Czas na pączki!

Zbierane prosto z drzew. Przesycone witaminami i minerałami, aż się proszą, by z nich skorzystać wiosną. Na zdrowie!

Czas na pączki!Metafizycznie podchodząc do sprawy, pąk to kokon, z którego wykluje się piękny motyl – nowy kwiat, gałązka, listek... A fizycznie, bardziej banalnie? To zawiązek pędu lub kwiatostanu, w którym zakodowany jest cały jego obraz. Ale nie tylko! Pąk to także wyprawka-becikowe dla nowej części rośliny, wszystko to, co potrzebne jest jej na starcie i co umożliwi jej przeżycie i spokojny rozwój. Dlatego też pączki są czymś w rodzaju źródła wiecznej młodości. Zawierają bezcenne substancje – wszelakie witaminy, hormony, enzymy, minerały... To, czego często nie znajdziemy w dorosłych, „nudnych” częściach rośliny.

Mądrzy ludzie, babki-znachorki, zielarze, felczerzy wiedzieli o tym od setek lat! Ba, pąki drzew były stosowane już w średniowieczu przez alchemików. Ale kiedy nadeszła epoka pary, prądu i coraz to nowszych wynalazków, o medycynie pączków zapomniano.

Dopiero w latach 50. ubiegłego wieku powrócił do niej belgijski lekarz dr Pol Henry. We współpracy z zielarzami, bioterapeutami i homeopatami przeprowadził serię badań nad pączkami i udowodnił, że działanie farmakologiczne i kosmetyczne substancji otrzymywanej z pąków może być dużo silniejsze niż tradycyjnych ekstraktów roślinnych. Dlatego wyodrębnił pączki z tradycyjnego ziołolecznictwa i nadał tej metodzie leczenia nazwę gemmoterapii. Od tej pory robi ona wielką karierę we Francji i Włoszech.

Warto najprostsze przepisy wprowadzić też do polskiej domowej apteczki. Bo medycyna pączków jest tania – pąki zbieramy najczęściej samodzielnie, w zielarniach można kupić tylko niektóre, na przykład sosnowe – i nieskomplikowana: suszymy je i przyrządzamy proste napary i nalewki. No i – oczywiście – skuteczna!

reklama

Pączkowe terapie
Najczęściej roślinne zalążki wykorzystywane są do wzmocnienia organizmu i zwiększenia jego możliwości obronnych. Dzięki napakowaniu witaminami i mikroelementami, cudownie odżywiają go na wiosnę – naturalne witaminy mają bowiem dużo lepszą wchłanialność niż te tabletkowe. Ale medycyna pączków pomaga także kobietom w okresie menopauzy – dzięki zawartości fitoestrogenów w olsze czy morwie można złagodzić uderzenia gorąca. Albo wszystkim nerwusom i pracoholikom. Bo pączki (np. topoli) koją także nerwice i nerwobóle.

Wspaniale działają również na wiosenne przesilenie oraz katary i kaszelki – łagodzą przeziębienia. No i… upiększają! Właściwie zastosowane, odprowadzają nadmiar płynów z organizmu, walczą z cellulitem, workami pod oczami i trądzikiem. Mogą być zatem cud-kuracją, szczególnie wiosenną. Ale jak w przypadku każdej terapii, trzeba ją stosować z głową!

Zasady gry
Przede wszystkim trzeba wiedzieć, co zbieramy. Dlatego największy sens ma skoncentrowanie się na pączkach najpopularniejszych gatunków – brzozy, kasztanowcach, topoli... Dzięki temu, że wszyscy umiemy je rozpoznać, unikniemy pomyłki. Bo, choć często o tym zapominamy, rośliny rosnące w naszych parkach lub lasach bywają nie tylko odrobinę toksyczne, ale wręcz trujące. Jak choćby bukszpan zwyczajny, kalina koralowa czy bylica piołun. Dlatego lepiej nie eksperymentować, tylko postawić na znane gatunki.

Na wszystkie pączki, niezależnie od gatunku, powinny też uważać kobiety w ciąży. Bo na przykład pączki młodego jałowca, które wzmacniają serce u dorosłych, mogą zaszkodzić maluchowi! A czy łączyć je z innymi lekami? Jeśli bierzemy medykamenty na poważne dolegliwości – leki nasercowe, antybiotyki, antydepresanty, poradźmy się lekarza w kwestii każdego dodatkowego leczenia. W takich przypadkach w interakcję z lekiem może wejść nawet zwykły sok grejpfrutowy, a co dopiero pełen substancji aktywnych pączek rośliny.

Tak jak i z ziołami, z pączkami można bowiem przesadzić. Nie grozi nam przedawkowanie witamin, bo w pączkach raczej nie znajdziemy ogromnych ilości witaminy A lub D, tych, których nadmiaru organizm nie pozbywa się z moczem. Ale niestrawność żołądka jak najbardziej może nam się przydarzyć. Zatem dawkujmy pączki jak zioła i jak lekarstwa – zgodnie z wszystkimi zaleceniami specjalistów od gemmoterapii.
 
Jak zbierać i magazynowaćJak zbierać i magazynować?
Po pierwsze, ważny jest okres zbiorów. Najlepiej jest robić to, gdy pąki zaczynają rosnąć, pęcznieć. Wtedy stają się lepkie, nabierają właściwego aromatu i zawierają najwięcej cennych substancji czynnych. W większości przypadków dzieje się to do końca marca, ale przez coraz mniej przewidywalną pogodę i długie zimy, równie dobrze mogą się zdarzyć lata, kiedy na łowy po pączki możemy się wybrać w kwietniu.

Jak się za to zabrać? Starannie wybierajmy miejsca, w których będziemy zbierać rośliny. Szukajmy lasów oddalonych od dróg, fabryk, wielkich ferm czy ubojni. A kiedy już znajdziemy interesującą nas roślinę, delikatnie zerwijmy pączki lub odetnijmy je sekatorem i wrzućmy do koszyka albo otwartych torebek papierowych. Foliówki odpadają, bo pąki zaparzą się w nich i wygniotą!

Po powrocie do domu oddziel trochę świeżych pąków – tylko tyle, ile zdołasz przetworzyć tego samego dnia – a resztę ususz. Najlepiej zrób to w piekarniku ustawionym na 40°C lub w elektrycznej suszarce do grzybów. Jedynie pączki pełne żywicy, na przykład sosnowe, wymagają niższej temperatury – 25°C. Możesz je też ułożyć na papierze do pieczenia tuż obok mocno rozkręconego kaloryfera.

Jak rozpoznać, że pączki są gotowe? Dobrze wysuszone będą gładkie, bez otwartych łusek, powleczone żywicą, o zielonkawej barwie po przekrojeniu. Kiedy takie się staną, daj im jeszcze odpocząć kilka godzin w temperaturze pokojowej, a potem przesyp do papierowych torebek.

Źródło: Wróżka nr 4/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl