Doręczyciel od Anioła Gabriela

Widzieli wiele cudów i przemian. Widzieli, jak ludzie, pod wpływem wieści, które dodawały im skrzydeł, zamieniali się w dobre duchy. Listonosze – posłańcy nadziei – przed świętami mają pełne roboty nie tylko ręce, ale i serca.

Doręczyciel od Anioła GabrielaBywa, że listonosz – podopieczny Anioła Gabriela, który jest jego patronem – sam staje się aniołem, bo przywraca ludziom wiarę w to, że świat nie jest wcale taki zły. Wiary brakowało kiedyś pewnej starszej pani z Nowej Huty. Była połowa lat 90., mijał już dziesiąty rok od czasu, gdy straciła kontakt z synem. Kiedyś po prostu się spakował i wyjechał na drugi koniec świata. Po czym słuch po nim zaginął. – Czy kiedykolwiek się odezwie? – zastanawiała się matka, dzień w dzień czekając na przyjście listonoszki. – Na pewno nie ma dla mnie wiadomości z zagranicy?

A Ewa Kurnik, dziś listonoszka z 25-letnim stażem, z zawodu ekonomistka, wciąż przecząco kręciła głową. – Na pewno napisze – pocieszała staruszkę, choć w duszy było jej smutno. Mimo że zazwyczaj uśmiech nie schodzi z jej twarzy. Właśnie pogoda ducha sprawiła, że wybrała to zajęcie.

To nie był list, a jedynie kartka pocztowa. Nadeszła tuż przed Bożym Narodzeniem. Zaledwie kilka słów, że żyje, że jest zdrowy, że pozdrawia mamę... Staruszka popłakała się wtedy przy listonoszce. Ze szczęścia. A potem dziękowała jej serdecznie i gorąco. Za wiadomość, za powrót nadziei. Odtąd korespondowała już z synem na całego. Coraz częściej kartki od niego zastępowały długie listy.

reklama

Opłatek dla listonoszki

Roman Piątek, krakowski doręczyciel od ponad 20 lat, z zawodu animator kultury, został listonoszem, bo lubi rozmawiać. Bo każda nowa rozmowa z człowiekiem to dla niego cenny podarunek. I nawet jeśli nie ma dla kogoś przesyłki, to ma przynajmniej chwilę na pogadanie. Albo na wysłuchanie, choćby racji zwaśnionych małżonków.

– Mawiają, że listonosz to trochę powiernik, spowiednik i doradca – twierdzi Roman Piątek. I dodaje, że rzeczywiście jest w nim też coś z anioła, bo bywa, że musi być... anielsko cierpliwy. Wtedy, gdy po raz kolejny ktoś bierze go za intruza, innowiercę lub komornika. Albo gdy ma swoje zdanie na temat małżeńskich problemów, ale się do nich nie wtrąci. W listonoszu jest jeszcze coś z mądrego psychoterapeuty – wysłucha, czasem przytaknie, czasem się zdziwi, że ludziom tak niewiele brakuje, by znów byli szczęśliwi.

I opowiada o pani, której dzieci wyemigrowały za chlebem. W Krakowie zjawiają się rzadko, przysyłają jednak listy ze zdjęciami. Swoimi i swoich dzieci. Gdy więc listonosz puka do drzwi kobiety, oznacza to zazwyczaj jedno – radość, że rodzinny album się powiększy. – Za każdym razem, gdy przychodzą nowe listy, pani rozkłada zdjęcia na stole – opowiada Roman Piątek. – Chwilę je wspólnie pooglądamy, czasem chwilę nad nimi pomilczymy. Czasem pomyślę sobie w duchu, że chcąc nie chcąc, jestem częścią opowieści o ludziach, których znam tylko z fotografii.

