Dorota Wellman - Ryba płynąca pod prąd

Spośród telewizyjnych gwiazd wyróżnia się temperamentem i tym, że daleko jej do figury modelki. Nikogo nie udaje. Nie gra damy ani szczupłej piękności. Nie ustawia się do kamery lepszym profilem. Bo nie wygląd jest jej zdaniem najważniejszy, lecz – jak mówi w wywiadach – piękno wewnętrzne.

Dorota Wellman - Ryba płynąca pod prądSłynie z poczucia humoru. Od 2006 roku jest członkinią Partii Dobrego Humoru. Wie, że jest tęga, przecież ogląda siebie na ekranie. Nie szkodzi. Wiele lat temu uznała, że lepiej być grubą matką niż bezdzietną kobietą. Po pięciu latach małżeństwa, życia z dnia na dzień, bez planów, poddała się kuracji hormonalnej. To dzięki niej urodziła syna. Może dlatego „macierzyństwo było dla mnie większym cudem niż dla innych kobiet”.

Mały Kuba dziś jest już Jakubem, skończył 18 lat i uczy się w klasie maturalnej. Czy pójdzie w ślady mamy, czy jak ojciec – Krzysztof Wellman – zostanie fotografem, czas pokaże. Choć Dorota Wellman jest teraz gwiazdą programu „Dzień Dobry TVN” i osobą medialną, nie ukrywa, że to nie telewizja, lecz dom jest dla niej najważniejszy.

Jak większość kobiet pracuje na dwóch etatach (w pracy i w domu), ale daje sobie radę, bo jest świetną organizatorką. Bardzo starannie planuje każdy dzień, bo obiad musi być zawsze domowy, a program telewizyjny dobrze przygotowany. I najważniejsze, musi mieć zawsze czas dla syna. Jej najbliższym przyjacielem jest kalendarz. Zamyka w nim swój czas – to spotkania, adresy, lista zakupów, ważne notatki.

O czym marzy? Tego nie zdradza, mówi tylko, że marzenia ma jak dziecko. Kosmiczne. Przyjemności? Lubi kuchnię włoską za jej prostotę i wyrazisty smak. „Życie to jedzenie. Trzeba jeść, żeby żyć, smakować, poznawać, eksperymentować” – jak powiedziała w jednym z wywiadów. I widać, że tej pasji oddaje się bez wyrzutów sumienia. Choć każdą próbę odchudzania odnotowują wszystkie tabloidy, to o rezultatach nie napisał już nikt. Ceni sobie spotkania z przyjaciółmi przy dobrym winie. To jedyny alkohol, jaki uznaje. Co piątek, jeśli nie pracuje, chodzi rano do kina. Zdarza się, że w wielkiej sali jest sama.

reklama

Nie jest typem kokietki. W jej horoskopie Wenus, planeta kobiecości i miłości, przebywa w męskim znaku Barana, tworząc kwadratury z hamującym Saturnem i dającym pewność siebie Jowiszem. To zaś mówi, że Wellman jest odważna i energiczna, przez mężczyzn traktowana bardziej jako kumpel niż obiekt adoracji. Lubi dominować, więc niejednokrotnie przyciąga do siebie pantoflarzy, na co wskazuje Mars w znaku Raka.

Dorota Wellman nie ukrywa, że bardzo lubi mężczyzn. O seksie też mówi bez pruderii. „Bardzo sobie chwalę tę sferę życia, nie znoszę ludzi, którzy udają, że seks nie istnieje”, zdradza w wywiadzie. Mężczyźni w ogóle ją fascynują. Zwłaszcza inteligentni, z pasją. Ale zastrzega, że nie pójdzie do łóżka z kimś, kogo nie kocha, a kocha męża. Dla mężczyzn jest świetnym kumplem. Ma nawet przyjaciela, z którym zna się już ponad 30 lat. Jest w jej życiu dłużej niż mąż, jednak o żadnym łóżku nigdy nie było mowy.

Choć Dorota Wellman nie lubiła się fotografować, ponad 20 lat temu umówiła się na spacer z pewnym fotografem. Poznała go na planie filmowym, gdzie pracowała jako drugi reżyser. Krzysztof Wellman był duszą towarzystwa. Starała się o niego wtedy również inna pani. Dorota wygrała z nią na wycieczce w górach. Tamta włożyła nowe buty i odpadła po drodze.

