Falstart

To mógł być naprawdę udany dzień. I był, niemal do zachodu słońca – przekonywała koleżanki Filipa. – Obudziłam się wyspana jak nigdy.
 
Falstart– Bo wreszcie miałaś całe łóżko dla siebie – przypomniała jej Prima. Filipa wzruszyła ramionami, wracając do relacji: – Wypiłam wodę z cytryną, wzięłam prysznic i zabrałam się do ćwiczeń.
Szóstka Weidera nie sprawiała jej dziś trudności. Może dlatego, że nikt nie obrzucał pępka Filipy krytycznym wzrokiem. Grzesiek wyjechał w delegacji…
– Kto by tam myślał o Grześku – prychnęła, rozciągając mięśnie. Kiedyś nie dostałaby dłońmi do podłogi, a teraz? Jeszcze tydzień i będzie mogła ssać duże palce u obu stóp. Naraz! Życie niesie ze sobą tyle możliwości! Wystarczy troszkę się wysilić. Napiąć to i rozciągnąć owo.
– Pora na relaks – zdecydowała. Bez pośpiechu zjadła duże śniadanie. Powoli sączyła latte, przeglądając kolorowe czasopisma. Potem przymierzyła nowe dżinsy. Leżały super, choć w sklepie…
– Dieta „jedz wszystko” wreszcie działa – orzekła Filipa, wkładając bordowy sweter. Narzuciwszy modny płaszczyk, pomaszerowała na marcową Manifę.

Trafiła idealnie, pochód właśnie ruszył. Filipa podłączyła się do studentek niosących ogromny transparent. Potraktowały ją jak rówieśniczkę, zwracając się per ty. Jedna z blondyn zapytała nawet, co studiuje.
– Czyż istnieje lepszy eliksir młodości! – cieszyła się Filipa, skandując ze wszystkimi odważne (w tej części Europy) hasła. Nagle z bocznej uliczki wyskoczyło kilku dresików, obrzucając manifestację gradem przekleństw i starych jaj. Filipie udało się zrobić efektowne zdjęcia.

reklama

– Będą na Facebooku – rzuciła, wzbudzając zaciekawienie Nowego.
– Nie trafili cię jajem? – dopytywała się Martyna.
Filipa pokręciła głową. – Choć, przyznam, bardzo się starali.
– Nienawiść oślepia – wtrąciła Mistrzyni. – Co zrobiłaś z resztą dnia?
– Zjadłam lekką sałatkę w Lanczowni, a potem poszłam do biblioteki.

Filipie udało się tam znaleźć „Annę Kareninę”. Tom pierwszy, na który polowała od jesieni. Przy okazji obejrzała w pobliskiej galerii secesyjne grafiki Muchy. Zdążyła na styk, nazajutrz prace miały wracać do Pragi.
– Zainspirowana portretem wiosny, nagle zapragnęłam odmiany. Zadzwoniłam do Klaudiusza.
– Najmodniejszego w całym mieście stylisty fryzur – podchwyciły Cienie.
– Niestety – przytaknęła Filipa. – Dlatego nie ma wolnych miejsc aż do maja. Pytałam, czy z okazji Dnia Kobiet nie zrobiłby małego wyjątku. Wiecie, co odparł? „Kochana, trzeba było myśleć o Dniu Kobiet w Trzech Króli. Takich rzeczy nie odkłada się na potem”.

– Jakbym słyszała swoją krawcową – mruknęła Iga. – Żeby uszyć coś na lato, muszę się zapisywać przed Wielkanocą. Bo latem to ona jest zajęta kreacjami na sylwestra.
– Prawie jak Lagerfeld – zakpiła Martyna.
– Zgadzam się z Klaudiuszem – odezwała się Prima. – Pewnych spraw nie można odkładać. Ja na przykład wakacje planuję jesienią. A strój kąpielowy…
– Święta też planujesz z wyprzedzeniem? – zainteresował się Nowy.
– No, ba. Teraz na przykład…

– …Prima rozgląda się za zniczami – dokończyła kpiarskim tonem Martyna.
– Odbierasz sobie masę radości – Nowy zwrócił się do Primy. – Niby jesteś do przodu, ale umyka ci to, co najważniejsze: cel przygotowań. To falstart.
– Zapewniam cię, planowanie bywa bardzo przyjemne – obruszyła się Prima.
– Ja wolę skupić się na tym, co tu i teraz. Smakować chwilę jak wielkanocny sernik.
– Też tak chcę – Filipa wizualizowała sobie wspólne smakowanie.
– Ale przecież…
– Szymon ma rację – ucięła Mistrzyni. – Warto się zatrzymać i cieszyć wakacjami, świątecznym dniem, chwilą…
– Nie mówiłem?
– Mam tylko jedną radę – Mistrzyni spojrzała na Nowego. – Zanim rozsmakujesz się w serniku, przypomnij sobie, kto go upiekł.


Izabela Sowa
pisarka, autorka m.in. książek: „Smak świeżych malin”, „Świat szeroko zamknięty”, „Podróż poślubna”.
Wegetarianka.
Fot. Shutterstock 


Źródło: Wróżka nr 3/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020