Święta vintage

Co roku to samo. Nadmiar potraw na Wigilię. Choina pod sufit. A pod nią stos nietrafionych prezentów. Za drogo, nudno, banalnie... To da się zmienić!

Daj w prezencie swój czas bliskimWystarczy usiąść, zamknąć oczy i przypomnieć sobie święta u babci. Podkradane z drzewka sople lizaków i zdobytą cudem mieszankę wedlowską. Własnoręcznie robione ptaszki z cienkiej bibuły. Tyle było radości przy klejeniu! Wokół roznosił się aromat grzybów zbieranych z dziadkiem w październiku. Stroik na stół był pewnie bardziej przaśny niż ten zamawiany dziś z eleganckiego katalogu, ale za to pachniał prawdziwym świerkiem...

To nieprawda, że magia tamtych świąt odeszła bezpowrotnie! Możemy odtworzyć dawny klimat, ale musimy się trochę postarać. Dajmy bliskim to, na co nie ma ceny. Wspólny czas, spełnianie marzeń, za które nie zawsze trzeba płacić gotówką, ale które wymaga zaangażowania i kreatywności. To zbliża ludzi! I odmienia życie.

Daj w prezencie czas

Tak się stało u Moniki i Jacka. Wspólne lata, zamiast łączyć, oddalały. W domu byli gośćmi, a święta spędzali na wytykaniu sobie wad. Aż kiedyś ich 9-letni syn zapytał, ile kosztuje godzina ich pracy. Najpierw się trochę na niego zezłościli, bo zaraz, gdy usłyszał odpowiedź, chciał pożyczyć 10 złotych, a przecież smarkacz niedawno dostał kieszonkowe! Narzekali, ale chłopiec dopiął swego. Na drugi dzień, przy śniadaniu, położył na stole kilka banknotów. I powiedział cicho: „Chciałbym kupić u was godzinę czasu. Czy możecie wrócić z pracy wcześniej i się ze mną pobawić?”.

Monika i Jacek przeżyli i szok, i wzruszenie. Było to akurat przed świętami. Słowa ich syna wystarczyły za całą terapię rodzinną. Tego dnia poszli razem na łyżwy i czekoladę. Później wspólnie wyklejali pawie oczka na choinkę. Chłopiec od dawna nie miał tak szczęśliwych oczu. Tamto zdarzenie ich odmieniło. Jacek w prezencie wręczył żonie kurs nauki gotowania we dwoje. Zawsze kupował perfumy, wybrane na chybił trafił. Ona, zamiast kolejnego krawata, podarowała mu blejtram i pędzle. Wzruszył się, że pamięta jeszcze o jego młodzieńczej pasji.

reklama

W święta możemy pobawić się w spełnianie prawdziwych życzeń. Dzieci od lat marzą, żeby przyszedł do nich święty w czerwonej czapie? Dajmy go im! Nie zostawiajmy, jak zawsze, prezentów pod drzewkiem, tylko pozwólmy, żeby Mikołaj ich osobiście odwiedził. Chcą słodki farsz do pierogów? Czemu nie? Tradycja nie jest ważniejsza od ich radości. Gotowy przepis na święta nigdy się nie sprawdza. Trzeba wymyślić własny.

Wtedy konsumpcyjna gorączka stanie się jedynie dodatkiem do bycia razem. Może nareszcie zrobimy to, na co nigdy nie ma czasu? Na przykład pojedziemy do lasu, nazbieramy gałęzi i szyszek, kupimy złote lub srebrne farby i pozwolimy się wyszaleć naszej wyobraźni? Może uda się je później zamocować pod sufitem, a do tego na żyłkach poprzyczepiać przezroczyste kule, do których powkładamy małe świeczki? Koszt niewielki, a efekt godny świątecznego Krakowskiego Przedmieścia!