Największy wpływ na Dorotę Wellman ma potężnie działający Pluton, tworzący w jej horoskopie konfiguracje zarówno ze Słońcem (opozycja) i Księżycem (koniunkcja), jak i wojennym Marsem (sekstyl). Dziennikarka żyje więc intensywnie, potrzebuje mocnych przeżyć, nie znosi powierzchowności, lubi dominować, trochę porządzić, bywa uparta i kontrolująca. Jeżeli na czymś naprawdę jej zależy, stanie na głowie, by to osiągnąć.

Krzysztof Wellman był wtedy w trakcie rozwodu i nie miał ochoty na nowy związek. „Ale ja jestem uparta”, podkreśla Dorota. U Wellmanów nie ma cichych dni, ciągle się coś gotuje. „Nieustannie toczymy walkę o dominację”, zdradza Wellman. Z wygraną bywa różnie. Już jej się wydaje, że zdobyła przewagę, lecz za chwilę okazuje się, że to tylko pozory. Rola domowego przywódcy co kilka dni przechodzi w inne ręce. Czy jednak można ją sobie wyobrazić z mężem pantoflarzem? „Muszę czuć w mężczyźnie opozycję do mojej wariacji”, powtarza w wywiadach. Mężczyzna jej życia musi być prawdziwym partnerem. Koniecznie męski, nawet despotyczny. Do tego odważny i stanowczy. Nie znosi zakulisowych gierek i intryg. Jednak nie boi się otwartej walki. I w domu, i w pracy.

Wenus w Baranie sprawia, że dziennikarka jest mocno skoncentrowana na sobie i wydaje się, że jest wulkanem energii. Księżyc w znaku Panny podkreśla jej krytyczną naturę, ma wiele do zarzucenia zarówno sobie, jak i innym. Bywa przez to nieznośna, a zarazem szalenie dokładna i zawsze porządnie przygotowana.

W telewizji nie stara się imponować wyglądem ani ciuchami, skupia się na dobrym przygotowaniu do programu i robieniu rzeczy, na które nikt wcześniej nie wpadł. Albo się nie odważył. Ciągle wyznacza sobie nowe cele. Musi mieć zadania, a gdy ich przed sobą nie ma, czuje się od razu chora. Nie znosi ustępować, nawet w telewizji, gdzie, jak mówi, na każdym kroku odczuwa się brak życzliwości. Parę lat temu opiekowała się merytorycznie porannym programem „Pytanie na śniadanie”. Po tym doświadczeniu przekonała się, że może być szefem. Może, ale nie musi. I dobrze, bo tak naprawdę ma duszę wolnego strzelca i nie znosi ograniczeń. Ani w telewizji, ani w domu. Lubi zaskakiwać męża. Na przykład, nie pytając go o zdanie, zafundowała mu kurs tanga.

Merkury w Wodniku w opozycji do Urana sprawia, że jest radykalna, bardzo zasadnicza, pełna inwencji i szokujących pomysłów. Stara się być tolerancyjna i wyrozumiała, ale jak coś jej się nie spodoba, nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. Ten układ planet wskazuje też na skrajną ekscentryczność w myśleniu i wypowiadaniu się. Wellman umie błyskawicznie wyrażać swoje opinie, lecz także powiedzieć za dużo i za szybko.

W telewizji ma opinię wulkanu, również dlatego, że potrafi wybuchnąć. Czasem zdarza jej się palnąć coś nieodpowiedniego. Kiedyś zapowiedziała występ prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „Głos zabierze prezydent Lech Wałęsa”. I to gdy, delikatnie mówiąc, obaj panowie niezbyt się lubili. Po uroczystości podeszła do Lecha Kaczyńskiego i przepraszała go na… kolanach. Ma odwagę płynąć pod prąd, zawsze miała. Nie tkwi w żadnych układach, nie lansuje się, nie chodzi po bankietach. Łaszenie się, proszenie uważa za skandaliczne. Jak sobie radzi? Składa projekty nowych programów i czeka. Dużo projektów, bo stale ma jakieś pomysły. Jak nie to, to uda się coś innego. Zapewnia, że nie przeraża jej myśl, że telewizja może się kiedyś dla niej skończyć.

Źródło: Wróżka nr 3/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube