Męska niemoc

Anemia, przemęczenie, rzadziej – poważna choroba. Kłopoty z erekcją dotykają coraz młodszych mężczyzn. Co może zrobić kobieta, kiedy on nie staje na wysokości zadania?

Męska niemoc Zaczyna się filmowo. On patrzy pożądliwie, jej jak nigdy błyszczą oczy. Lądują w sypialni i w strategicznym momencie on nie staje na wysokości zadania. Całuje ją w szyje, pieści językiem, rozpaczliwie próbując ukryć brak gotowości. Ona udaje zachwyconą pieszczotami, ale widzi, że coś jest nie tak. Wypracowany przez lata program rozkoszy zawiesza się na fazie, która zwykle trwa krócej. Po kwadransie ona przestaje udawać „ochy” i ręką napotyka na brak erekcji. W sytuacji modelowej mówi: „Nie martw się, zdarza się każdemu”. A on myśli: „Każdemu, ale przecież nie mnie”.

Spirala męskiej niemocy

To jeden ze scenariuszy, który seksuologom opowiadają zaniepokojone męską niemocą kobiety. Ale jest jeszcze drugi, z podobnym początkiem, tylko z innym zakończeniem. Ona reaguje zdziwieniem, płaczem, czasem złością. I ryzykuje, że nieodwracalnie uszkodzi kruche męskie ego. Seksuolodzy są zgodni: reakcja partnerki na problemy z erekcją jest absolutnie kluczowa. W takim momencie ważne jest zrozumienie, delikatność i ostrożny dobór słów. Pogarda, kpina czy lekceważenie może doprowadzić do prawdziwej traumy i pogłębienia się problemu.

reklama

– Dla mężczyzny kłopoty z erekcją to samonakręcająca się spirala. Jeśli już mu się przytrafią, będzie o nich myślał tak intensywnie, że powtórki może być niemal pewny. Obsesja „czy mi stanie?” skazuje go wręcz na kolejną porażkę – tłumaczy Michał Pozdał, specjalista profilaktyki seksualnej ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Utrwalony przez stulecia obraz mężczyzny – mocarza, wojownika, mającego pełną władzę nad swoim ciałem – naraża panów na niedelikatność z strony partnerek. Przyzwyczajone, że najlepiej zmobilizować ich płaczem, krzykiem lub powątpiewaniem w ich umiejętności, przenoszą metody z życia codziennego do łóżka. I tak może on w chwili słabości usłyszeć, „że po nim się tego nie spodziewała”, „że kto, jak kto, ale on wyglądał na mężczyznę”, „że może powinien sprawdzić, czy nie woli mężczyzn” albo – co gorsza – „że jej poprzedni partner nigdy nie miał z tym problemów”. Po takim dictum on rzadko się podnosi i bywa, że udane współżycie z kastrującą samicą staje się niemożliwe.

Erekcja przed sądem

Dla Grażyny, 48-latki z ponaddwudziestoletnim stażem małżeńskim, mężowska niemoc była ostatecznym dowodem na zdradę. Kiedy po miesiącu rozłąki, spowodowanej jego służbowym wyjazdem, trafili do sypialni, okazało się, że chęci Piotra nie idą w parze z chęcią jego organizmu. Grażyna zastosowała wszystkie, skuteczne zwykle sztuczki, ale ciało męża pozostało niewzruszone.

– Wybuchłam. Zaczęłam krzyczeć, że on na pewno ma kochankę. Naga, w pościeli, wyciągnęłam mu wszystkie grzechy ostatnich miesięcy: nieobecność w domu, zaniedbanie, brak zainteresowania dziećmi! – opowiada Grażyna. Na koniec, nakręcona gniewem, dodała: „Nie obchodzi mnie, czy masz kochankę, czy jesteś zwykłym impotentem. To będzie problem sądu”. Ostatnim stwierdzeniem o mało nie „wykastrowała” męża. Podanie w wątpliwość jego męskości i groźba, że stanie się ona przedmiotem publicznych rozważań, tak go przeraziła, że wyprowadził się z domu.

Tracey Cox, autorka książki „Hot sex. Jak sprawić, by seks był gorący”, przestrzega kobiety, by łóżkowych problemów męża nie brały do siebie: „Jeśli twój mężczyzna nie może osiągnąć erekcji, nie traktuj tego jako oznaki swojej seksualnej nieatrakcyjności”. Niestety, większość kobiet odbiera taką – nawet jednorazową – porażkę jako ocenę własnej seksualności. I nie szczędzi krytyki partnerowi, który, jej zdaniem, realizuje się w alkowie innej.

Katarzyna, 50-letnia urzędniczka, nigdy nie zapomni pierwszej nocy, kiedy poczuli z mężem, że jego rany pooperacyjne już się zagoiły. Przez dwa miesiące tęskniła za cotygodniową dawką dobrego seksu, jaką miała zagwarantowaną przez niemal 30 lat związku. Nawet przed zabiegiem, kiedy Marek zaczął mieć trudności z wchodzeniem po schodach, nie odmawiali sobie czułości. I zawsze się udawało. Ten pierwszy raz po szpitalu był katastrofą. Po 10 minutach pieszczot piersi spytała po prostu, czy coś jest nie tak. Było. Marka nie udało się rozgrzać nawet za pomocą ust. – Powiedziałam, że pewnie za wcześnie i ugłaskałam go do snu. Przez najbliższe kilka dni nie rozmawialiśmy o seksie. Po tygodniu spróbowaliśmy znowu, ale sytuacja się powtórzyła.

Chudsza o pięć kilo, odmłodniała, przyciągająca spojrzenia wszystkich, tylko nie Marka, zaczęła go nawet podejrzewać o romans z gosposią. – Nie potrafiłam sobie przetłumaczyć, że Hania ma 30-kilogramową nadwagę i wygląda na o 10 lat starszą, choć jest ode mnie młodsza – opowiada. Dopiero po karczemnej awanturze Marek przyznał, że od operacji nie jest już taki, jak dawniej. Katarzyna pogodziła się z brakiem seksu. Przestała brać środki hormonalne, łagodzące menopauzę. Twierdzi, że pora dogonić męża. Jednak, przemilczając problem, popełnia jeden z podstawowych błędów.

Źródło: Wróżka nr 4/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020