Walenty, do nogi!

Najlepszy do kochania jest pies: sam wlezie do łóżka, a nietrudno go wykopać. Można go nawet wykastrować na koszt Urzędu Miasta.

Walenty, do nogi!W walentynki naczytacie się o romantycznej miłości odmienionej przez wszystkie przypadki, aż do obrzydliwości. Dlatego powiem kilka słów prawdy, dla równowagi. Żebyście nie odleciały za daleko w kosmos – w marzenia o miłości idealnej. Bo pożycie z mężczyzną to nie harlequin.

Najbardziej uduchowione uczucie zawsze snuje się na kanwie ciała, gorącej krwi oraz libido. Facet zaś nastrojony jedynie na bzy oraz obłoki jest li i jedynie impotentem albo kryptogejem. Bardzo kiepski to kawaler, jeszcze gorszy mąż. Natomiast jeśli chodzi o podejście do mężczyzn, to kobieta jest najszczęśliwsza, gdy traktuje ich behawioralne. Jak psy.

Moja filozofia to skutek obserwacji, za które wzięłam się przed laty, po pewnym zajściu w „Ścieku”, osławionej nocnej knajpie Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Byłam wtedy młoda młodością pierwszą, białym kwieciem – nie wiedziałam, że panowie w miłości kierują się innymi racjami niż panie. Ale zrozumiałam to, gdy nad ranem padłam ofiarą adoracji znanego reżysera. „Nnno… ch-chodźmy do mnie…” – wycharczał znienacka, chwiejąc się na stołku. „Co c-ci to szkodzi, k-k-kot-teczk-ku…, cz-czego mi żałujesz… Nogi tylko r-rozłożysz…”.

reklama

Oferta była marna, ale szczera. W mgnieniu oka pojęłam, że mężczyźni MUSZĄ kłamać kobietom; prawda nie opłaca się nikomu. Gdyż, gdy kobiety tracą złudzenia przedwcześnie, to faceci nie dostają nawet szansy, żeby je zawieść czynnie, już w łóżku. Ponura ta konkluzja musiała się odzwierciedlić na mej twarzy, ponieważ pan popadł w rozpacz. „N-no, c-co ci sz-szkodzi: ch-chodź do mnie, przecież nawet nie poczujesz!”. Oceniłam, że Pejto, starogrecka bogini miłosnej namowy, ma chyba Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego. I odparłam mu, również szczerze, tekstem Maryny do juhasów, którzy ją zapraszali na spacer do lasu, zarzekając się, że nie idą dupczyć: „To po co mam iść?!”.

Odtąd wiem, że faceci to inny gatunek zwierząt niż kobiety. Kobiety nie są zdolne upatrywać w seksie tejże atrakcji, iż przy zerowym wysiłku już jest po wszystkim – a ściślej, po… niczym! Ale jaki to właściwie gatunek zwierzęcia ci mężczyźni, odkryłam ileś lat później. Gdy się zakochałam. Od pierwszego wejrzenia. W zdjęciu psa do adopcji. Wymagał leczenia. Ważył 65 kilogramów. Był mieszańcem ras niebezpiecznych; ostry: już ukąsił kandydata na właściciela. A ja nigdy dotąd nie miałam psa. Jednak wiedziałam, że coś mnie ominie, jeżeli nie będziemy razem.

Kundel na mój widok za siatką w schronisku odtańczył kazaczoka, a wyprowadzony z boksu, łasił się. Uznano zatem, że sam mnie wybrał. I tak oto, po tygodniu mieszkaliśmy razem. Spaliśmy w jednym łóżku, jedliśmy z jednego talerza. Mogłam go przywołać do siebie myślą, z drugiego pokoju. Lecz sens tej głębokiej więzi zrozumiałam dopiero po cudownym erotycznym śnie.

Całowałam się w tym śnie, w pozycji horyzontalnej, z zamkniętymi oczami, z jakimś barczystym brunetem: pomalutku i tak namiętnie, że usta spływały nam miodem i wanilią, a dłonie same wplatały w kędziorki na jego piersi. Lecz w decydującym momencie zapragnęłam popatrzeć mu w oczy. No i otwarłam ślepka, niestety, zarazem przechodząc do jawy. A na jawie leżałam z włochatym czarnym psem w objęciach, nos w nos – i on, koniuszkiem wielgachnego ozora, chlap-chlap, delikatnie mył mi usta oraz szyję!

Na zdjęciu w gazecie rozpoznałam, zdaje się, swą miłość z innego wcielenia. Po roku zmogła go choroba – zostałam sama. Ale już ze świadomością, że miłość mężczyzny w ludzkiej skórze jest pokraczna, a najdoskonalsza, gdy facet żyje w psim wcieleniu. Dostrzegłam i to, że niektórzy faceci uwięźli pomiędzy wcieleniami i na przykład urywają się pani, aby stadem ganiać za byle suką albo walczyć o nią z pianą na pysku, jakby była ze schabu.