A może zrobimy zimową sesję, a potem galerię wspólnych zdjęć i powiesimy je zamiast pastelowych kościółków kupionych od rzekomych mistrzów pędzla na wycieczkach krajoznawczych? W ramach rozdawania prezentów możemy pójść,  jak to sobie dawno obiecywaliśmy, do parku, żeby rozwiesić na drzewach słoninę i kule z ziarnami. Niech ptaki też mają święta! A może rozpiszemy role i zagramy w rodzinnych Jasełkach, gdzie Maryja niekoniecznie będzie tylko kołysać dzieciątko, ale powie coś awangardowego, zaśpiewa lub zatańczy? Albo, jak moja kuzynka, ćwicząc na flecie poprzecznym od początku listopada „Jezus malusieńki”, zagramy przed rodziną, wprawiając ich w takie zdumienie, że powypadają im z rąk widelce?

Gdy chcemy naprawdę kogoś uradować, a nie tylko wypełnić doroczny świąteczny obowiązek, obdarowując go przypadkowo kupionymi rękawiczkami ze skaju, niekiedy trzeba zacząć działać wcześniej. Tak, jak to się zdarzyło w pewnej rodzinie. Starsze małżeństwo każdego roku czekało na syna, który pracował za granicą. Jednak bilet był zbyt drogi, by mógł w tym czasie przyjechać. Po raz kolejny na wigilijnej kolacji miało być tylko jego zdjęcie. I tęsknota. Wówczas któryś z krewnych doznał olśnienia. W tajemnicy przed rodzicami zebrał u całej rodziny pieniądze na bilet – w ramach świątecznego prezentu. Młodzieniec przyjechał, przebrał się za św. Mikołaja i... zagrał rolę życia. Tych łez, emocji i szczęścia nie da się opisać.

Zrób to sama

Każdy sam wie, jak mogłyby wyglądać święta nie „z katalogu”, ale te prawdziwe, do których tęskni dusza. Trzeba tylko trochę się postarać, by je przeżyć! A my podpowiadamy, jak w prosty sposób samemu zadbać o dekorację choinki. 

Aromatyczna kula goździkowaAromatyczna kula
Dzięki niej w całym domu będzie pachniało pomarańczą, goździkami i cynamonem.
Potrzebne będą: pomarańcze, goździki (kilka torebek przyprawy), cynamon, wykałaczki, kolorowe wstążki.
Jak to zrobić: w skórce cytrusa rób dziurki wykałaczką i wtykaj w nie goździki (łebkiem na zewnątrz), aż pokryjesz w ten sposób cały owoc. Posyp obficie cynamonem, by wypełnić wszystkie szczeliny. Otrzep nadmiar i przetrzyj ręcznikiem papierowym. Na kuli zawiąż wstążkę, tak jakbyś robiła prezencik. Z kawałka tasiemki zrób pętelkę do zawieszania.

Ażurowa bombka z włóczkiAżurowa bombka z włóczki
Artystki z Koniakowa robią takie z szydełkowej koronki. Nam wystarczą improwizowane wzory ze sznurka.
Potrzebne będą: włóczka (kordonek, sznurek), balonik, przezroczysty płynny klej (np. Wikol), oliwka dla dzieci.
Jak to zrobić: napompuj balonik do pożądanej wielkości i posmaruj go oliwką. Nitką wcześniej namoczoną w kleju okręcaj balonik, tworząc dowolne ażurowe wzory. Pozostaw do wyschnięcia. Następnego dnia wypuść powietrze z balonu i wyciągnij go przez największe oczko.

Wełną malowane bombkiWełną malowane
Dzięki prostej technice filcowania Święty Mikołaj na bombce będzie miał prawdziwą brodę, a śnieg będzie puszysty…
Potrzebne będą: owcza wełna czesankowa, igła do filcowania, tzw. kształtki – bombki lub dzwonki ze styropianu (wszystko kupisz w pasmanterii, stoiskach z artykułami dla kreatywnych lub przez internet), obrazek na papierze, klej.
Jak to zrobić: do bombki przyklej obrazek. Na wybrany fragment połóż wełnę i powoli wkłuwaj ją igłą w powierzchnię styropianu (w górę i w dół). Dotąd splątuj włókienka wełny, aż zbiją się w jednolitą masę. Spróbuj!


Agnieszka Gruss 
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 12/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019