Kochane pieniążki

Specjaliści z rozmaitych szkół rozwoju wewnętrznego są zgodni w jednym. Problemy finansowe to objaw całkiem innych kłopotów z samym sobą, coś na kształt wierzchołka góry lodowej. Ale nie martw się, bo to też dobra wiadomość: aby podnieść swoją stopę życiową, nie będziesz musiała stawiać własnej stopy w progach nowej pracy. Musisz tylko zrobić krok we właściwą stronę, popracować nad sobą lub... sprzymierzyć się z wszechświatem.

Kochane pieniążki, przybywajcie!Ewa pochodzi z biednej rodziny. W domu nigdy się nie przelewało. Dziewczyna  nosiła niemodne ubrania po starszej siostrze, jeździła do szkoły rozklekotanym rowerem, nawet drobne na lody dostawała tylko od święta. Już jako mała dziewczynka postanowiła, że nie pójdzie w ślady rodziców. Będzie ślęczeć nad książkami, zda na studia i zdobędzie atrakcyjny zawód. Spełniła swoje marzenia, okazała się najlepszą studentką na roku, dostała stypendium. Po studiach znalazła pracę w firmie reklamowej.

Od pierwszej pensji zakręciło się jej w głowie. Nigdy w życiu nie widziała  takiej sumy! Ona pierwsza w rodzinie zarabiała duże pieniądze. Wszystko wydała na nowe ciuchy i prezenty dla bliskich. Dopiero po wielu miesiącach zorientowała się, jak bezmyślnie przepuszcza pensję.

Na dodatek chętnie pożyczała swoim znajomym spore sumy, a z oddaniem długów bywało różnie. Ewa wpadła w pułapkę, w którą wpada wielu. Nie poznała wcześniej smaku pieniędzy, więc jej podświadomość zakodowała sobie, że bogactwo to abstrakcja. W głębi serca zwyczajnie bała się pieniędzy i uważała, że nie zasługuje na nie. Parzyły ją w ręce, dlatego starała się jak najszybciej ich pozbyć. Jak się wydostać z takiej pułapki? Różne szkoły rozwoju wewnętrznego dają różne rady. Oto niektóre z nich.

reklama

Uwierz: pieniądze nie są złe
Nie tylko nastawienie rodziców czy dziadków może wpłynąć na nasz stosunek do pieniędzy. Niechęć do nich może wywołać na przykład bogaty sąsiad, który kłuł wszystkich w oczy swoim majątkiem, a słoma wystawała mu z butów i na dodatek nigdy nie pomógł nikomu biedniejszemu od siebie. Jeśli umiemy wskazać taką osobę, możemy pójść za radą Colina Tippinga, twórcy metody Radykalnego Wybaczania. W książce „Radykalna manifestacja marzeń” proponuje on, by każdej z takich osób (bo może ich być więcej) poświęcić arkusz Radykalnego Wybaczania (do ściągnięcia ze strony www.metoda-tippinga.pl). To będzie pierwszy krok do uzdrowienia relacji z własnym portfelem.

Zdaniem Tippinga, pieniądze wywołują „tyle samo, jeśli nie więcej irracjonalnych, bardzo intensywnych reakcji emocjonalnych, co rekiny i węże. Podchodzimy do nich z tym samym (choć ukrytym) lękiem. Wydaje się nam, że je kochamy, a jest akurat odwrotnie. Budzą powszechny strach”. A skoro podświadomie ich unikamy i mamy tyle związanych z nimi lęków, to nie będziemy ich przyciągać. Tymczasem pieniądze to po prostu forma energii, same z siebie nie są dobre ani złe. To my nadajemy im znaczenie, wręcz je demonizujemy.

Jak to zmienić? Przede wszystkim przestać się skupiać na pieniądzach samych w sobie. One naprawdę nie dają ani szczęścia, ani bezpieczeństwa. Szczęście mamy w sobie – albo nie. Nawet stos banknotów nie wyciągnie nikogo z depresji. A jeśli już, to najwyżej na chwilę.  

Uwierz: Zawsze wygrasz
Wie coś o tym Amerykanka Byron Katie. Wiodła ona zwyczajne życie – do momentu, gdy zaczęła pogrążać się w depresji. Dręczyły ją najróżniejsze lęki, dużo paliła, popijała i objadała się ponad miarę. Doszło do tego, że przez dwa lata prawie nie opuszczała sypialni. Sprawy zawodowe załatwiała wyłącznie przez telefon. Własne dzieci bały się jej nerwowych reakcji. Czasem trzeba sięgnąć dna, by mieć się od czego odbić. I tak stało się z Byron Katie.

Wreszcie przeżyła coś w rodzaju oświecenia. I opracowała metodę, którą nazwała Praca. To też metoda na przyciągnięcie pieniędzy – ale nie ma ona nic wspólnego z pracą na etat czy kontraktem menedżerskim. To raczej praca nad sobą. Jej podstawą jest nauka obserwowania rzeczywistości i... oduczanie się  wpływania na jej kształt. Bo zdaniem Byron Katie, „cały nasz stres wynika z tego, że kłócimy się z tym, co jest”. 

Byron sporo uwagi poświęca też pieniądzom i – szerzej – naszym przekonaniom o obfitości. Nie tylko finansowej, ale przede wszystkim uczuciowej i emocjonalnej. Według niej „bogactwo i ubóstwo są w umyśle. Można być bogatym z 10 dolarami w kieszeni albo biednym z milionami”. Bo obfitość istnieje wokół nas, tylko jej nie zauważamy. „Kim byłabyś bez myśli, że nie masz wystarczająco dużo?”, pyta przewrotnie Byron Katie. „To właśnie ta myśl wywołuje twój strach”. To nie pieniądze same w sobie, ani nawet ich brak, tylko nasze podejście  do nich jest źródłem cierpienia i stresu.

Jak to zmienić? Jeśli nie mamy pieniędzy, to widocznie teraz nie mamy ich mieć. Dlatego choć warto planować wydatki, nie przywiązujmy się do tych planów. Według Byron Katie, warto być szczodrym w dawaniu. Jeśli dajemy, to i tak do nas wraca. Ważne są jednak intencje: nie zimna kalkulacja, tylko ofiarowanie z czystym sercem. Uwierzmy w obfitość wszechświata, a siebie traktujmy zawsze jako osobę wygraną. Udało mi się kupić bluzkę za 20, a nie 120 zł, trafiłam na okazję w supermarkecie itd. Nawet jeśli coś przepłaciłam, nie powinnam się załamywać. Dzięki temu będę odtąd lepiej przyglądąć się rachunkom. Każda sytuacja ma jakiś plus i na nim się skupiam.

Źródło: Wróżka nr 7/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl