Dostałam nowe życie

Wokalistka Grażyna Łobaszewska nie rozpamiętuje przeszłości. Z radością pielęgnuje codzienność i wierzy w swoją intuicję.

Grażyna ŁobaszewskaOglądam się w lustrze tylko, gdy myję zęby, głównie po to, żebym nie wyszła z pastą na brodzie. No i przed koncertami. Zawsze proszę, żeby nie ulepszać photoshopem moich zdjęć, bo chcę siebie poznać. Jeżeli zgadzam się na poprawki, to tylko takie, jakbym miała na twarzy dobry makijaż. Nawet szramy, które mam po wypadku samochodowym, są moje, zostałam nimi naznaczona, a w związku z tym nie chcę ich komputerowo usuwać.

Kiedyś w dowodzie osobistym, w rubryce cechy szczególne, pisałam: brak. Teraz noszę na twarzy pamięć o tym, co się wydarzyło, a w sercu zgodę na blizny, bo wraz z nimi dostałam nowe życie. I nową mądrość na to życie: ciesz się chwilą! Teraz moja dusza ma świadomość, że szczęście mogę podarować sobie sama. Dobrze jest, gdy każdego dnia możemy zrobić coś dla siebie – prócz herbaty. Nie rozpamiętuję, nie wracam do przeszłości. Mojej przyszłości jest mniej niż przeszłości, więc trzeba o nią dbać, nie zatruwać złymi myślami.

Nie udaję, że nie mam intuicji, tylko z niej korzystam. Dawniej niepotrzebnie ją w sobie zagłuszałam, a przecież dawała o sobie znać od dzieciństwa. Jako dziewczynka usłyszałam jej wyraźny szept. Byłam małym zaopatrzeniowcem rodzinki w mleko. Któregoś dnia jednak zaparłam się w drzwiach i w sobie. Była zima, więc nietrudno o wypadek. Mleka nie przyniosłam, bo tuż przed sklepem złamałam nogę. Takich zdarzeń miałam w życiu wiele. Dziś już wiem, że wszystko, co ma wzrastać, trzeba pielęgnować. To samo tyczy się naszego szóstego zmysłu, czy jak kto woli, intuicji.

reklama

Dbam o ciało, bo wierzę w starą maksymę, że w zdrowym i duch jest zdrowy. Jako kierowca – który pokonuje wiele kilometrów, by dojechać do pracy – przekonałam się na własnej skórze, że masaż ciała czyni cuda.

Przynajmniej raz w miesiącu jestem u kosmetyczki. Na co dzień się nie maluję, odpuszczam sobie nakładanie tuszu i cieni. Na większe okazje wyjmuję z torebki czerwoną szminkę.

Jestem gadżeciarą, choć kiedyś określano to mianem niepohamowanej chęci posiadania pięknych drobiazgów. Mam kilka par dobrych okularów. Do tego kapelusze. Mniejsze, większe. Kocham zapachy. Ciągle je zmieniam, bo mój nos nie lubi przyzwyczajeń.

W świecie szukam równowagi. Za niczym nie gnam. Rozumiem już, że czas trzeba rozłożyć sprawiedliwie między pracę i odpoczynek. Dlatego, jak mnie pytają, czemu nagrywam płytę dopiero po dwóch latach, mówię: przyszedł na to czas.
U mnie teraz pogodnie. Ciepła jesień.


Sonia Ross
fot. Marlena Bielińska/Serwis Sony Music Poland



Źródło: Wróżka nr 10/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020