W imię Boga i kariery

Stolica Apostolska jest potężna korporacja. Oprócz duchownych zatrudnia też cywilów. A ci mają coraz więcej do powiedzenia. Może nie w Watykanie, ale na jego temat.

Tajemnice WatykanuWspółczesny Judasz wygląda jak podstarzały włoski playboy. Do niedawna był kamerdynerem Benedykta XVI. Paolo Gabriele, osobisty asystent, sekretarz i kierownik administracyjny w jednej osobie. Ma kilku zastępców. Bo kamerdyner papieża to szycha! Zawsze w nienagannym czarnym garniturze, od świtu do nocy nie odstępuje głowy Kościoła katolickiego.

Podczas pielgrzymek i audiencji odbiera dary od wiernych i rewanżuje się pamiątkowymi różańcami. Ale do jego głównych obowiązków należy wybór papieskiego ubrania, pomoc w jego włożeniu, podawanie posiłków (w tym ulubionej pomarańczowej fanty), wspólne oglądanie wiadomości w telewizji.

Niedawno wyszło na jaw, że Gabriele dorabiał po godzinach. Wynosił z papieskich apartamentów korespondencję Benedykta XVI i przekazywał ją gazetom. Dziś Paolo siedzi w więzieniu. Grozi mu 60 lat za kratkami, a papież nie mówi już o nim z czułością „Paoletto”, czyli Pawełek…

Tajemnica zawodowa
Tak zwana rodzina papieska to watykańska elita elit. Tworzą ją nie krewni i znajomi, ale najbardziej zaufani ludzie, którzy mają nieograniczony wstęp do papieskich apartamentów i razem z nim uczestniczą co rano w kameralnej mszy.

reklama

Jana Paweł II słynął z gościnności, w jego apartamencie panował ruch jak na Marszałkowskiej. Benedykt XVI dopuścił do siebie tylko najbliższych współpracowników: sekretarzy Alfreda Xuereba i Georga Gänsweina, dowódcę Gwardii Szwajcarskiej Daniela Rudolfa Anriga, szefa watykańskiej żandarmerii Domenico Gianiego oraz osobistego lekarza Patrizio Poliscę. Do tego włoskie zakonnice: Loredana, Carmela, Cristina i Rossella, które opiekują się papieskim obejściem, i jeden jedyny cywil – nasz Judasz.

Gabriele był białym krukiem w Watykanie. Kościół zatrudnia nieświeckich głównie jako służących i robotników (sprzątających, dbających o ogród). Za marne grosze. Choć zdarzają się wyjątki. W Watykanie panuje kult sekretu, dlatego wynagrodzenie służących najwyższych dostojników zdecydowanie przewyższa płace upubliczniane przez biuro prasowe. Dysproporcje tłumaczy się specjalnymi warunkami, w jakich muszą pracować. Ale tajemnicą poliszynela jest, że zależą one nie tyle od obowiązków tych osób, ale od tego, gdzie je spełniają i co mogą zobaczyć. Dlatego „zwykła” watykańska sprzątaczka zarabia 1100 euro miesięcznie, ale ta oddelegowana do utrzymywania ładu w apartamentach Benedykta XVI inkasuje podobno 3000 euro (ponad 13 tys. zł!). To cena za milczenie.

Nieświęta korporacja
Watykan jest ostatnią prawdziwą monarchią absolutną, a papież ostatnim królem, który ma władzę nieograniczoną. Prawo Kanoniczne wyraźnie stwierdza, że od jego decyzji nie ma odwołania. Również w polityce kadrowej. W 1988 r. Jan Paweł II w swojej Konstytucji Apostolskiej jasno określił, że „sprawy wymagające podejmowania decyzji mają być zarezerwowane dla wyświęconych”. A więc kardynałów, biskupów, księży i diakonów.

W efekcie w związanych z wiarą i Kościołem dykasteriach – jak w Kurii Rzymskiej nazywa się rady i urzędy – duchowni wykonują wszystkie, nawet najdrobniejsze prace. A przecież do sortowania gazet nie są potrzebne święcenia kapłańskie... W takim świecie szanse cywilnych pracowników Watykanu na objęcie któregoś z kluczowych stanowisk są marne. Kobiety w ogóle nie mają o czym marzyć. Choć nie jest to nigdzie napisane, panie mogą w dykasterii pełnić funkcje przypisane raczej do niższego szczebla.

Jeszcze 50 lat temu w Watykanie nie pracowała żadna kobieta. Pierwsze były siostry oblatki. Do 1967 r. nie wolno im było zdradzić, gdzie pracują. Dziś Stolica Apostolska zatrudnia ponad 600 pań (czyli ok. 16 proc. wszystkich zatrudnionych), a watykański dziennik „L’Osservatore Romano” uruchomił nawet dodatek „Kobiety, Kościół, świat”. W najbliższym czasie Kuria Rzymska planuje zaanagażować jeszcze ok. 400 pań. Potrzebne będą m.in. tłumaczki, księgowe, archiwistki, sekretarki, sprzątaczki, portierki, ogrodniczki, sprzedawczynie i farmaceutki.

Jakie warunki należy spełnić? Trzeba mieć poniżej 35 lat, cieszyć się dobrym zdrowiem, nie być karanym. Przed objęciem stanowiska wszyscy składają wyznanie wiary oraz przysięgę dochowania tajemnicy służbowej. Świeccy pracownicy nie mogą przyjmować prezentów, a w życiu prywatnym muszą kierować się nauczaniem Kościoła. Nikt bowiem nie dostanie w Watykanie pracy bez pozytywnej opinii proboszcza swojej parafii. W przypadku bardziej poufnych stanowisk dodatkowo jezuici przeprowadzają szczegółowy wywiad środowiskowy.

Czy to się to komuś podoba, czy nie, kościelne państwo jest potężną korporacją. Według oficjalnych danych zatrudnia ponad 4000 osób, z czego około 1200 to osoby świeckie. Najwięcej z nich pracuje w służbach porządkowo-remontowych – ok. 450, w muzeach watykańskich – ok. 350 oraz w służbie zdrowia – ponad 100. Do tego trzeba wliczyć 110 szwajcarskich gwardzistów i 130 watykańskich karabinierów. W porównaniu z zarobkami, jakie oferują swoim pracownikom instytucje Unii Europejskiej, wielkie światowe korporacje czy – po sąsiedzku – firmy w Rzymie, płace w Watykanie wydają się jałmużną.

Źródło: Wróżka nr 8/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020