Listonosz w wielu domach jest wyczekiwanym gościem. – A gościny się przecież nie odmawia – wyjaśnia Ewa Kurnik. Ludzie przyjmują ją serdecznie i ciepło nie tylko wtedy, gdy przynosi listy. Ci, którzy znają panią Ewę od lat, zapraszają ją na imieniny i chrzciny dzieci. I znów w Wigilię przełamią się z nią opłatkiem. By życzyć sobie nawzajem tylko dobrych listów. Takich, które spełniają pragnienia i prośby.
(...)

Listy do błogosławionego


Coraz rzadziej listonosze przynoszą do domów listy od rodziny i świąteczne pocztówki, coraz częściej rachunki z banków i pisma z urzędów. Jeszcze czasem ktoś komuś wyśle kartkę z wakacji albo życzenia na święta. Ale coraz częściej zastępuje ją mailem lub esemesem. I tylko listów do Świętego Mikołaja wciąż nie brakuje.

Piszą je przede wszystkim dzieci. Jak pewien Antoś, który poprosił świętego, by przyniósł mu kijki do nart, a dla dziewczynki z sąsiedniej kamienicy zdrowie, bo za często bywa w szpitalu. I jak pewna Kasia, lat 12, która w swoim liście poprosiła dobrodzieja, by sprawił, że odnajdzie się wreszcie jej tata. Ten, który kiedyś, z dnia na dzień, zostawił rodzinę. 

– Listy mają nadzwyczajną moc, nawet wtedy, gdy nie trafiają do adresata – uśmiecha się Ewa Kurnik. Tak jak nie trafiają już w Krakowie do adresata przesyłki wciąż wysyłane na ulicę Franciszkańską 3. Takie listy do dawnego domu Jana Pawła II listonosze przynoszą z wielkim szacunkiem, jakby w ich ręce wpadło coś nadzwyczaj cennego. W Kurii Metropolitarnej w Krakowie, właśnie na Franciszkańskiej 3, są one archiwizowane. Być może kiedyś powstanie z nich specjalna wystawa. Są w nich prośby o uzdrowienie albo jedynie o radość w życiu. Albo o szczyptę spokoju. Bywają też prośby bardzo konkretne – pewien kucharz poprosił Ojca Świętego o... kulinarną wenę.

Niedawno jednemu z krakowskich listonoszy przydarzyła się niecodzienna przygoda. Zatrzasnął się na drugim piętrze, w obcym mieszkaniu. Po awaryjnym wyjściu przez okno przez piorunochron, w oknie pierwszego piętra natknął się na znajomą panią. A ta, zupełnie nie zwracając uwagi na okoliczności, zapytała z uśmiechem: – Ma pan może coś dla mnie?


Sonia Jelska
fot. Bogdan Krężel
Więcej we "Wróżce" 12/2011


Listy do św. Mikołaja muszą dojść na czas! Listy do św. Mikołaja muszą dojść na czas!
Listy do św. Mikołaja muszą dojść na czas!


Z listu do Anioła Stróża:
„Mój Aniele, piszę do Ciebie, by Ci podziękować. Zawsze wierzyłam, że jesteś, że nade mną czuwasz w trudnych dla mnie chwilach. Czułam Twoją, mój Aniele, obecność nawet wtedy, gdy choroba przykuła mnie do łóżka. Tylko przez chwilę byłam rozgoryczona, zastanawiałam się, czy to wszystko ma sens? To moje cierpienie, trwanie w bólu. I samotności, bo przecież nie mam już żadnej rodziny. Wiedziałam jednak, że tak mnie nie zostawisz, że ześlesz mi pociechę. I zesłałeś! Kasia, tak, ta, która wychowała się w domu dziecka, po raz pierwszy odwiedziła mnie kilka miesięcy temu. Doskonale wiedziałeś, Aniele, że ona też cierpi przez samotność, wiedziałeś, jak i kiedy sprowadzić ją do mnie. Dzięki Tobie mogę się dziś pochwalić wspaniałą, pełną radości wnuczką. To wielki dar, Aniele. I powrót do życia. Twoja Julia”.


List mieszkanki jednego z krakowskich domów pogodnej jesieni

Źródło: Wróżka nr 12/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020