Pies potrafi dostarczyć kobiecie mnóstwa wzruszeń, zapewniając jej zarazem błogą stabilizację emocjonalną, przy minimalnych nakładach. Bo który facet będzie wiernie kochał za pięć złotych dziennego utrzymania oraz pięć spacerów?! Który będzie latami chodził za kobietą, ocierając się o jej boskie łydki i oświadczając się o każdej godzinie?! Takiego durnia jeszcze nie spotkałam! (I dobrze, ponieważ na dłuższą metę byłoby to nie do wytrzymania). Ponadto pies – w przeciwieństwie do mężczyzny – wie, czego chce. A gdy to dostanie, rozpływa się z wdzięczności.

W innym zaś przypadku radzi sobie sam, bez cichych dni i pretensji, bez romansów z młodymi sekretarkami. Jeżeli więc pies ma ochotę na mizianie po brzuszku, to tak się nadstawi, iż nie ma wątpliwości, czego się domaga. I nigdy nie jest niezadowolony! – bo jeżeli pani go nie usatysfakcjonuje, to z marszu przechodzi na samoobsługę: sam sobie wylizuje niedopieszczone fragmenty.

Walenty, do nogi!Natomiast facet to istota skomplikowana. Niby też ma język, lecz nie potrafi go używać. Już nie mówiąc o tym, iż nie informuje wprost, o co mu chodzi – i że może minąć 30 lat, zanim kobieta odkryje, że on nadstawia kudłaty brzuszek wtedy, gdy chce, żeby go pociumciać piętro niżej. Pies ma jeszcze wiele innych walorów. Na przykład, można go bez ceregieli wykopać z łóżka, gdy zanadto się panoszy – a jak za bardzo gania za obcymi kobietami, to można go wykastrować.

Nie pije wódki, a chociaż zdarza mu się pogryźć buty lub obsikać firankę, nie jest to aż tak kłopotliwe, jak facet, który opowiada wulgarne dowcipy albo wchodzi w spory polityczne z teściem. Pies nie zostawia śladów od pasty do zębów na lustrze w łazience – a chociaż czasem też mu śmierdzi z pyska, to goląc się, nie odwrzaskuje ci z wściekłością, że też ma cię w dupie.

Psa karmi się raz dziennie. I, jeżeli karma jest prawidłowo zbilansowana, to można mu serwować wciąż to samo. A jak zareagowałby facet na tę samą chińską zupkę z krabów dzień po dniu?! – lepiej nie opisywać. Dalej, właściciel psa ma obowiązek go kontrolować; ponosi za niego pełną odpowiedzialność. Dla dobra zwierzaka musi mu więc założyć obrożę, prowadzać na smyczy i go ułożyć.

Wdrożyć do posłuszeństwa. Wytresować. Tresowanie mężczyzn idzie zdecydowanie opornie. Formalnie są inteligentniejsi, ale – w większości – mimo lat nauki nadal, raz na jakiś czas, muszą się wytarzać w ścieku i nie potrafią nauczyć się aportować bażantów ani innych luk-susów. W dodatku faceci prędzej zapominają to, czego się nauczyli, niż przyswajają nowe komendy, co wie każda, która usiłowała nauczyć chłopa, żeby zamykał klapę od sedesu.

W kwestii obroży oraz czipowania zauważę, że przydałoby się. Oj, przydałoby się, aby mężczyźni, przynajmniej żonaci, nosili obroże z adresem i nazwiskiem właścicielki, ponieważ obrączki nie wystarczają, aby ograniczyć im swobodę ruchów. I przypomnę, że tak właśnie było w Rzymie, gdzie niewolnicy chadzali w obrożach: trudno było z taką biżuterią dać nogę w nieznane.

Dzisiaj zapewne podwyższyłoby to znacząco odsetek ściągalnych alimentów. To samo z pchłami i wścieklizną: każdy facet, zwłaszcza w krytycznym wieku, powinien być regularnie odrobaczany zewnątrz i wewnątrz, tudzież szczepiony, żeby mu nie odbijało. Niestety, obowiązek w tej kwestii dotyczy tylko psów, a w konsekwencji całe rzesze mężczyzn od świtu do zmroku latają bez sensu – i dotkliwie gryzą.

Zastanów się więc dobrze w Dniu Zakochanych, czy obecność ludzkiego mężczyzny w twoim życiu jest nieodzowna. Bo schroniska są pełne prawdziwie bezinteresownie kochających istot. A wśród nich może czeka ten najmilszy twój facet; dzisiaj bezdomny, ale wciąż gotów jutro powtórzyć z tobą wasze wczoraj. Facet nastrojony jedynie na bzy oraz obłoki jest li i jedynie impotentem albo kryptogejem. Kiepski to kawaler, jeszcze gorszy mąż.


Iwona L. Konieczna

Źródło: Wróżka nr 2/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube