Jak być eko na co dzień?

Na samych korzonkach raczej nie wyżyję, przykuta do drzewa nie wysiedzę zbyt długo. Ale to żadna wymówka, bo są też mniej ekstremalne sposoby dbania o środowisko.

Jak być eko na co dzieńNie lubię spotykać się z Magdą. Jest eko-świruską. Za każdym razem, gdy chcą wyciąć jakieś drzewo, ona się do niego przykuwa. Ciuchy kupuje tylko w lumpeksach. Jak ostatnio przyszłam na spotkanie z papierowym kubkiem kawy, napadła na mnie: – Wiesz, że naczyń jednorazowych wyrzuca się w Ameryce 2 miliony ton rocznie?! A jedna osoba, używająca dziennie trzech plastikowych kubków, przez rok usypie ich całą górę? A ty – proszę!

Nowa torba – spojrzała krytycznie na mój kuferek w kolorze karmelowym. – Czego brakowało starej? I kawa w naczyniu, które podczas rozkładu wydzieli metan. Tysiąc razy ci mówiłam, że jest bardziej szkodliwy od dwutlenku węgla.

Wiem. Kupiłam w pośpiechu, zapomniałam wziąć z domu porcelanowy kubek. Magda nigdzie się bez niego nie rusza. Czy ona nie przesadza? To już żadnej nowej rzeczy nie mogę kupić? – Kate Moss nosi sukienki zrobione ze zużytych siatek na owady. A Natalie Portman od dwóch lat nie kupiła butów. Te na gale pożycza – wysyczała. Na litość boską.

Przecież ja nie chodzę na gale, tylko biegam po mieście. Mam sobie wypożyczać balerinki? W byciu eko też musi być jakaś granica. Udowodnię Magdzie, że nie trzeba od razu mieszkać na dębie, żeby go ochronić. Będę starała się żyć jak najbardziej eko. Uwaga, świecie, przybywam ci na ratunek! Szlakiem żółtych kartek...

reklama


Przed kąpielą nastaw budzik


Ileż to razy myłam zęby, a woda leciała z kranu? Marnowałam tak dziewięć litrów na minutę. I musiałam za to płacić! Wieczorem powiesiłam na lustrze żółtą, samoprzylepną kartkę: „W Afryce jest susza”. I aż się rano wzdrygnęłam. Zanim weszłam pod prysznic, nastawiłam budzik do gotowania jajek – na cztery minuty. Podobno to dopuszczalny czas mycia. Gdyby się pluskać około 10 minut, to tak jakby wziąć kąpiel. Niestety, zdążyłam się umyć tylko do kolan. Na szczęście, licząc od głowy, nie od stóp. Trudno – Miss Eko może mieć brudne łydki. Jutro bardziej się sprężę.

W kuchni też przykleiłam żółtą kartkę. Nad czajnikiem elektrycznym. Zamiast nalać do pełna i pozwolić, by litr bulgotał na jedną kawę, nastawiłam wodę w małym garnuszku, na gazie. Gaz jest tańszy. Poszłam się malować, i... o mało nie spaliłam garnuszka! Wody zostało tyle, co do naparstka. Trudno, zrobiłam sobie ekologiczne espresso. Kawa to kolejny punkt ekologicznego programu. Przede wszystkim sprawdziłam na opakowaniu, czy jest uprawiana zgodnie z zasadą fair trade. Tylko taka pozbawiona jest chemii. I lepiej smakuje ze świadomością, że przy jej zbiorze każdy dostał godziwą zapłatę.

Zanim wyszłam z domu, odłączyłam z prądu urządzenia elektryczne, które zawsze były na stand baju. Toster, ładowarkę do telefonu, sprzęt DVD, laptop i suszarkę. Pożerały kilka procent prądu. Przy okazji: zrobiłam porządek i wyszukałam wszystkie zużyte baterie. Wyniosłam je do specjalnego pojemnika na klatce schodowej. Stare leki spakowałam i zaniosłam do apteki. Niby nic, ale na wielkie dzieła składają się małe rzeczy.

Tylko nie truj!


Na drzwiach samochodu przykleiłam kolejną żółtą kartkę: „Wsiadaj na rower, leniu”. Przy okazji, jeśli trzy razy w tygodniu pojadę na nim do pracy, zaoszczędzę miesięcznie nawet 200 złotych. A jak się zdecyduję jechać autem, to spojrzę na następną kartkę: „Jazda ekologiczna”. Mam ciężką nogę, muszę mieć nakaz przed oczami. A taka jazda to minimalne zużycie paliwa, oszczędność silnika, mniej spalin.

