Wyrzuć ten gniew

Człowiek jest jak ryba – psuje się od głowy. To tam zaczyna się większość chorób. Robert Stępień, specjalista od technik emocjonalnego wyzwolenia, wie, jak ostukując palcami ciało, czynić cuda.

Wyrzuć ten gniewNajbliższy przyjaciel zrobił mi świństwo. Pożyczył ode mnie samochód i oddał uszkodzony. Zderzak do wymiany, bok do klepania, ale on zapiera się, że właśnie w takim stanie pożyczył auto. Kłamie w żywe oczy, nawet mu powieka nie drgnie. Jego bezczelność mnie załamała i doprowadziła do klasycznej szewskiej pasji. Boli, i to bardzo, bo akurat po nim spodziewałam się wszystkiego, co najlepsze. Czuję się jak wulkan, który uaktywnił się po wielu latach ciszy. „Jak on mógł?”, powtarzam bez końca, a z każdym kolejnym razem jestem coraz bardziej rozżalona, rozczarowana, a przede wszystkim wściekła.

Nie mam ochoty, czasu ani pieniędzy na rozliczne sesje u psychologa. Gniew mnie spala, potrzebuję pomocy. Szybkiej i efektywnej. Ktoś mi poradził – medytuj! Próbowałam, ale medytacja działa tylko przez chwilę. Po jakimś czasie złość powraca. Najwierniejszy pies nie trzyma się tak blisko nogi właściciela jak ona mnie. Sąsiadka opowiedziała mi o psychicznej akupunkturze. A kiedy zaprotestowałam, że nie pozwolę niczego wbijać w swoje ciało, powiedziała: – Daj spokój, do tego nie używa się igieł.

Robert Stępień rzeczywiście nie miał niczego, czym mógłby mnie ukłuć. Te same efekty można uzyskać palcami. Kilka lat temu przeczytał książkę opisującą terapię, którą dziś stosuje. Zapisał się na sesję i przekonał się na sobie, jak wiele mu dała. Parę lat temu ukończył I i II stopień EFT (Emotional Freedom Techniques) i odtąd pomaga innym uwolnić się od negatywnych emocji. Teraz wskazuje mi punkty na twarzy i dłoniach, które powinnam ostukać, żeby pozbyć się złości na swojego byłego… hm… przyjaciela.

reklama

Ustalamy tekst, który mam w tym czasie powtarzać. „Pomimo że jestem rozżalona na X, to kocham i akceptuję siebie” – brzmi jak mantra. Wydaje mi się to trochę dziwne, ale cóż, spróbować nie zaszkodzi. Jedno po drugim „przerabiamy” kolejno wszystkie negatywne uczucia, jakie może żywić człowiek. A przed rundą, czyli ostukaniu 13 punktów ciała, i po rundzie mam określić siłę swoich emocji w skali od 0 do 10. Czuję, że wciąż kipię jak zupa w garnku. To nie byle złość – daję dziesiątkę! Pan Robert pociesza, że to nie tragedia, bo przynajmniej zdaję sobie sprawę z własnej wściekłości. A nie wszyscy potrafią pozwolić sobie na taki luksus. Szczególnie kobiety mają problem z wyrażaniem złości.

Bajeczka o grzecznych dziewczynkach

W naszym kręgu kulturowym wbija się dzieciom do głowy, że nie powinno się okazywać złości. Zwłaszcza nie wypada tego robić dziewczynkom. – Kiedyś trafiła do mnie kobieta – opowiada Robert Stępień – która próbowała sama pracować metodami EFT, lecz twierdziła, że to na nią nie działa. Po wielu latach zostawił ją ukochany. Opukiwała więc po kolei: smutek, żal, rozczarowanie, przygnębienie, poczucie straty, ale bez efektu. „Coś tu nie gra”, pomyślałem, „przecież zostawił ją facet!

Na jej miejscu każdy wpadłby w złość”. Zapytałem, czy opukiwała gniew, lecz twierdziła, że go nie czuje. Mimo to udało mi się ją nakłonić do pracy nad złością. Miałem rację! Poczuła, że rzeczywiście była wściekła, ale nie dopuszczała tego do siebie. Przypomniała sobie, że w dzieciństwie rodzice zmuszali ją, by tłumiła wszelkie emocje. Koniec końców podczas sesji rozładowywaliśmy złość nie tylko na jej byłego, lecz także rodziców. Na tym się jednak nie skończyło.

Dalej kobieta pracowała już sama. Efekty – jak mi opowiadała – ją zaskakiwały. Po kolejnych kilku rundkach zaczynała krzyczeć i złorzeczyć niewiernemu partnerowi. Wstydziła się tego, ale też jednocześnie czuła się dużo lepiej, jakby zdjęła z siebie ogromny ciężar. Już nie musiała być grzeczną dziewczynką. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, jakie konsekwencje miało wpojone przez rodziców duszenie złości.

Mogła w najlepszym razie pozwolić sobie na smutek, bo to dziewczynkom wypada, co oczywiście odbiło się na jej zdrowiu. Nie możemy bowiem latami bezkarnie tłumić emocji! Wcześniej czy później ujawnią się w postaci fobii albo jakiejś choroby. Przypadek tej kobiety nauczył mnie, że gdy praca nad różnymi emocjami nie daje efektów, zazwyczaj winny jest gniew.

Akupunktura bez igieł

Pięć tysięcy lat temu, w starożytnych Chinach, mnisi z taoistycznych klasztorów sporządzili mapę kanałów, którymi w naszym ciele krąży energia życiowa Qi (czyt. Ki). Medycy z Państwa Środka wierzyli, że jej stały i łagodny przepływ jest gwarancją zdrowia (rozumianego nie tylko jako stan medyczny, ale również jako jasny umysł, bogactwo i powodzenie), zaś blokada energii powoduje choroby i lęki. Tradycyjna chińska medycyna opracowała kilka różnych sposobów dbania o harmonię Qi: ziołami, dietami, masażami i akupunkturą. Zachód zafascynowała szczególnie ta ostatnia.

Źródło: Wróżka nr 4/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020