nieśmiertelności Gilgameszowi. Także w Biblii symbolika węża jest raczej śliską sprawą. Z jednej strony Księga Rodzaju opisuje go jako najmądrzejszą istotę stworzoną przez Boga, z drugiej to właśnie on w Raju skusił Ewę obietnicą „dorównania Bogu” i zdobycia zakazanej wiedzy. Również w Księdze Liczb występował w podwójnej roli: jako kara (jadowite węże) zesłana przez Jahwe na złorzeczących Izraelitów i jako odtrutka (miedziany wąż Nechusztan) dla tych, którzy okazali skruchę.

W antycznej Grecji i Rzymie wąż uchodził za symbol leczenia. Jako taki oplatał laskę boga medyków, Asklepiosa (rzymskiego Eskulapa), i był hodowany w tzw. świątyniach uzdrawiania. Zresztą nie tylko tam. Węże trzymano w domu jako łowców myszy, dla pań stanowiły zaś element garderoby – latem chłodziły nimi szyję.

W nas węże budzą albo odrazę, albo pragnienie posiadania butów lub torebek z ich skóry. Pragnienie zresztą z reguły niespełnione, bo węża najczęściej miewamy w kieszeni.


Władysław Górski
shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 10/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl