Ogród

Może być rajem na ziemi albo miejscem, gdzie zatrzymuje się czas. Dla jednych to metafora kobiecych organów płciowych, dla innych – symbol ludzkiej duszy.

Ogród - miejsce tajemnic...Kiedy Gioachino Rossini komponował operę „Armida”, myślał tylko o Isabelli Colbran, mającej śpiewać rolę tytułowej czarodziejki. Hiszpańska diwa opanowała serce i umysł kompozytora równie skutecznie, jak zaczarowany ogród Armidy pustoszył głowy chrześcijańskich rycerzy. Pełen zmysłowych rozkoszy, cudownych kwiatów i owoców, kąpiących się nimf sprawiał, że zapominali oni o bożym świecie. Rossini i scenograf spisali się doskonale, po premierze neapolitańska publiczność mówiła tylko o arii Colbran w zaczarowanym ogrodzie. Każdy chciał taki mieć.

Uprawę własnego ogródka zalecał już Wolter. Francuz nie miał jednak na myśli weekendów na działce pracowniczej, ale odsunięcie się od problemów świata i zajęcie się własnymi sprawami. Odgrodzony od świata murem, szpalerem drzew albo gęstym żywopłotem, ogród dawał ku temu sposobność. Był azylem, w którym człowiek mógł dbać o osobiste szczęście i pielęgnować „tajemny ogród swojej duszy”. Tak „działał” wydzielany przez renesansowych i barokowych architektów w przypałacowych parkach ogród intymny, do którego wstęp mieli wyłącznie właściciele.

Rola ogrodów nigdy nie ograniczała się wyłącznie do rekreacji i cieszenia oka. Ambicją większości ogrodników było odtworzenie biblijnego Edenu. Do rajskiej harmonii nawiązywały wirydarze, czyli otoczone krużgankami ogrody klasztorne. Pośrodku umieszczano – na podobieństwo Edenu – drzewo lub fontannę. Podobnie aranżowano ogrody perskie. One też służyły nie tylko wypoczynkowi, ale także odzwierciedlały wyższy, rajski ład. Dzieliły się zwykle na cztery kwarty oznaczające cztery strony świata, oddzielone od siebie strumykami, przywołującymi cztery rzeki rajskiego ogrodu. Odbiciem ładu i harmonii są też ogrody japońskie, które  z założenia są modelami świata.

reklama

Przydomowy „mikroświat” bywał więc deklaracją światopoglądu właściciela. Na przykład ogrody angielskie, czyli parki krajobrazowe, były inspirowane filozofią oświecenia, a przede wszystkim propagowanym przez Jana Jakuba Rousseau powrotem do natury, uważanej przezeń za lepszą od zepsutej cywilizacji. Ambicją stało się tworzenie nie geometrycznie uporządkowanych rabatek, lecz naśladowanie piękna dzikiej przyrody. W ogrodach krajobrazowych swoje miejsce znalazł nie tylko kult natury, ale też i inny pomysł Rousseau – dobrego dzikusa. Tak jak my w swoich ogródkach ustawiamy gipsowe krasnale i sarny, tak ówcześni bogacze zasiedlali ogrody zwierzętami i… pustelnikami. Modę zapoczątkował angielski szlachcic – Charles Hamilton. Do swojego Painshill Park zatrudnił on na siedmioletni kontrakt mężczyznę, który zobowiązany był niczym starożytny Diogenes mieszkać w jego ogrodzie w beczce, nosić zgrzebną szatę,  nie golić się ani nie obcinać włosów i paznokci.

Na wymowę ogrodu pracują rośliny. Ogrody różane poprzez kwitnące w nich kwiaty będą odwoływać się do miłości, cyprysy stworzą nastrój  zadumy, wiecznie zielone iglaki będą wyrazem zwycięstwa życia nad śmiercią. Symboliczną wymowę buduje też sposób ich rozmieszczenia. Jednym  z popularniejszych był labirynt, który oznaczał  poszukiwanie mądrości albo inicjację.

Dlatego też ogród często bywa oazą miłości. Bo czy zaprojektowany z cyrklem i linijką, czy też romantycznie dziki pozostaje łonem natury. „Pieśń nad pieśniami” nazywa Oblubienicę „ogrodem, który nawiedza Oblubieniec”. Ta metafora dała pole do popisu naśladowcom i tak poezja miłosna roi się od porównań ogrodu do kobiecego ciała, zwłaszcza twarzy i piersi. Jeszcze dalej poszedł Zygmunt Freud, zdaniem którego prowadząca do ogrodu furtka to wejście do pochwy. Ale żeby ogród  skojarzył się nam z „tymi sprawami”, nie trzeba  być psychoanalitykiem. Stare przysłowie mówi,  że wdowa bez chłopa jest jak ogród bez płota…


Zuzanna Grębecka
Getty Images/Fpm

Źródło: Wróżka nr 6/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020