Dwójkę wrzucamy niemal natychmiast po ruszeniu z miejsca, z trójki możemy od razu przeskoczyć na piątkę. Im wyższy bieg i niższe obroty, tym ekonomiczniej. Trzeba unikać niepotrzebnego hamowania lub przyspieszania, a jak się zatrzymujemy na dłużej niż 30 sekund – wyłączyć silnik. A rower? Chyba jednak nie dla mnie. Kask spłaszczył mi fryzurę, spociłam się. Jutro pojadę autobusem. Dlaczego nie robiłam tego wcześniej? Przecież mam świetne połączenie. I może wreszcie wypatrzę jakiegoś fajnego faceta?

Kup mniej, wyrzuć mniej


Głupio mi było, gdy sobie uświadomiłam, że jeszcze nie mam ekologicznej, lnianej torby. Bo papierowe, których używałam w dobrej wierze, wcale nie są lepsze od plastikowych reklamówek rozkładających się kilkaset lat. Do ich produkcji używane są szkodliwe substancje. Najpierw nabyłam więc torbę, a później robiłam zakupy, uważniej niż zwykle. Czy na pewno mi się to przyda?

Czy ja tego zaraz nie palnę do kosza, powiększając tylko wysypisko? Podobno codziennie każdy produkuje około 2 kg śmieci. Z tego może jedynie pół kilograma trafi do recyklingu. Reszta będzie się rozkładać, wydzielając metan. Zrobiłam przegląd szafy. Rzeczy za małe i te, które mi się znudziły, oddałam kuzynce z Giżycka. A dokupię tylko jedną spódnicę i bluzkę. No i – trudno, Magda mnie pogoni – parę nowych czółenek. Droższych, żeby dłużej posłużyły.

Segreguj bez obaw


Dziś czyhałam na śmieciarzy. Zagadnęłam ich, co się dzieje z segregowanymi w pojemnikach szkłem, papierem i plastikiem? Bo słyszałam, że i tak trafiają na jedną kupę. „Te idom na rycykling” – uspokoili mnie. Ulżyło mi i zdjęłam żółtą kartkę z kosza na śmieci. Kupiłam mniejszy pojemnik na odpadki organiczne i pochwaliłam się Magdzie, że będę z panią Jadzią z parteru robiła kompost. Bo ona ma mały ogródek i sadzi w nim cukinie. Widziałam, że zrobiło to na Magdzie wrażenie, ale nie dała tego po sobie poznać. Wypaliłam więc z grubej rury: – A wiesz, że w przyszłym tygodniu będą ścinać te wielkie lipy po drugiej stronie ulicy? Kupiłam już łańcuch z ekologicznego żelaza. Przykujemy się do nich na kilka dni!

Aby przejść na zieloną stronę mocyAby przejść na zieloną stronę mocy:


* Wybierz dobrze

Najlepiej produkty w opakowaniach, które ulegają biodegradacji lub nadają się do recyklingu. Szkło można przetwarzać wielokrotnie, dlatego sięgaj po napoje w szklanych butelkach. Potem wyrzucaj je do odpowiedniego pojemnika. Jeśli tego nie zrobisz, szklane opakowanie będzie się rozkładało około 4 tysięcy lat! Zamiast plastikowego kubka użyj porcelanowego. Z tego drugiego można korzystać aż 30 tysięcy razy. Plastikowy używamy przez około pięć minut.

* Kup torbę na zakupy

Do produkcji plastikowych reklamówek używa się ropy naftowej. W czasie tego procesu do atmosfery przenikają miliony ton dwutlenku węgla. W Polsce zużywa się dziennie około 10 mln plastikowych toreb. Przydatne są średnio przez 25 minut. A później idą na śmietnik i… rozkładają się przez około 500 lat.

* Używaj bawełnianej ścierki

Dasz odetchnąć nie tylko środowisku, ale i własnej kieszeni. Rezygnując z papierowych ręczników możesz zaoszczędzić nawet 100 zł rocznie.

* Ubieraj się organicznie

Kupuj ubrania z bawełny, a nie z tworzyw sztucznych, takich jak poliester, nylon, lateks, spandeks. Len, jedwab, bawełna ulegną naturalnemu rozkładowi, tamte będą zalegały na wysypiskach przez setki lat.

* Jedz naturalnie

Wybieraj produkty jak najmniej przetworzone. Podobno, gdybyśmy w naszej diecie zamienili tylko 10 procent produktów na „eko”, byłaby to dla świata taka ulga, jakby nagle z dróg zniknęły 2 miliony samochodów.

* Oszczędzaj wodę

Sprawdź, czy nie masz cieknących kranów. Jedna kropla to zaledwie 0,2 ml. Ale wystarczy że kapie 20 razy na minutę, by w ciągu godziny uzbierało się blisko ćwierć litra. Przez miesiąc wycieknie już 172,8 l! Taka ilość kropli nie tylko drąży skały, ale i… dziury w budżecie. W przypadku ciepłej wody przez rok stracisz około 115 zł!


Tekst: Agnieszka Gruss
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 3/2012
Tagi:
Komentarzy: 2
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020