Skorpion całuje za grosze

Jan Nowicki mówi o sobie, że jest leniem i utracjuszem. Jak typowy Skorpion. Karierę zawdzięcza więc nie tylko talentowi i ujmującemu uśmiechowi, ale też kobietom, które na jego drodze postawił los.

Jan Nowicki, typowy SkorpionMama – wspomina Jan Nowicki – powtarzała mi: „Zarabiaj mniej, ale ładnie”. Nie zawsze się to jednak udawało. Bo jego zdaniem aktor jest… prostytutką.

– Gdy byłem małym chłopcem, to w moim Kowalu zarabiałem na lody, całując różne rzeczy. Eleganccy panowie stali pod kościołem i mówili: „Jasiu, pocałuj mur”. A ja brałem dwa złote i całowałem. „Ale buta to już nie pocałujesz”. „Za 10 zł pocałuję”. Do dziś pamiętam jeden wiśniowy, piękny but z cholewami, który pocałowałem. To były początki mojego grania, bo aktorstwo to właśnie takie całowanie za grosze…

Podobno na Węgrzech wyrzucał pieniądze przez okno. Mówi, że to bajka. Jedna z wielu, które krążą na jego temat, a które w większości sam rozgłasza. Faktem natomiast jest to, że – tym razem już w Polsce – zdarzyło mu się utopić 100 tys. dolarów. Z perspektywy lat bowiem tak właśnie ocenia próbę wylansowania własnej marki odzieżowej. Dziś Jan Nowicki nie chce już ścigać się z Giorgio Armanim. Woli pisać. Do księgarń trafiła właśnie jego najnowsza, trzecia książka – „On i kobiety”, w której nie tyle opisuje swoje wzloty i upadki w dziedzinie podbojów miłosnych, co daje upust fascynacji płcią piękną.

Kobiety są dla Jana Nowickiego wszystkim. W jego życiu przewinęło się ich bez liku. A każda odcisnęła na nim jakieś piętno. Jak „apetyczna” fotograficzka, która chciała zrobić zdjęcie jego psu, a on ją wyprosił, by potem przez kilka lat obsesyjnie jej szukać. I jak matki jego dzieci: lekkoatletka Barbara Sobotta (syn Łukasz) i Irena Paszyn, dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce (córka Sajana). Były też kobiety, które nadały jego życiu kierunek i którym zawdzięcza to, kim jest. Jak choćby dyrektorka szkoły, która tonem nieznoszącym sprzeciwu oświadczyła: „Będziesz aktorem”.

reklama

Potem kobiety już regularnie wpływały na jego karierę. Z ich powodu odrzucał lub przyjmował role. Przez ostatnie 30 lat grywał w filmach Márthy Mészáros, wybitnej węgierskiej reżyserki i wieloletniej partnerki. Dziś można go zobaczyć w teatrze prowadzonym przez Małgorzatę Potocką, którą poślubił dwa lata temu.

– To sybaryta, egocentryk i kłamca – mawiała o koledze ze szkoły aktorskiej Anna Seniuk. Słowa te jednak pasują do wszystkich Skorpionów. To bowiem osoby kontrowersyjne, dla których siłą napędową jest seks. Potrafią urzec tajemniczością, roztaczają aurę autorytetu i władzy. Skorpiony bywają jednak zmienne i często same nie wiedzą, czego chcą. Tak właśnie zachowywał się Nowicki w szkole aktorskiej.

Początkowo nauka szła mu dobrze, ale gdy zaczęły się w nim „kochać dziewczyny”, poszły – jak sam mówi – konie po betonie. A że w miłości jest wierny zasadzie, by interesować się tylko tymi damami, które interesują się nim, podbijał jedno serce po drugim. Gdy z powodu złych ocen wyrzucono go ze studiów, chciał zrobić karierę w Zespole Pieśni i Tańca Śląsk. Nie przyjęto go jednak, bo nie umiał śpiewać ani tańczyć.

Jego droga powrotna do szkoły aktorskiej wiodła przez… przodek w kopalni Bytom. Zatrudnił się tam, bo górników nie brano do wojska. Mieszkał wtedy w czymś w rodzaju hotelu robotniczego. Sami faceci, zbieranina z całej  Polski. Niektórzy nawet nie umieli czytać – Nowicki pisywał za nich listy miłosne. Wytrzymał pół roku i dał nogę. Akurat zbliżał się termin egzaminów do szkoły aktorskiej.

