Twój anioł jest obok

Każdy może mieć dostęp do świata aniołów i korzystać z ich pomocy nawet codziennie. Musi im tylko zaufać.

Opiekuńcze anioły Anny

Afirmacji i różnych sposobów przywoływania aniołów Anna Molska nauczyła się na kursie u Ewy Morawskiej. – Kontaktowanie się z aniołami nie jest trudne – mówi – chociaż nie zawsze otrzymuje się to, o co się prosi. Czasami anioł uzna, że człowiek do czegoś nie dojrzał albo że to obróci się przeciwko niemu. Wtedy zostawia czas do namysłu.

Anna z pomocą aniołów załatwiła kiedyś koleżankom… premięAnna z pomocą aniołów załatwiła kiedyś koleżankom… premię. Gdy pracowała w banku, prezes obiecał nagrody jej działowi, jeśli do końca kwartału podpiszą określoną liczbę umów o kredyty. Marzec się kończył, a im wciąż brakowało jednej umowy. Nadszedł 31, a przy ich stanowisku nikt się nie pojawiał. Koleżanki, które wiedziały o anielskich „koneksjach” Anny, koło południa przyszły prosić, by „coś zrobiła”. Anka zapaliła więc świeczkę i zaczęła prosić anioły o pomoc. Dosłownie godzinę przed zamknięciem do banku wpadł zasapany mężczyzna. Pilnie potrzebował kredytu. Nawet nie dopytywał się o warunki. I dział premię otrzymał.

Ale największym sukcesem Anki były pertraktacje z aniołami o zdrowie. – Pięć lat temu – opowiada Anna – mama z siostrą pojechały do babci. Mama zasłabła. Siostra dzwoni, że to chyba wylew, bo mama leży, nie ma z nią kontaktu. No to wskakuję w taksówkę i równocześnie wzywam pogotowie. Lekarz stwierdził wylew i zabrał mamę do szpitala. Gdy dotarłyśmy tam z siostrą po kilku godzinach, dyżurna lekarka powiedziała, że stan jest bardzo ciężki. O wszystkim miała zadecydować noc. Ale nawet jeśli mama z tego wyjdzie, to i tak „będzie jak warzywko”.

reklama

– Wróciłam do domu, zapaliłam świece, zaczęłam medytować i wzywać na pomoc anioły. One same nic załatwić nie mogą, lecz pośredniczą między człowiekiem a Bogiem, zanoszą nasze prośby do jego tronu. Błagałam, aby wstawiły się za mamą do Boga. Żeby ją ratowały. Zadzwoniłam też do pani Ewy, by mnie wsparła.

Gdy następnego dnia z samego rana Anna pobiegła do szpitala, mama była przytomna i dobrze się czuła. Zaczęła też zaraz normalnie mówić, co po wylewie jest czymś niespotykanym. Opowiedziała córkom, że kiedy otworzyła oczy, ujrzała w mroku sylwetkę kogoś bardzo, bardzo wysokiego. Ten ktoś ubrany był w czerwono-zieloną szatę przypominającą habit, a na głowie miał duży kaptur. Zniknął dopiero, gdy weszła pielęgniarka i zapaliła światło. Anna wiedziała z kursu u Ewy Morawskiej, że anioły mogą tak wyglądać. Mama wyszła ze szpitala dwa dni później, po wylewie nie został nawet ślad.

Przyjacielskie anioły Zofii

Od ponad 30 lat Zofia Gierak szyje ubrania, lecz nigdy jej to nie wystarczało. Chodziła do bioterapeutów na różne kursy rozwoju duchowego. Gdy nauczyła się kontaktować z aniołami, poczuła, że już nie musi dalej szukać. – Rozmawiam z aniołami jak z przyjaciółmi – opowiada. – Gdy jadę do pracy, gdy jestem z psem na spacerze… Wiem, że zawsze są przy mnie i że o wszystko mogę je poprosić.

Zofia otrzymała od aniołów różne dary, ale najważniejsze to cała noga i dobra pracaZofia otrzymała od aniołów różne dary, ale najważniejsze to cała noga i dobra praca. Kilka lat temu, jesienią, wracała z koleżanką z pracy w butach na wysokim obcasie. Doszły do miejsca, gdzie na drugą stronę ulicy można się było dostać podziemnym przejściem. Ledwie postawiła nogę na pierwszym stopniu, pośliznęła się na mokrych liściach. Gdy spadała, jej noga nienaturalnie wyginała się w różne strony. Zofia zaczęła prosić o ratunek anioły. Kiedy w końcu się zatrzymała, ktoś podszedł, aby ją podnieść. Ale wstała sama. Jak gdyby nigdy nic. Bez żadnego bólu, trochę tylko podrapana. Noga nawet jej nie bolała.

Ewę Morawską Zofia poznała, gdy kolega zawiózł ją na sesję bioterapii. Kiedy dowiedziała się o kursie rozmawiania z aniołami, natychmiast się zapisała. Anioły wiele odmieniły w jej życiu. Wróciła na przykład do malowania, które lubiła w dzieciństwie. Porzuciła je, bo mama sama wychowywała trójkę dzieci i Zofia musiała szybko zdobyć zawód. Nigdy nie uczyła się rysowania. Robi to tak, jak podpowiada jej serce. – Czuję się wtedy – tłumaczy – jakby anioł prowadził moją rękę. Szukam takiego koloru, jakiego w danej chwili potrzebuje moje serce.

Dzięki nieustannej bliskości aniołów wie, że wszystko jest możliwe. Kiedyś poczuła, że czas zmienić pracę. Złożyła wypowiedzenie z dnia na dzień. Nie miała na oku niczego nowego. Oczywiście zaraz rozpoczęła pertraktacje z aniołami. Prosiła o pracę, o jakiej zawsze marzyła: kreatywną, dobrze płatną, w przyjaznym otoczeniu. W poniedziałek kupiła gazetę z dodatkiem „Praca” i zaczęła szukać. Jeden z pierwszych telefonów okazał się strzałem w dziesiątkę. Ciuchy szyte na eksport, zarobki dwa razy większe, przestrzeń w pracowni, luz, kolorowy wystrój!

– Od razu poczułam, że to miejsce na mnie czekało. Z nowym szefem rozmawiałam tak, jakbyśmy się znali całe życie – opowiada. Kiedy szła na pierwsze spotkanie, za radą pani Ewy mówiła w myślach: „Anioł boskiej miłości idzie przede mną i toruje mi drogę”. I anioł naprawdę jej tę drogę utorował. – Dopóki się wahałam z odejściem z poprzedniej firmy – wspomina – i tylko marudziłam, anioły nic nie robiły. Ale kiedy podjęłam decyzję, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Zawsze tak jest: anioły nieproszone o pomoc nie działają. Dopiero kiedy widzą, że człowiek naprawdę czegoś pragnie, zabierają się ostro do dzieła.

Źródło: Wróżka nr 7/2012
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020