Grzechy w mieście boga

Od dekady najbardziej niebezpiecznym miastem na świecie jest... Watykan. Statystyki mówią, że przypada tam najwięcej przestępstw na osobę.

Tajemnice WatykanuW styczniu Emanuela Orlandi skończyłaby 44 lata. 22 czerwca 1983 roku 15-letnia córka pracownika Domu Papieskiego, wracając z lekcji muzyki, przepadła jak kamień w wodę. Jak ustalono, niedaleko domu zatrzymało się obok niej zielone bmw. A kiedy otworzyły się drzwi, dziewczyna wyraźnie ucieszyła się na widok kierowcy i wsiadła do samochodu. Choć trudno to sobie wyobrazić, w państwie-mieście, które liczy sobie kilkanaście ulic i zaułków, od tamtej pory nikt jej nie widział.

Winni pielgrzymi?
Sprawa Orlandi, która kilka tygodni temu wróciła na pierwsze strony gazet, nie jest jedynym grzechem w najnowszej historii Watykanu. Wyniki corocznego raportu watykańskiego prokuratora Nicoli Piccardiego mówią same za siebie. W ubiegłym roku sąd świętego miasta miał pełne ręce roboty. Na wokandę trafiło 640 spraw cywilnych i 226 karnych. To imponujący wynik jak na 0,44 km kw. powierzchni i 492 mieszkańców, z których prawie połowa pracuje w miejscowych służbach bezpieczeństwa (Gwardii Szwajcarskiej, karabinierach itp.). Daje to najwyższy współczynnik przestępczości na świecie – około 1,5 przestępstwa na osobę (dla porównania: Bogota – 1 na 3 osoby).

Piccardi broni się, że to kłamstwo statystyczne. Przestępstwa w większości są „zasługą” pielgrzymów i turystów (przeszło 18 mln rocznie!). Pracujący w Watykanie duchowni (2843 osoby) i cywile (2001) mają na sumieniu 1 proc. naruszeń prawa, czyli tylko 9. W 83-letniej historii watykańskiego państwa-miasta trafiały się kradzieże, pranie brudnych pieniędzy, oszustwa, handel narkotykami i morderstwa.

reklama

Teorii, dlaczego Emanuela Orlandi padła ofiarą porwania, stale przybywa. W zależności od wersji, uprowadzili ją: „pracownicy” rzymskiego mafiosa, Enrica „Renatino” De Pedisa, siepacze z państw Układu Warszawskiego albo tureccy ekstremiści z Szarych Wilków (należał do nich Ali Agca, który 13 maja 1981 r. usiłował zastrzelić Ojca Świętego). Pierwsi chcieli wziąć odwet na watykańskich dostojnikach za miliony dolarów z handlu narkotykami. Watykański bank zamiast wyprać, przywłaszczył je sobie. Wywiad (NRD, Bułgarii, ZSRR – niepotrzebne skreślić), porywając córkę pracownika Domu Papieskiego, chciał zmusić Jana Pawła II, by przestał wspierać demokratyczną opozycję w krajach bloku wschodniego (głównie w Polsce). Tureccy nacjonaliści zaś, porywając córkę pracownika Domu Papieskiego, próbowali ponoć szantażem skłonić Watykan do wypuszczenia z więzienia ich towarzysza.

Sekrety krypty w bazylice
Na początku gwardziści i rzymska policja sprawę zlekceważyli. Przekonywali zrozpaczonych rodziców, że dziewczyna uciekła z domu. Rodzina rozpoczęła więc poszukiwania na własną rękę. Zdesperowany brat prowadzi je do dzisiaj. To po jego wystąpieniu w telewizji RAI Uno zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się męski głos: – Jeśli chcecie wyjaśnić tę sprawę, sprawdźcie, kto jest pochowany w krypcie bazyliki św. Apolinarego przy Termach. Przy okazji dowiecie się, jaką przysługę wyświadczył on kardynałowi Polettiemu.

Telefon wywołał burzę. Dzięki niemu wyszły na jaw kolejne watykańskie tajemnice. Okazało się, że wbrew prawu kanonicznemu, na terenie jednej z katolickich świątyń (bazylika należy do prałatury Opus Dei) pochowano... bossa bandy parającej się zabójstwami, handlem żywym towarem i narkotykami, Enrico „Renatino” De Pedisa. Świat dowiedział się, że ówczesny wikariusz Rzymu (czyli faktyczny zastępca Jana Pawła II), kardynał Ugo Poletti, przyjmował pieniądze za pomoc w zatuszowaniu zbrodni obciążających mafiosów i… kościelnych dostojników.

W sprawę zaangażowali się włoscy politycy, media i organizacje pozarządowe. W końcu Kościół pozwolił otworzyć sarkofag. W maju ekshumowano bossa bandy z Magliany. Znalezione w trumnie szczątki miały zostać przebadane przez biegłych i przeniesione na cmentarz komunalny. Zagadka zniknięcia Emanueli nie została jednak rozwiązana. Jej brat stanął nawet na placu św. Marka, zbierając podpisy pod apelem do Benedykta XVI, by Watykan wreszcie zabrał głos w sprawie. Podpisało się ponad 40 tys. osób, lecz papież do dziś milczy.

Tuszowaniu występków sprzyja watykańskie prawo. Kiedy trzeba skazać kieszonkowca, gwardziści przekazują go włoskiej policji. Gorzej, gdy chodzi o poważne przestępstwo. Od czasu podpisania w 1929 r. traktatów laterańskich między papieżem Piusem XI a Benito Mussolinim Watykan automatycznie przyjmował włoskie prawodawstwo i korzystał z włoskich więzień. Dlatego w ręce rzymskiej policji oddano zarówno węgierskiego geologa Lazlo Totha, który w 1972 r. w Bazylice św. Piotra zaatakował młotkiem „Pietę” Michała Anioła, jak i Alego Agcę.

Źródło: Wróżka nr 10/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020