Tym razem, zamiast znów zatracić się w miłości, alkoholu i hazardzie, Nowicki rzucił się w wir pracy. Gdy ceniony aktor Krzysztof Kumor pochwalił jego drobną rólkę, wpadł „w zupełny amok” i całkowicie poświęcił się sztuce.  – Chwilę później – wspominał w jednym z wywiadów – chciały mnie wszystkie krakowskie teatry, zaczęli mnie obsadzać, kazali pracować. Jeszcze w latach 80. dostał propozycję zagrania w zachodnim kryminale, który mógł z niego zrobić gwiazdę europejskiego formatu. Odrzucił jednak tę ofertę, bo… nie chciało mu się uczyć angielskiego.

Kluczem do zrozumienia skorpioniego podejścia do pracy jest władza. W dziesiątym domu horoskopu, odpowiadającym za karierę, Skorpion ma rządzonego przez Słońce Lwa. To on sprawia, że Skorpiona ciągnie do rządzenia i kierowania. Ważna jest dla niego akceptacja otoczenia, choć za pochlebcami nie przepada. O ile jednak Lew łaknie władzy realnej, urodzeni pod znakiem Skorpiona często zadowalają się „rządem dusz”. Nie muszą stać w pierwszym szeregu, nie wyszukują swoich zdjęć w czołówkach gazet.

Wystarczy im, że oddziałują na innych i że są doceniani. A na brak tego ostatniego Nowicki nigdy nie mógł narzekać. Grał w teatrze u Wajdy Stawrogina w „Biesach”, grał Artura w „Tangu” Mrożka i księcia Konstantego w „Nocy listopadowej”. Krytycy zachwycali się nim i nazywali „aktorem stu ról i Teatru Starego”, ale on sam uważał, że jest raczej „rolorobem”. I jest w tym coś na rzeczy. Bo oprócz – jak mówi – „czterech, pięciu ról, które trafiły do encyklopedii”, ma na koncie też kreacje bez porównania słabsze.

Oprócz „Popiołów”, „Sanatorium pod klepsydrą”, „Magnata” czy „Wielkiego Szu” wystąpił też w wielu filmach zdecydowanie mniej ambitnych, jak „Młode wilki” czy „Zostać miss”. – Robię to, na co mam ochotę – mówi – ale uprawiam ten zawód z niesłychanym dystansem, bez poczucia misji. A to Norwida powiem na głos, a to sam sobie jakiś wierszyk napiszę, a to, nie mając głosu, piosenkę zaśpiewam, zatańczę, mimo że nogi się plączą. Bo powaga tego zawodu skończyła się dokładnie ze zmianą ustroju.

Żałuje kilku rzeczy. Jakich? Nie chce się spowiadać. Łatwiej mu się przyznać do tego, czego się wstydzi. Nakrzyczał kiedyś na mamę za to, że uprała mu dżinsy w szamponie, który w Peweksie kosztował fortunę. Nauczyło go to, że są na świecie rzeczy cenniejsze niż pieniądze. A forsa się go raczej nie trzyma. Pieniądze na budowę domu w rodzinnym Kowalu oszczędzała za niego siostra (co miesiąc przysyłał jej połowę tego, co zarobił, a ona inwestowała w materiały budowlane). Sam aktor do mamony ma stosunek obojętny, choć nie ściemnia, że jej nie lubi. Inaczej nie mógłby stawiać codziennie na stole świeżego bukietu kwiatów.

Gdy Skorpion jest szefem…

Nic nie zdołasz przed nim ukryć. Ani kłamstw w CV, ani wcześniejszego wyjścia w piątek, ani tego, że dzwoniłaś do mamy ze służbowej komórki. Wywęszy wszystko. Ale dowiesz się o tym, dopiero gdy poprosisz o urlop lub podwyżkę.
Lepiej mówić mu od razu całą prawdę i przyznać się do błędu, zamiast mętnie się tłumaczyć. Skorpion ceni ludzi odważnych, potrafiących wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.
Za nic w świecie nie okazuj przy nim strachu czy słabości. Błagania i łzy tylko  cię pogrążą. Nie proś zwłaszcza o drugą szansę, bo on nigdy jej nie daje. Pokaż za to, że masz charakter.
Nie próbuj prawić mu komplementów i się podlizywać. Nabierze tylko podejrzeń,  że coś usiłujesz ukryć.
Na atrakcyjne osoby patrzy przychylniej. Podkreślaj swoje atuty,  byle dyskretnie – działa na niego to, co ukryte.


Stanisław Gieżyński, współpr. Hubert Musiał
fot. East News

Źródło: Wróżka nr 11/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020